Inwestycyjne ożywienie

Jest szansa na inwestycyjne ożywienie w Europie, a to za sprawą tzw. "Planu Junckera", który przewiduje zmobilizowanie na poziomie UE 315 mld euro w latach 2015- 2017. Plan jest ambitny, bo zakłada, iż wstępny kapitał zostanie pomnożony przez inwestorów 15 razy! Na pierwszy rzut oka tak optymistyczne prognozy wydają się nierealne, ale Europejski Bank Inwestycyjny przekonuje, że już dzisiaj finansowane przez niego projekty są w stanie 18krotnie powielić wstępny kapitał. Jest, więc szansa!

Fundusz ma charakter paneuropejski. Nie będzie w nim, tak jak w przypadku funduszy strukturalnych, alokacji narodowych a projekty będą wybierane w oparciu o ich wartość ekonomiczną i potencjał w generowaniu realnych dochodów i tworzeniu miejsc pracy. To nowość w podejściu do wydawania unijnych środków! Kraje będą mogły oczywiście zgłaszać  propozycje, ale to eksperci wybiorą projekty warte wsparcia. Ostatecznie i tak zdecyduje rynek, czyli prywatni inwestorzy, którzy podejmą się ryzyka związanego z inwestycją i będą oczekiwali zwrotu włożonych środków.

Między 2008 a 2013 rokiem poziom inwestycji w Europie spadł o 20%. I choć widać oznaki ożywienia gospodarczego to brak jest stanowczych ruchów po stronie inwestorów. O sukcesie planu inwestycyjnego Junckera zdecyduje jakość projektów ubiegających się o dofinansowanie i zaangażowanie wszystkich stron procesu. Zastanawiam się ile takich projektów jest w Polsce i czy będziemy potrafili konkurować o pieniądze. Rząd opracowując obecnie pakiet pomocy dla Śląska zakłada skorzystanie z funduszu. Myślę, że na Opolszczyźnie znalazłoby się wiele projektów wartych wsparcia- między innymi budowa dróg ekspresowych czy poprawa żeglowności Odry. Kluczem do pozyskania tych nowych unijnych środków będzie nasza zdolność nie tylko do spełnienia unijnych wymogów aby dany projekt był rozliczony, tak jak to miało miejsce dotychczas, ale również zdolność do konkurowania z projektami z całej Europy.

Mam przeczucie, że taka właśnie będzie przyszłość unijnych funduszy strukturalnych i inwestycyjnych - coś w rodzaju przetargu na najlepsze europejskie projekty, do którego stają wszyscy zainteresowani z całej Unii Europejskiej. Poprzeczka zatem jest nam stawiana o wiele wyżej, wymagana jest również współpraca wielu podmiotów, państwowych i prywatnych naraz oraz bardziej efektywne zarządzanie projektami. Dotychczas zdobyte doświadczenie w wykorzystaniu funduszy daje nam spore szanse na dostosowanie się do nowych wymogów, od nas więc tylko zależy czy pójdziemy o krok wyżej i pokażemy, że jesteśmy prawdziwie konkurencyjni w Europie i czy jesteśmy przygotowani na udział w dofinansowaniu rozwoju z pieniędzy unijnych po 2019 roku. 

 

Danuta Jazłowiecka