Pacta sunt servanda

„Polska ziemia idzie w obce ręce”- grzmi  kandydat PSL-u na prezydenta  naszego kraju. I dodaje, że dzieje się to głównie poprzez tzw. słupy, a będzie jeszcze gorzej, gdy nie  zablokujemy ustawy, na mocy której obcy będą mogli wykupywać  całe hektary bez chowania się po kątach.

Ten temat wraca jak bumerang- przy każdych wyborach. (Ciekawe, że bardziej popularny jest polityk, który straszy niż ten, kto obawy rozwiewa.)

O „ słupach” mówi się zresztą nie bez powodu. Po pierwsze dlatego, żeby przesłonić ten niewygodny fakt, że liczba rejestrowanych zakupów przez nie „obcych”, ale obywateli tej samej Unii, do której i my należymy jest naprawdę mała. Po drugie zaś jakoś trzeba wytłumaczyć fakt, że „nasi”  bez nakazu ,dobrowolni sprzedają temu, kto da więcej . Nie są  patriotami , czy jak?

Kiedy negocjowaliśmy warunki członkostwa Polski  w Unii Europejskiej byliśmy pod ogromnym naciskiem tych  grup, które obawiały się, że nas wykupią, toteż w zamian za okresy przejściowe w tej sprawie zgodziliśmy się na okresy przejściowe w otwarcie unijnego rynku pracy. Asymetrię tych dwóch spraw widać po latach gołym okiem. Nie da się przecenić tego, ile skorzystaliśmy na tym otwarciu. Czy PSL-owski kandydat na prezydenta, jak i wielu innych, chcieliby to cofnąć. Pan raczy żartować?

Każda umowa ma dwie strony. Podpisane muszą być respektowane. Warto to przypomnieć tym, którzy wciąż wyznają logikę z filmu „Sami swoi”:  prawo prawem, a sprawiedliwość musi być  po naszej stronie. 

 

Stanisław Jałowiecki