Reklama

Firma chce się mnie pozbyć. Co robić?

Często firmy chcące pozbyć się niechcianych pracowników wypowiadają im umowy. Co gdy dzieje się to bez jakiegokolwiek powodu? Najpierw należy zasięgnąć porady prawnika. Z odpowiednią linią obrony można podważyć decyzję pracodawcy w sądzie. Ten sprawdzi czy w grę wchodzą motywy legalne z punktu widzenia prawa.

Gdy firmy rezygnują z danego pracownika, obie strony mają do przestrzegania określone prawa i obowiązki. Gdy pracodawca zrobi to jednak bezterminowo, mówi się o zwolnieniu w trybie natychmiastowym. Te możliwe jest bez podania jakichkolwiek powodów, nawet w trakcie urlopu lub chorobowego pracownika. Tylko w szczególnych przypadkach pracodawca potrzebuje zgody sądu. Te obejmują pracowników chronionych ustawową ochroną przed wypowiedzeniem - członków rady zakładowej, osoby na urlopie wychowawczym lub niepełnosprawne. W tych przypadkach podany musi zostać powód zwolnienia.

Gdy pracownik podważa swoje wypowiedzenie, sąd decyduje czy motywy będące powodem rozwiązania umowy były dopuszczalne. Jeśli sąd orzeknie, że nie - zwolnienie nie ma mocy prawnej. Przykładem może być zakończenie współpracy, ponieważ pracownik ubiega się o miejsce w radzie zakładowej lub upomina o wypłacenie zaległych nadgodzin. Coraz częściej do sądów trafiają sprawy o zwolnienia mogące wyrządzić szkody socjalne. Przykładem może być zwolnienie pracownika z długim stażem w firmie. Zwolnienie go z pracy może wywołać niepożądane skutki. W praktyce chodzi o osoby po 50. roku życia. Przy ocenianiu takiego oskarżenia, sąd sprawdza staż pracy, szanse na rynku pracy, stratę w dochodzie przy nowym zatrudnieniu, obciążenie finansowe, wiek i kwalifikacje. Dokładniej chodzi o to jak szybko zwolniona osoba znajdzie pracę na podobnych warunkach. Starsi pracownicy mają też możliwość zgłosić sądowi swoje zwolnienie z powodu dyskryminacji ze względu na wiek.

Celem podważenia wypowiedzenia jest ponownie zatrudnienie pracownika, lecz często sytuacja między obiema stronami zaognia się do tego stopnia, że dalsza współpraca nie jest możliwa. Dlatego w trakcie procesu często strony szukają wyjścia a 70% takich sytuacji kończy się ugodą. Oznacza to, że pracodawca wypłaca byłemu podwładnemu określoną kwotę odszkodowania. Jej wysokość zależy między innymi od stażu pracy i może sięgnąć nawet pensji z ostatnich dwóch lat pracy. Poza tym wypłacone muszą zostać niewykorzystane dni urlopowe oraz odprawa.