Reklama

Świat drwi z zakazu noszenia burek w Austrii

Takie interwencje policji, jak schwytanie „wiedeńskiego rekina” są dla międzynarodowych mediów powodem do żartów. Wszystko dla tego, że prawo nie działa tak, jak powinno.

Z okazji otwarcia nowej fili sieci McShark po ulicach Wiednia spacerował mężczyzna w stroju rekina, który miał za zadanie zachęcać mieszkańców miasta do odwiedzin sklepu. Nowe prawo przewidujące zakaz zasłaniania twarzy obowiązuje jednak już od pierwszego października, a karane są nie tylko kobiety ubrane w burki, lecz także każdy, kto w jakikolwiek sposób ukrywa swoją twarz. Mężczyzna został więc zatrzymany i ukarany mandatem.

Takie interwencje są pożywką dla mediów na całym świecie, które ochoczo drwią z przepisów w kraju Mozarta. Niemiecki satyryk napisał ostatnio na Twitterze „HA HA HA, AUSTRIA! HA HA HA”, a rosyjski portal informacyjny pytał, czy to żart. Pod tytułem „Poznaj pierwsze ofiary austriackiego zakazu zasłaniania twarzy” naśmiewano się, że pierwszego dnia zakazu noszenia burek, zatrzymano kilkunastu klaunów biorących udział w proteście przeciwko nowemu prawu przed austriackim parlamentem. O sprawie informowały także brytyjskie media, jak BBC czy Daily Mail, która zacytowała ministra spraw zagranicznych, Sebastiana Kurza, który stwierdził, że „imigracja mająca miejsce w ostatnich latach zmieniła kraj w nie pozytywny, a negatywny sposób”. Nawet amerykański Washington Post uważa, że austriacki zakaz noszenia burek nie działa tak, jak powinien. Jako przykład gazeta podała, że mandaty otrzymywać będą nie tylko muzułmanki, lecz także osoby ubrane w gruby szal w celu ochrony przed wiatrem.

W niektórych mediach podano, że algierski milioner Rachid Nekkaz chce płacić wszystkie kary, które dostaną osoby noszące burki. Kurz poinformował jednak, że rząd nie ulegnie presji milionera i pozostanie przy swoim postanowieniu, ponieważ jest to symbol politycznego islamu. Ustawa sprawia jednak tak wiele problemów, ponieważ dotyczy zakrycia twarzy za pomocą każdego materiału, nie tylko przy pomocy burek. W innym przypadku mogłoby to oznaczać złamanie prawa o tolerancji religijnej w Austrii. Ogólny zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych dotyczy wszystkich i może skutkować mandatem o wysokości do 150 euro. Obszar od brody do nasady włosa musi być więc widoczny dla wszystkich.

Źródło: oe24.at