O Rosji raz jeszcze

Kilka dni temu po raz kolejny spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej. Na wyniki tego spotkania czekałem z niecierpliwością. Z jego agendy wynikało bowiem, że ministrowie zajmą się putinowską propagandą w krajach zachodnich i spróbują na nią odpowiedzieć w postaci np. nowego kanału telewizyjnego skierowanego do obywateli Rosji, po to, by informować ich obiektywnie.

„Wiadomości dobre lub złe, ale zawsze prawdziwe” –przypomniał mi się slogan  amerykańskiego Radia Wolna Europa, które przez dziesiątki lat nadawało z Monachium, także do Polski.

Czy ten przekaz był skuteczny?  Wielu z nas ( w tym i ja, dziennikarz tego radia przez 10 lat) uważa, że tak. Podkreślam UWAŻA, bo zmierzyć tego nie sposób. Wymienia się RWE obok takich ważnych ojców sukcesu roku 198O, jak papież Jan Paweł II, polityka prezydenta Reagana, czy kryzys gospodarczy.

Czy jednak dzisiaj rosyjscy obywatele będą się wpatrywać w antyputinowski ekran telewizyjny z takimi samymi wypiekami na twarzy, jak Polacy z uszami przy radioodbiornikach wsłuchiwali się w zagłuszane „Fakty, Wydarzenia, Opinie” z RWE?

Już samo postawienie tego pytania zdaje się wskazywać na odpowiedź- chyba raczej nie. Bo inna jest sytuacja, bo Rosjanie to nie Polacy, bo, bo, bo…

Chyba najważniejszy różnica polega na tym, że Polacy w tamtych czasach szukali zakazanych fal radiowych, bo chcieli wiedzieć jak jest, chcieli potwierdzenia, że to my mamy rację, a nie komunistyczne władze. Rosjanie w zdecydowanej większości nie chcą wiedzieć, oni już wiedzą. A takich bardzo trudno do czegoś przekonać.

Stanisław Jałowiecki