1.Bundesliga: Druga seria spotkań. Sensacja we Freiburgu

RB Leipzig w bieżącym sezonie uważany jest za jednego z głównych kandydatów do walki o tytuł mistrza Niemiec. Ba, wielu wybitnych ekspertów piłkarskich nad Renem uważa, że Saksończycy są jedynym zespołem, który w obecnych rozgrywkach jest w stanie zdetronizować wielki Bayern Muenchen.

Jednak premiera 59.sezonu 1.Bundesligi w wykonani teamu z Leipzig była wielkim rozczarowaniem, bo podopieczni Jesse Marscha nieoczekiwanie ulegli 0-1 w Mainz skazywanemu na pożarcie 1.FSV! Jednak już w drugiej serii spotkań „Czerwone Byki” zrehabilitowały się w oczach swoich fanów, gromiąc na własnym stadionie VfB Stuttgart 4-0. Saksończycy od pierwszych do ostatnich minut meczu zdecydowanie przeważali, przewyższając rywali w każdym elemencie piłkarskiego kunsztu. Pierwszą bramkę zdobyli jednak dopiero w 38 minucie, kiedy to kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Szoboszolai, dzięki czemu na przerwę miejscowi schodzili prowadząc 1-0. 

Stuttgart bez szans w Leipzig

Po zmianie stron RBL ruszyło do jeszcze bardziej zdecydowanego natarcia i już w 46 minucie po podaniu Silvy i trafieniu Forsberga było 2-0, a 6 minut później znakomicie dysponowany tego dnia Szoboszolai bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego podwyższył na 3-0. Od tego momentu gospodarze już tak wściekle nie atakowali. Nadal jednak kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie, a kiedy nadarzała się okazja groźnie atakowali. Tak jak w 65 minucie, kiedy to defensor gości ratował się zagraniem ręką we własnym polu karnym. Arbiter nie miał wątpliwości, podyktował rzut karny dla miejscowych, który na 4-go gola dla Leipzig zamienił Silva i tym samym ustalił wynik spotkania. RBL wygrało zatem z VfB Stuttgart 5 ligowy mecz z rzędu i 6 z 7 potyczek w historii pomiędzy tymi rywalami, z których ani jeden nie zakończył się triumfem stuttgartczyków (6 porażek i remis). Duma Szwabii może zatem mówić o przewrotności losu, bo w inauguracji bieżącego sezonu 5-1 pokonała tegorocznego beniaminka rozgrywek - SpVgg Greuther Fuerth, a teraz uległa różnicą 4 trafień.

W minionej serii spotkań bardzo rozczarował inny kandydat do walki o mistrzowską paterę – Borussia Dortmund, która nieoczekiwanie uległa na wyjeździe Freiburgowi 1-2! Po wygranej dortmundczyków w premierze sezonu u siebie z Eintrachtem Frankfurt 5-2 mało było takich, którzy sądzili, że nie poradzą sobie z Badeńczykami, a jednak. BVB od pierwszych do ostatnich minut atakowało, miało miażdżącą przewagę o czym świadczy 78-procentowe posiadanie piłki, ale pod bramką gospodarzy team Marco Rose tracił głowę i to nawet tak znakomici snajperzy – jak Haaland, czy sprowadzony z PSV Eindhoven reprezentant Holandii – Malen. Miejscowi koncentrowali się na bronieniu dostępu do własnej bramki i przeprowadzaniu kontr. Po jednej z nich w 6 minucie Freiburg wywalczył rzut wolny, który na gola zamienił Grifo, a w 53 minucie po podaniu Hoelera, Sallai podwyższył na 2-0. Dortmund pomimo straty dwóch goli do końca walczył o wywiezienie z Badenii choćby punktu, ale tego dnia stać go było tylko na zdobycie honorowego gola, który padł w 59 minucie z samobójczego uderzenia pomocnika gospodarzy Keitela i druga z rzędu ligowa wygrana freiburczyków z „czarno-żółtymi” stała się faktem.

