BVB górą w szlagierze

bundesliga

Nie udany w środku tygodnia występ w Lidze Mistrzów (1-3 w Lizbonie ze Sportingiem) - Borussia Dortmund zrekompensowała sobie w minionej serii spotkań niemieckiej ekstraklasy. Podopieczni Marco Rose w szlagierze kolejki pokonali w Wolfsburgu czwarty zespół minionego sezonu 1.Bundesligi – VfL 3-1.

Gospodarze doskonale rozpoczęli spotkanie, bo już w 2 minucie gry po zagraniu Baku, Weghorst wyprowadził „Wilki” na prowadzenie. Goście natychmiast zabrali się do pracy, spychając miejscowych do głębokiej defensywy, ale pomimo miażdżącej przewagi przed przerwą zdołali tylko wyrównać. Stało się tak w 35 minucie za sprawą trafienia z rzutu karnego (za faul na Reusie) Cana. Trafienie to zapowiadało jednak olbrzymie emocje w drugiej odsłonie i tak było.

Wejście Haalanda

Po zmianie stron Dortmund nadal dominował, a przy okazji grał bardzo mądrze i ostrożnie w defensywie. Sprawiło to, że Wolfsburg momentami był bezradny i finalnie zasłużenie uległ tracąc jeszcze dwie bramki. W 55 minucie po zagraniu Reusa do siatki „Volkswagenów” futbolówkę skierował Malen, a w 81 minucie po podaniu Brandta, Haaland ustalił wynik rywalizacji na 3-1 dla BVB. Należy dodać, że norweski snajper zdobył gola 9 minut po wejściu na murawę i był to jego pierwszy występ od połowy października, od kiedy leczył kontuzję. Borussia wygrała zatem w meczu o punkty niemieckiej ekstraklasy z Wolfsburgiem 7 mecz z rzędu i jest z tym zespołem niepokonana od 13 ligowych pojedynków (w tym 12 wygranych). Pomimo zainkasowania kompletu oczek, Dortmund pozostaje wiceliderem tabeli, mając punkt mniej od liderującego Bayernu Muenchen, z którym zmierzy się już w najbliższej serii spotkań.

A w 13 serii spotkań Bawarczycy podejmowali inny team z Westfalii - Arminię Bielefeld i zgodnie z przewidywaniami zwyciężyli. Mało jednak było takich, którzy podejrzewali, że team Juliana Nagelsmanna wygra skromnie 1-0, sądzono bowiem, że zdobędzie kilka goli. W praktyce Bayern posiadał miażdżącą przewagę o czym świadczy fakt, że w posiadaniu piłki był aż przez 74 procent gry, oddając w tym czasie na bramkę bielefeldczyków 21 strzałów przy 8 rywali. Cóż jednak z tego, skoro monachijczycy tym razem grali bardzo nieskutecznie, stąd tylko raz udało im się umieścić futbolówkę w siatce. Uczynił to w 71minucie Sane po akcji Muellera. Mistrz Niemiec do 8 zatem przedłużył serię bez ligowej porażki z Arminią, zwyciężając w tym czasie 7-krotnie. Ostatni raz Westfaldczycy pokonali FCB w meczu o punkty niemieckiej ekstraklasy – 16. września 2006 roku.

„Kozły” pobiły „Źrebaki”

Niespodziewanej klęski 1-4  doznała w Koeln Borussia Moenchengladbach. Popularne „Źrebaki” uległy nad Renem „Kozłom” aż 1-4. W pierwszych 45 minutach nie ujrzeliśmy żadnego trafienia i nic nie wskazywało na to, że po przerwie rozwiąże się przysłowiowy worek z bramkami. Tak się jednak stało. W 55 minucie po zagraniu Schmitza, Ljubicic wyprowadził kolończyków na prowadzenie, którym cieszyli się do 74 minuty, kiedy to po podaniu Herrmanna, Hofmann wyrównał na 1-1. Do końca spotkania pozostawało wówczas około kwadransa gry i nikt nie podejrzewał, że w tym spotkaniu padną jeszcze 3 bramki. A jeszcze mniej prawdopodobne wydawało się, że zdobędą je wyłącznie gospodarze, a jednak. W 77 minucie potężnym uderzeniem z 20 metrów - Uth wyprowadził 1.FC Koeln na prowadzenie 2-1, a minutę później Duda podwyższył je na 3-1. Trafienie to wyraźnie podcięło skrzydła przyjezdnym, którzy w 3 minucie doliczonego czasu gry stracili jeszcze 4-go gola, którego strzałem głową po dośrodkowaniu Schmitza zdobył Andersson. Tym samym podopieczni Steffena Baumgarta od 3 kolejek są niepokonani. Z kolei zespół z Moenchengladbach poniósł pierwszą porażka od 4 kolejek.

