Reklama

Niemcy: Przed mandatem nie uciekniesz!

W zamierzeniu rok 2015 miał przynieść konsekwentne egzekowanie kar dla kierowców, którzy dopuścili się złamania przepisów ruchu drogowego poza granicami swojego kraju. Jak wynika z raportu Komisji Europejskiej, niewiele z tego wyszło.

Kiedyś nikt nie przejmował się mandatem otrzymanym podczas wakacji. Większość trafiała do kosza jeszcze przed powrotem do kraju. W sumie nie było czym się przejmować – delikwentów nikt nie ścigał, a konsekwencji z tego czy innego grzeszku w Niemczech nikt  nie wyciągał.

Rok 2015 miał położyć temu kres. Karalność na terenie UE miała przebiegać płynnie ponad granicami poszczególnych krajów. W praktyce okazało się, że teoria i rzeczywistość za nic nie idą razem w parze – Komisja Europejska donosi, że wykroczenia uszły na sucho połowie delikwentów. Czy to znaczy, że kierowcy mogą rozluźnić się i nie przejmować mandatami? Nie. UE przyznaje, że system karalności na razie posiada wiele niedociągnięć, jednak te mają zostać wkrótce wyeliminowane.  

To, że 50 procent wykroczeń odbiło się bez echa, jest niestety faktem, który Komisja Europejska podaje w swoim raporcie, dopatrując się winy w niewystarczającym wdrożeniu regulacji UE do prawa poszczególnych krajów oraz „braku wzajemnego wsparcia i współpracy”.

Wyniki przedstawione w raporcie nie są jednak kompletnie pesymistyczne. Choć trudno jeszcze mówić o pozytywnym wpływie międzynarodowych mandatów na bezpieczeństwo na drogach, to prawdą jest, że w latach 2013-2015 wzrosła ilość ukaranych kierowców, którzy złamali przepisy ruchu drogowego poza granicami swojego kraju. Międzynarodowe mandaty potwierdzą swoją skuteczność jednak dopiero, gdy UE upora się z problemem z egzekwowania pieniędzy od delikwentów.

Źródło: Spiegel