„Wilki” górą w Berlinie

2-1 na wyjeździe wygrał czwarty zespół minionego sezonu – VfL Wolfsburg. Popularne „Wilki” w drugiej serii spotkań gościły w Berlinie, gdzie zasłużenie 2-1 pokonały tamtejszą Herthą BSC. Po pierwszej bezbramkowej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście, którym brakowało jednak skuteczności. Po przerwie VfL nadal dominowało, ale... od 60 minuty przegrywało 0-1. Gola z rzutu karnego dla Herthy za faul na Lukebakio, strzelił poszkodowany. Strata gola podziałała na gości motywująco, bo zaczęli atakować z jeszcze większą zadziornością i w 74 minucie swoją przewagę przekuli w strzelenie wyrównującej bramki, którą po zagraniu Schlagera zdobył Baku. „Volkswageny” na tym nie poprzestały, „szukały” zwycięskiego gola i go znalazły. Dokładnie w 88 minucie, kiedy to po podaniu Brekalo do siatki stołecznej ekipy trafił Nmecha, który na murawie pojawił się w 70 minucie. Wolfsburg zatem po dwóch kolejkach ma na koncie komplet 6 punktów. Tym samym pasjonująco zapowiada się konfrontacja tego zespołu w najbliższej serii spotkań z RB Leipzig. Hertha BSC z kolei, jako jedyna drużyna w niemieckiej ekstraklasie nie wywalczyła jeszcze ani jednego oczka i od 3 ligowych potyczek czeka na pokonanie VfL. Do tego już w najbliższej kolejce berlińczyków czeka wyjazd do Muenchen na mecz z Bayernem.

Wielka radość zapanowała w Bochum, gdzie tegoroczny beniaminek niemieckiej ekstraklasy po wyrównanym spotkaniu pokonał u siebie 1.FSV Mainz 05 2-0. Pierwszego gola team z Zagłębia Ruhry zdobył w 21 minucie po strzale Holtmana, a wynik potyczki ustalił w 56 minucie strzałem głową Polter, puentując dośrodkowanie Zollera. Dzięki temu podopieczni Thomasa Reisa odnieśli w 1.Bundeslidze pierwsze zwycięstwo od 11 lat, a z Mainz 05 w tej klasie rozgrywkowej wygrali po raz pierwszy w historii. We wcześniejszych 6 spotkaniach Bochum poniosło z Moguncją 5 porażek i raz zremisowało.

Pierwszy punkt w sezonie 2021/2022 wywalczył drugi z tegorocznych nowicjuszy w tej klasie rozgrywkowej – SpVgg Greuther Fuerth. Frankończycy na własnym stadionie 1-1 zremisowali z Arminią Bielefeld, a powinni byli zwyciężyć, gdyż byli zespołem aktywniejszym i lepszym. Goście jednak umiejętnie się bronili, a do tego w ostatnich sekundach pierwszej połowy po centrze Brunnera i strzale głową Klosa objęli prowadzenie 1-0. W drugich 45 minutach trwała nieustająca ofensywa gospodarzy, którzy 5 minut po przerwie doprowadzili do remisu 1-1, a gola z rzutu karnego zdobył Hrgota. Od tego momentu przewaga Fuerth jeszcze wzrosła, a kiedy w 69 minucie czerwoną kartkę ujrzał pomocnik Arminii, Schoepf, bielefeldczycy musieli radzić sobie w dziesiątkę. W tym momencie sądzono, że SpVgg Gruether zdoła przechylić szale w swoją stronę. Tak się jednak nie stało i oba teamy czekają na swoje pierwsze wygrane w obecnych rozgrywkach.