Podobnie, jak Borussia Moenchengladbach nieoczkiwanej porażki, ale w Bochum doznał trzeci przed tą kolejką w tabeli SC Freiburg, ulegając 1-2. Badeńczycy przez całe spotkanie wyraźnie przeważali, częściej byli w posiadaniu piłki i oddali więcej strzałów na bramkę rywala. Mieli jednak pecha, pudłowali z najbliższych odległości. Kiedy jednak w 51 minucie po centrze Grifo, Linhart strzałem głową wyprowadził Freiburg na prowadzenie sądzono, że goście wyjadą jednak z Zagłębia Ruhry z pełną pulą. Tak się jednak nie stało. Team Thomasa Reisa, który jest tegorocznym beniaminkiem nie złożył broni. Odważniej natarł i już 180 sekund od straty gola doprowadził do remisu 1-1. Gola po podaniu Holtmanna zdobył Polter, a w 82 minucie Pantovic strzelił drugą bramkę dla VfL. Jak się okazało przechylił w ten sposób szalę w stronę Bochum, które pokonało w 1.Bundeslidze SCF pierwszy raz od 19. lutego 2005 roku. Z kolei zespół Christiana Streicha po 10 meczach z rzędu bez porażki, notuje teraz 3 kolejną przegraną w meczu o ligowe punkty.

9 bramek w Fuerth!

W przeciwieństwie do Bochum znacznie gorzej wiedzie się drugiemu z tegorocznych beniaminków – SpVgg Greuther Fuerth. Podopieczni Stefana Leitla nadal pozostają bez zwycięstwa w bieżącym sezonie 1.Bundesligi. W minionej serii spotkań Franki na własnym stadionie ulegli TSG 1899 Hoffenheim 3-6! Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, którzy od 22 minuty za sprawą Lewelinga objęli prowadzenie. Jednak cieszyli się nim tylko 10 minut, kiedy Bebou doprowadził do stanu 1-1, a 8 minut później po uderzeniu głową Ruttera team z Sainsheim wygrywał 2-1. Piłkarze z Fuerth póki mieli siły, ambitnie walczyli. Efekt? W 46 minucie Tillman doprowadził do stanu 2-2 i sądzono, że Franki mogą w tym meczu powalczyć o zdobycie swojego drugiego oczka w bieżącym, sezonie. Hoffenheim nie zamierzało jednak tracić punktów na terenie outsidera tabeli. Przestąpiło do zdecydowanej ofensywny i po golach Rutter w 57 minucie, Bebou w 62 minucie oraz samobójczym trafieniu Meyerhoefera w 66 minucie podopieczni Sebastiana Hoenessa prowadzili już 5-2 i jak się okazało nie był to jeszcze koniec emocji. Waleczni gospodarze w 68 minucie za sprawą Hrgoty zdobyli swoją 3-cią bramkę w tym meczu. Ostatnie słowo należało jednak do gości. Konkretnie do Bebou, który w 80 minucie ustalił wynik rywalizacji na 6-3 dla TSG 1899. Tym samym „Hoffe” wygrało 3 z 4 ostatnich spotkań w 1.Bundeslidze i włączyło się do walki o medale bieżącego sezonu. Jednocześnie ekipa z Sinsheim pozostaje niepokonana w historii potyczek z Fuerth o punkty niemieckiej ekstraklasy.

Serię 5 ligowych spotkań bez zwycięstwa (w tym 3 porażki), przerwał z kolei VfB Stuttgart. Duma Szwabii w minionej serii pokonała u siebie 1. FSV Mainz 05 2-1. Z przekroju spotkania goście zasługiwali na oczko, częściej byli w posiadaniu piłki i oddali zdecydowanie więcej strzałów na bramkę (18-7). Stuttgartczycy byli jednak skuteczniejsi. Przede wszystkim ich defensorzy, którzy zdobyli oba gole. Pierwszego dla VfB strzelił w 21 minucie Ito po zagraniu Mangali, a drugiego kolejny obrońca – Sosa w 51 minucie także po akcji Mangali. Na te trafienia team z Moguncji odpowiedział tylko honorową bramką Hacka w 39 minucie, który popisał  się celnym uderzeniem głową po dośrodkowaniu Boetiusa. Mainz zatem przegrało z VfB 3 ligowy mecz z rzędu, a na wygraną w meczu o punkty niemieckiej ekstraklasy czeka od 3 kolejek. Czy w kolejnym meczu będzie lepiej? W 14 serii spotkań do Moguncji zawita VfL Wolfsburg! Nie jest dobra informacja dla teamu z Nadrenii Palatynatu.

Podziałem punktów (1-1) zakończył się pojedynek Herthy BSC Berlin z FC Augsburg. Gospodarze byli dużo bliżej wygranej i od 40 minuty prowadzili 1-0. Gola dla stołecznej ekipy zdobył były zawodnik Augsburga - Richter, który wykorzystał nieporozumienie między Gumnym i Gikiewiczem. Goście jednak do końca spotkania wierzyli, że zdołają uniknąć porażki i uniknęli. W 7 minucie doliczonego czasu gry po dośrodkowaniu Jensena, Gregoritsch strzałem głową wyrównał na 1-1 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie. Hertha BSC pozostaje zatem od 4 kolejek bez wygranej, ponosząc w tym czasie 2 porażki. Augsburg natomiast od 4 meczów czeka na pokonanie „Starej Damy” w meczu o punkty 1.Bundesligi (w tym 3 porażki). Po raz ostatni ekipa Markusa Weinzierla dokonała tej sztuki – 24. listopada 2019 roku.

