Z kulturą w plecaku

Na promocję naszego kraju wydajemy miliony, tak centralnie, jak i na każdym szczeblu samorządu, a odnosi się wrażenie, że efekty są mizerne. Pewnie jedna z przyczyn tkwi w tym, że ta reklama jest w ogromnej części nietrafiona, że skierowana jest raczej do polskiego, niż zagranicznego odbiorcy. Przykład? Slogan, który ma promować nasze województwo: Opolskie kwitnące. Kto znaszych zagranicznych gości jest w stanie w ogóle to odczytać, nie mówiąc już o zrozumieniu?

Obraz Polski kształtują przede wszystkich fakty: od tych, z których jesteśmy dumni, jak koncerty wirtuozów Zimmermana, Blechacza, do takich, prze którymi wstydliwie chowamy głowy, jak wyczyny polskich kibiców. O nich piszą i mówią światowe media.

Anglik, Francuz, Holender, Norweg ma jednak do czynienia z polską kulturą na co dzień, wcale nie musi opuszczać swojego kraju. Otacza ich ponad dwumilionowa rzesza polskich emigrantów zarobkowych.  To oni poprzez swoje zachowania przekazują obraz naszego kraju. Zwalczają stereotypy o Polakach albo je utrwalają.  Nawet jeśli Polacy zupełnie izolują się od innych, co wcale nie jest taką rzadkością, to przecież i to coś mówi innym o nas, choćby to właśnie, że słabo się adaptujemy, nie włączamy się w krwioobieg kultury gospodarzy.

Obecni emigranci zarobkowi są zupełnie inni niż emigracja Niemców i tych podających się za Niemców jeszcze dwie dekady temu. Oni starali się być bardziej papiescy niż sam papież i zdarzało się, że już pod dwóch latach  od przyjazdu do Niemiec „zapomnieli” języka polskiego.

Ale też było to o tyle uzasadnione, że ci – głównie Ślązacy mało uczestniczyli wcześniej w polskiej kulturze, w dodatku mieli powody, aby o niej mówić źle.

Teraz Polacy wyjeżdżają nie tylko do Niemiec, ale praktycznie do całej zachodniej Europy.  Często bardziej niż poprzednicy wykształceni, bardziej świadomi polskiej kultury, ale też włączeni w nurt kultury uniwersalnej.  I to sprawa najzupełniej kluczowa. Mniejsze znaczenia mają takie kwestia , jak adaptacja, asymilacja ( oczywiście w przypadku Polaków, a nie np. Turków, czy Syryjczyków), a zasadnicze uczestnictwo w kulturze światowej. Co nie znaczy, że trzeba deprecjonować takie elementy polskiej kultury na zachodzie, jak fachowość, rzetelność w pracy,  a nawet polska kuchnia. Jeśli nasi potrafią to przekazać innym, jako polskie cechy , to czego  sobie więcej życzyć?

 

Stanisław Jałowiecki