„Źrebaki” bez szans w Leverkusen

Najmniejszych złudzeń na wywalczenie korzystnego rezultatu nie miała w Leverkusen, Borussia Moenchengladbach, która uległa aż 0-4. Gdyby jednak miejscowy Bayer 04 był odrobinę skuteczniejszy, to „Źrebaki” mogły wyjechać z BayAreny z bagażem nawet siedmiu/ośmiu goli. Sam Schick bohater minionych mistrzostw Europy zmarnował 3 wyborne okazje bramkowe, podobnie Diaby. Nie oznacza to jednak, że goście nie mieli sytuacji bramkowych, a najlepszą zaprzepaścił Stindl w 43 minucie, który nie wykorzystał rzutu karnego. Jego uderzenie obronił bowiem golkiper Leverkusen – Hradecky. Strzelanie bramek Borussii, „Farmaceuci” rozpoczęli już w 3 minucie, kiedy to po uderzeniu z dystansu Bakkera, piłka odbiła się od słupka, a następnie od nogi golkipera Moenchengladbach - Sommera i wpadła do siatki. Bramka została zaliczona, jako samobójcza i obciąża konto bramkarza Borussii. Pięć minut później było już 2-0, tym razem po akcji Diaby do siatki podopiecznych Adi Huettera trafił Schick. W 55 minucie Diaby osobiście wpisał się na listę strzelców, kończąc akcję Bakkera i było już 3-0 dla teamu Gerardo Seoane, a wynik pojedynku w 87 minucie ustalił Amiri wykorzystując podanie Wirtza. Bayer 04 zapisał zatem na swoim koncie pierwszą wygraną w tym sezonie i 4 z rzędu z Moenchengladbach w meczu o punkty niemieckiej ekstraklasy. „Źrebaki” z kolei czekają na pierwszą wygraną w obecnym sezonie. 

Bezbramkowym remisem zakończył się natomiast pojedynek we Frankfurcie nad Menem, gdzie miejscowy Eintracht podejmował FC Augsburg. Team z finansowej stolicy Europy był zdecydowanym faworytem, ale w praktyce okazało się, że zdołał wywalczyć jedynie oczko, pierwsze w tym sezonie. Boiskowe wydarzenia potwierdziły piłkarską wyższość Eintrachtu, podobnie jak pomeczowe statystyki, z których wynika, że ekipa z Hesji była w posiadaniu piłki przez 62 procent gry, oddając w tym czasie 21 strzałów na bramkę FCA, przy zaledwie 4 gości! Cóż jednak z tego, skoro zawodziła skuteczność i to bardzo! Augsburgczykom należy jednak oddać, że w tym spotkaniu ich gra defensywa mogła imponować i to dzięki niej zainkasowali pierwszy punkt w tym sezonie, a przy okazji przerwali z frankfurtczykami ligową serię 3 porażek.

Męczarnie Bayernu

Nieoczekiwanie futboliści 1.FC Koeln bardzo wysoko zawiesili poprzeczkę mistrzom Niemiec – Bayernowi, ulegając w Muenchen 2-3. Pierwsza połowa pomimo okazji z obu stron zakończyła się bezbramkowym remisem. Fakt ten mocno zdenerwował trenera monachijczyków Juliana Nagelsmanna, który od początku drugiej połowy w miejsce Nianzou wstawił Stanisica, a Sane zastąpił Musialą. Efekty przyszły już w 50 minucie, kiedy to po szarży Musiali, Lewandowski z bliskiej odległości wyprowadził Bawarczyków na prowadzenie, a 9 minut później zagranie Muellera na gola zamienił Gnabry i Bayern prowadził już 2-0. W tym momencie sądzono, że kolończycy podłamią się, stracą wiarę w możliwość nawiązania walki z wielkim faworytem i stracą kolejne gole. Tak się jednak nie stało. „Kozły” natychmiast po stracie drugiego gola rzuciły się do ataku i w 60 minucie po dośrodkowaniu Hectora, Modeste głową zdobył kontaktową bramkę dla teamu z Nadrenii, a 120 sekund później Uth wyrównał na 2-2! Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. Konkretnie do Gnabry, który w 71 minucie po zagraniu Kimmicha zdobył 3-go, zwycięskiego gola dla obrońców tytułu mistrza kraju. Dzięki temu Bayern odniósł pierwsze zwycięstwo w bieżącym sezonie 1.Bundesligi i 8 z rzędu w meczu o ligowe punkty z 1.FC Koeln, które z kolei na pokonanie Bawarczyków czeka już od 15 pojedynków. Ostatni raz kolończycy pokonali FCB - 05. lutego 2011 roku. Od tego momentu oba zespoły w meczu niemieckiej ekstraklasy spotykały się 15-krotnie i aż 14 razy wygrywali monachijczycy!