Bayer 04 górą w Leipzig!

Nie wiedzie się trzeciej drużynie minionego sezonu – RB Leipzig. ”Czerwone Byki” żeby doskoczyć do ścisłej czołówki tabeli w minionej serii spotkań musiały na własnym stadionie pokonać Bayer 04 Leverkusen. Tak się jednak nie stało. Saksończycy przez większą część meczu wyglądali bezradnie, a ich słabość bezwzględnie wykorzystywali dobrze dysponowani tego dnia. „Aptekarze”, którzy zasłużenie wygrali 3-1 i wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli. Goście od początku meczu dominowali na murawie i od 21 minuty po zagraniu Palaciosa i trafieniu Wirtza prowadzili 1-0. Strata gola podziałała na gospodarzy motywująco, zaczęli groźnie atakować, ale w 34 minucie po raz drugi dali się zaskoczyć. Tym razem podawał Tah, a do siatki RBL futbolówkę skierował Diaby. Mimo straty dwóch bramek miejscowi uparcie „szukali” kontaktowego gola i go znaleźli. Dokładnie w 62 minucie, kiedy to po centrze Nkunku, Silva strzałem głową skierował piłkę do bramki Bayeru. Cóż jednak z tego, skoro już 120 sekund później Leverkusen zdobyło 3-go gola, którego po akcji Diaby strzelił Frimpong, a w 72 minucie po uderzeniu Diaby, piłka wylądowała na słupku bramki Leipzig. Mimo słabej postawy, miejscowi mieli jeszcze szansę na odwrócenie losów tego pojedynku. Dokładnie w 88 minucie, kiedy arbiter podyktował rzut karny dla Leipzig (za zagarnie ręka), ale po strzale z jedenastu metrów Szoboszolaia piłka odbiła się od słupka bramki Bayeru 04 i wyszła w pole. Tym samym „Farmaceuci” pierwszy raz od 6 ligowych spotkań pokonali RBL. Dokładnie po raz pierwszy 09. kwietnia 2018 roku, kiedy także wygrali w Leipzig, ale wówczas 4-1. Jednocześnie Leverkusen licząc mecze w 1.Bundeslidze i w Lidze Europy jest niepokonany od 5 potyczek, odnosząc w tym  czasie 4 zwycięstwa.

Pierwsze domowe zwycięstwo w bieżącym sezonie odniósł w minionej serii Eintracht Frankfurt. Podopieczni Olivera Glasnera na Deutsche Bank Park zasłużenie pokonali 1. FC Union Berlin 2-1. Jednak gola na wagę kompletu punktów, „Orły” zdobyły dopiero w 5 minucie doliczonego czasu gry (90+5), kiedy to po dośrodkowaniu Kostica, Ndicka uderzeniem głową zapewnił miejscowym zwycięstwo. Wcześniej – w 22 minucie Sow strzałem z 16 metrów wyprowadził frankfurtczyków na prowadzenie, którym cieszyli się do 62 minuty. Wtedy za faul na snajperze gości - Awoniji w polu karnym Eintrachtu, arbiter podyktował rzut karny, który na gola zamienił Kruse i jak się okazało było to w tym meczu jedyne trafienie „Żelaznych”. A zatem 1.FC Union licząc mecze w niemieckiej ekstraklasie i w Lidze Europy poniósł pierwszą porażkę od 3 spotkań. Frankfurt natomiast licząc potyczki w 1.Bundeslidze i w Lidze Europy jest od 6 spotkań niepokonany, odnosząc w tym czasie 4 zwycięstwa. Ciekawostką jest fakt, że z 12 meczów, jakie oba zespoły rozegrały między sobą w historii, berlińczycy zwyciężyli tylko raz, przy 7 triumfach Frankfurtu.

 

Dokumentacja kolejki:

Stuttgart – Mainz 05 2-1 (1-1)

Wolfsburg – Dortmund 1-3 (1-1)

Hertha BSC – Augsburg 1-1 (1-0)

Koeln – M'gladbach 4-1 (0-0)

Bochum – Freiburg 2-1 (0-0)

Fuerth – Hoffenheim 3-6 (1-2)

Muenchen – Bielefeld 1-0 (0-0)

Frankfurt – Berlin 2-1 (1-0)

Leipzig – Leverkusen 1-3 (0-2)

 

Program następnej kolejki:

Berlin – Leipzig

Leverkusen – Fuerth

Hoffenheim – Frankfurt

Mainz 05 – Wolfsburg

Augsburg – Bochum

Bielefeld – Koeln

Dortmund – Muenchen

Stuttgart – Hertha BSC

M'gladbach - Freiburg