Bierarium – czyli puszki po piwie z całego świata!

Kurt Balazs kolekcjonuje puszki po piwie od 40 lat – teraz otworzył prywatne muzeum.

Obojętnie czy w Korei Północnej, Japonii, Rosji czy w Brazylii - piwo cieszy się ogromnym powodzeniem w wielu zakątkach świata. W piwnicy Kurta Balazsa znajdziemy puszki po piwie z 173 państw – wymyte i posegregowane według kraju pochodzenia. Pomiędzy nimi można dostrzec tysiące otwieraczy do butelek i inne cenne eksponaty.

„Piwo w puszkach sprzedawane jest od 80 lat, ja kolekcjonuję je od 40 lat”, opowiadania Balazs, który swoje pierwsze eksponaty przywiózł z wycieczki na Majorkę. „Podczas studiów we Wiedniu znalazłem ogłoszenie w ,Kurierze’”, mówi dalej 59-latek z Oberwartu. Dzięki temu poznał osobę dzielącą jego pasję. Wkrótce potem założono stowarzyszenie. „Nawiązałem kontakt z innymi kolekcjonerami z USA, Afryki i wielu innych państw.” W ten sposób rozpoczęło się wymiana drogą pocztową.

Bardzo często chodzi właśnie o wymianę – paczka z austriackimi puszkami za paczkę z puszkami z innego państwa. Kolekcja Balazsa, który był również członkiem BCCA (Beercan Collectors of America), liczy sobie obecnie ponad 9 000 eksponatów. „Najlepsze jest to, że to hobby nie ma końca”, śmieje się Balazs. Jego muzeum Bierarium lub inaczej Brauerei-Souvenir-Museum w Oberwart jest na pewno warto odwiedzenia.

Sława tego miejsca sięga już poza granice południowego Burgenlandu. Bierarium odwiedził nawet Konsul Niemiec w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także wielu muzyków – Uli Bär, Opus czy STS. Oprowadzanie nie mogło odbyć się bez małego poczęstunku. Ulubionym piwem Balazsa jest Hirter, choć swoich gości częstuje też innymi. Najważniejsze, by było to prawdziwe piwo – wszelkie domieszki aromatów owocowych nie wchodzą w grę. 

Jak na razie kolekcjoner, który na co dzień prowadzi rubrykę ogłoszeń w tygodniku, nie ma specjalnych puszek na swojej liście życzeń. W drodze do Oberwartu są już przesyłki z trzech kolejnych państw.

Balazs nie zastanawia się czy jego kolekcja jest cokolwiek warta. „Dla niektórych są to tylko blaszane puszki“, twierdzi. Dla niego to coś więcej. Nawet ścieranie kurzu z tysięcy eksponatów sprawia mu radość – „to bardzo uspokajające, często przychodzą mi do głowy nowe pomysły i myśli, nad którymi muszę się głębiej zastanowić”. Zapytany o miejsce w swoim prywatnym azylu odpowiada, że jest o nie spokojny – „tak szybko nie braknie mi powierzchni wystawienniczej”.

Zainteresowani mogą odwiedzić muzeum po uprzednim zgłoszeniu. Wstęp jest wolny.

Źródło: Kurier

Zdjęcie: bierarium.at