Podziałem punktów (2-2) zakończył się bój pomiędzy TSG 1899 Hoffenheim i 1. FC Union Berlin. Goście od pierwszych minut meczu przystąpili do ataku i już od 10 minuty prowadzili 1-0 po trafieniu Giesselmanna. Prowadzeniem stołeczny team cieszył się tylko 4 minuty, kiedy to po dośrodkowaniu Stillera, Akpoguma strzałem głową wyrównał na 1-1. Od tego momentu team z Sinsheim zaczął odważnie atakować i w 30 minucie po zagraniu Kramarica, Bruu Larssen wyprowadził „Hoffe” na prowadzenie 2-1. Jednak już 120 sekund po zmianie stron snajper „Żelaznych” -  Awoniji pod bramką gospodarzy wykazał się dużą przytomnością umysłu doprowadzając do remisu 2-2. Od tego momentu do końca potyczki trwała walka o zdobycie zwycięskiego gola, bliżej realizacji tego celu byli berlińczycy, ale finalnie zwycięskiego gola nie zdobyli, co oznacza, że zremisowali drugi mecz w bieżącym sezonie. Do tego kończyli mecz w dziesięciu, bo czerwoną kartkę ujrzał Friedrich. TSG 1899 po dwóch kolejkach ma na koncie 4 oczka, ale na pokonanie 1.FC Union czeka od 3 ligowych potyczek.

Dokumentacja kolejki:

Leipzig – Stuttgart 4-0 1-0)

Frankfurt – Augsburg 0-0

Freiburg – Dortmund 2-1 (1-0)

Hertha BSC – Wolfsburg 1-2 (0-0)

Bochum – Mainz 05 2-0 (1-0)

Fuerth – Bielefeld 1-1 (0-1)

Leverkusen – M'gladbach 4-0 (2-0)

Hoffenheim – Berlin 2-2 (2-1)

Muenchen – Koeln 3-2 (2-2)

Tabela Bundesligi
Zespół Mecze Punkty Bramki
1. VfL Wolfsburg 2 6 3-1
2. TSG 1899 Hoffenheim 2 4 6-2
3. Bayer 04 Leverkusen 2 4 5-1
4. FC Bayern Muenchen 2 4 4-3
5. SC Freiburg 2 4 2-1
6. RB Leipzig 2 3 4-1
7. Borussia Dortmund  2 3 6-4
8. 1.FC Koeln 2 3 5-4
9. VfL Bochum 2 3 2-1
10. VfB Stuttgart 2 3 5-5
11. 1.FSV Mainz 05 2 3 1-2
12. 1.FC Union Berlin 2 2 3-3
13. DSC Arminia Bielefeld 2 2 1-1
14. Eintracht Frankfurt 2 1 2-5
15. SpVgg Greuther Fuerth 2 1 2-6
16. Borussia M'Gladbach 2 1 1-5
17. FC Augsburg 2 1 0-4
18. Hertha Berlin 2 0 2-5

 

Program następnej kolejki:

Dortmund – Hoffenheim

Stuttgart – Freiburg

Mainz 05 – Fuerth

Augsburg – Leverkusen

Bielefeld – Frankfurt

Koeln – Bochum

Muenchen – Hertha BSC

Berlin – M’gladbach

Wolfsburg – Leipzig

 

Krzysztof Świerc