X
Reklama

Co by było, gdyby Szwajcaria przystąpiła do Unii Europejskiej?

Jaki wpływ na pracę i życie mieszkańców alpejskiego kraju miałoby przystąpienie do europejskiej wspólnoty? Skutki wejścia do UE przeanalizowali ekonomiści Credit Suisse.

Ceny

Szwajcaria słynie z wysokich cen. Drożej w Europie jest tylko na Islandii. Niewiele taniej niż w Konfederacji jest z kolei w Norwegii. Tym samym trzy najdroższe kraje na Starym Kontynencie znajdują się poza Unią Europejską.

Ekonomiści Credit Suisse uważają, że wysokie ceny są związane wydajnością gospodarki. Innymi słowy są one skutkiem wysokiego standardu życia. Dlatego w Szwajcarii w porównaniu do krajów sąsiedzkich znacznie więcej zapłacimy za służbę zdrowia, czy też mieszkania. Więcej pieniędzy przyjdzie nam przeznaczyć także na edukację i kształcenie. To samo dotyczy mięsa oraz wybranych produktów spożywczych, które są chronione decyzjami polityków. Z drugiej strony stosunkowo tanio w Szwajcarii zakupimy meble czy elektronikę - uważają analitycy CS.

Czy wejście do europejskiej wspólnoty przyniosłoby obniżkę cen? Okazuje się, że nie. Co prawda zwiększyłaby się konkurencja na rynku, jednak daleko idących obniżek cen nie należałoby się spodziewać. Dlaczego? Ponieważ ceny w Unii Europejskiej od momentu wprowadzenia europejskiej waluty systematycznie się wyrównują. Dokładnie z tego samego powodu w krajach, gdzie w momencie przystąpienia do Unii Europejskiej poziom życia był znacznie niższy niż w innych krajach, odnotowano podwyżki.

Wynagrodzenia

Claude Maurer - ekonomista Credit Suisse w wywiadzie dla 20 Minuten podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wpływu przystąpienia do UE na wysokość wynagrodzeń. Zdaniem Maurera doszło by do sytuacji, w której pod presją otwartego rynku w niektórych branżach zarobki znacznie by spadły. Chodzi m.in. o rolnictwo czy też branżę energetyczną, które dziś są w Szwajcarii wyłączone spod konkurencji rynkowej. Wielce prawdopodobny byłby również scenariusz w którym wobec silnej konkurencji rynkowej, firmy notowałyby ogromne straty, co z kolei musiałyby rekompensować dotacjami bądź subwencjami.

W wywiadzie pada również pytanie, o możliwość osiągnięcia sytuacji w której ceny pozostałyby na niskim poziomie przy wysokich wynagrodzeniach. Ekonomista uważa, że choć każde państwo dąży do takiej sytuacji to nie ma złotego środka, który umożliwiłby osiągnięcie tego celu.