Reklama

Niemcy: Znikną znane sieci sklepów!

Złoty dzbanek sieci Kaiser’s i złote „T“ Tengelmann niebawem przejdą do historii, a za kilkanaście lat nikt nie będzie o nich pamiętać. Tak wygląda smutny koniec wielu znanych marek.

Już niebawem znad wejść do supermarketów w Bawarii znikną szyldy Tengelmanna. Taki sam koniec czeka za kilka miesięcy sklepy sieci Kaiser’s w Berlinie i Nadrenii Północnej-Westfalii. Zamiast nich pojawią się równie dobrze znane nazwy Edeka i Rewe, jednak to nie to samo. Zniknie logo i nazwa, z którymi ludzie wiązali wiele skojarzeń i wspomnień. Za kilkanaście lat nikt nie będzie już o nich pamiętał.

Coś się kończy, coś się zaczyna – ten sam los spotkał Premiere, markę znaną wszystkim niemieckim fanom piłki nożnej. Kiedy bar za rogiem uzyskiwał licencję „Premiere Sportsbar” poczucie czegoś wyjątkowego wisiało w powietrzu, sprawiając że oglądanie meczu nawet przy niewyszukanych sosnowych stolikach z wysłużoną ceratą miało swój nieodparty czar.

Od 1991 roku zaczęło się dziać coraz gorzej – nieudana próba przejęcia przez Leo Kircha, zmiana nazwy na Premiere World, wejście na giełdę, zażalenia konkurentów i zmiany akcjonariuszy. Koniec końców jedynym graczem pozostał Brytyjczyk Rupert Murdoch wraz ze swoim koncernem News Corp. W 2009 roku stacja zmieniła nazwę na Sky, a dobre czasy Premiere pamiętają tylko nieliczni.

Przy tej okazji wspomnijmy jeszcze najbardziej kultowego agenta ubezpieczeniowego Niemiec – pana Kaisera. Nienaganny strój, obowiązkowy krawat i aktówka w lewej ręce, prawa w gotowości do serdecznego witania klientów… – postać pana Kaisera reprezentowała na ekranie ubezpieczalnię Hamburg-Mannheimer Versicherung przez ponad 40 lat. Aż do 2009 roku, kiedy po kilku zmianach powstała marka Ergo. To, co miało zakończyć się sukcesem, zmierza ku raczej już nieuchronnej klęsce – do 2018 koncern zlikwiduje 2 300 etatów, co pogrąży już i tak nadwątlony wizerunek przedsiębiorstwa. Powiedzmy sobie szczerze, pan Kaiser w życiu nie pozwoliłby sobie na udział w sex-party w Budapeszcie!

Sięgnijmy jeszcze pamięcią do niezapomnianych lat dziewięćdziesiątych, kiedy wybór sieci komórkowej był nie mniejszej wagi niż opowiedzenie się po stronie Beatlesów czy Stonesów. E-Plus i Viag Interkom (dzisiejsze O2) już istniały, ale co z tego – liczył się tylko D2 Mannesmann. To czasy, kiedy przynależność do sieci komórkowej można było odczytać po pierwszych cyfrach numeru telefonu, każdy SMS i połączenie liczyło się osobno, a na klientach można było zarobić duże pieniądze. Telefonia komórkowa stała się wiodącym działem powstałego w XIX wieku Mannesmann AG. Niemieckim gigantem zainteresował się jednak brytyjski koncern Vodafone, przejmując go w 2000 roku za rekordowe 190 mld euro! Ale kto dzisiaj o tym jeszcze pamięta?

Źródło: Süddeutsche Zeitung

Foto by Frank Vincentz (Praca własna) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) lub CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], Wikimedia Commons