Reklama

Druga seria spotkań Ligi Narodów. Loew musi odejść!

Kompromitacji niemieckiego futbolu ciąg dalszy. Po słabych dla reprezentacji Niemiec mistrzostwach Europy w 2016 roku we Francji oraz fatalnych mistrzostwach świata w 2018 roku w Rosji, przyszedł czas na mecze w ramach nowo utworzonej Ligi Narodów. Co łączy te trzy rozgrywki? Kompromitujące niemiecki futbol występy, których architektem jest selekcjoner - Joachim Loew.

Popularny „Jogi” najwyraźniej zatracił zdrowy rozsądek, a w oczach wielu piłkarskich ekspertów w Niemczech oraz sporej części zawodników także autorytet. Efekt jest opłakany, bo wszystko, co od 2008 do 2014 roku zbudował, kiedy „Die Mannschaft” sięgał niemal seryjnie po medale mistrzostw świata i Europy, w tym po 4-ty tytuł mistrzów świata idzie w zapomnienie. Wszystko też, co pod wodzą Joachima Loewa zamieniało się wcześniej w przysłowiowe złoto, teraz przeobraża się w g..... Dobitnym, a zarazem bolesnym tego przykładem jest ostatni występ Niemców (w minioną sobotę) w Lidze Narodów w Amsterdamie z Holandią, gdzie ulegli przeciętnym „Oranje” 0-3!

Arogancja i zadufanie

Biorąc pod uwagę ten rezultat i wcześniejszy remis u siebie 1-1 z Francją, teraz Niemcom grozi szybkie pożegnanie się z tymi rozgrywkami, tak samo, jak w czerwcu tego roku podczas rosyjskiego mundialu! Cóż, agonia niemieckiego futbolu w wydaniu reprezentacyjnym nie jest jednak dla mnie zaskoczeniem. Spadek jakości gry kadry rozpoczął się bowiem zaraz po mistrzostwach świata w 2014 r. Wówczas to Joachim Loew i wielu jego „złotych chłopców” popadło w taki samozachwyt, że praktycznie przestali się rozwijać i pracować. To z kolei przekuwało się w częste niepowodzenia i to z przeciętnymi zespołami, bo w potyczkach z USA, Australią, Irlandią, czy Polską! Pomimo tego arogancja Joachima Loewa i jego teamu nie „topniała”. Efekt? Nadal powoływał do kadry swoich kolesi, często kontuzjowanych i odrzucał błagania ekspertów w Niemczech o to, aby w drużynie narodowej występowali naprawdę najlepsi w danym momencie. Szkoda, bo  zadufanie „Jogiego” i gra w reprezentancji za zasługi okazała się w wyjątkowo bolesna i kompromitująca niemiecki futbol, uważany przez lata za najlepszy na świecie. Ba, w pewnym czasie także za najwspanialszy produkt Mad in Germany. Trudno jednak się dziwić, bo rozgromienie Brazylii 7-1 na jej stadionie w połfinałowym meczu MŚ 2014 roku podczas organizowanego przez nią mundialu i wywalczenie przez Niemców, jako pierwszej reprezentacji z Europy tytułu mistrza świata na kontynencie południowoamerykańskim i to na terenie 5-krotnych mistrzów świata! To było coś, ale też coś, co zobowiązywało...

Towarzystwo wzajemnej adoracji

Wszystko jednak wskazuje na to, że niemieckiemu selekcjonerowi i zawodnikom po tym triumfie przewróciło się w głowie i zatracili zdrowy rozsądek! Przestali też szanować rywali, a w konsekwencji siebie i swoich kibiców, a wynik takiego zachowania jest dzisiaj opłakany. Pierwszym bardzo poważnym ostrzeżeniem były już przygotowania do mistrzostw Europy we Francji (2016) i sam turniej, gdzie Niemcy w roli mistrzów świata okazali się bardzo słabi. Jednym z powodów były wybory personalne Joachima Loewa, którą mówiąc krótko zostawił w domu wielu zawodników, będących w wysokiej formie, by powołać swoich kolegów, w tym takich, którzy nie mieli prawa znaleźć się w kadrze kosztem innych piłkarzy. Dobitnym tego przykładem był wtedy Bastian Schweinsteiger, który na zgrupowanie tuż przed Euro 2016 przyjechał w gipisie i o kulach! W kadrze znalazł się wówczas także poważnie chory, Mario Goetze oraz będący kompletnie bez formy Lukas Podolski, ale wszyscy byli za to i są wielkimi przyjaciółmi Joachima Loewa! Takich przykładów było niestety więcej, co finalnie przekuło się w bardzo słaby występ. Fakt ten jednak nic nie nauczył selekcjonera, który nadal z kadry narodowej robił sobie towarzystwo wzajemnej adoracji, stąd gra Niemców w eliminacjach do mistrzostw świata - 2018 nie porywała. Z kolei sam występ na rosyjskim mundialu był wielkim wstydem dla niemieckiego futbolu i odpadnięciem z turnieju już po fazie grupowej, choć rywale byli raczej przeciętni – Szwecja, Meksyk i Korea Płd.!

Zero wniosków

Po rosyjskim „popisie” w wykonaniu Niemców sądzono, że Joachim Loew będzie musiał odejść z zajmowanego stanowiska, ale tak się nie stało. Nie stało się też to, co podejrzewano, że nawet jeśli Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) nie zrezygnuje z jego usług, to on sam uniesie się honorem, bądź dumą i podziękuje za pracę z kadrą. Jak widać duma i honor też nie wchodziła w rachubę. Co za tym idzie, pozostał na zajmowanym stanowisku i co jeszcze gorsze nie zmienił swojego podejścia do powołań, jak zapowiadał. W związku z tym trwa miażdżenie dobrego imienia reprezentacji Niemiec. Na razie w nowo utworzonej Lidze Narodów, która nie jest jeszcze prestiżowa, ale rywali w swoje grupie Niemcy mają z najwyższej półki – aktualnych mistrzów świata Francję oraz Holandię i na ich tle należałoby się jakoś pokazać. Jest jednak inaczej. W pierwszym meczu w ramach LN z pierwszym z wymienionych rywali „truppa” Joachima Loewa ledwie zremisowała na własnym stadionie 1-1, a z drugim w minioną sobotę doznała klęski 0-3! Aż strach pomyśleć, co się stanie w trzecim spotkaniu w Paryżu z Francją. Wynik dwóch pierwszych spotkań w LN, a przede wszystkim tego drugiego to też w dużej mierze efekt złego doboru piłkarzy. Znów w kadrze nie pojawiło się szereg graczy będących w formie, a w zamian tacy, którzy od dawna w niej nie są. Np. Rudy, który cały miniony sezon był w rezerwie Bayernu Muenchen, który minionego lata oddał go do FC Schalke 04, gdzie też piłkarz nie należy do pierwszego wyboru trenera teamu, Domenico Tedesco.

Bunt w kadrze?

Na tym jednak nie koniec złych wyborów Joachima Loewa. Kolejnym jest np. - Uth, środkowy snajper FC Schalke 04, który w minionym sezonie w barwach TSG Hoffenheim prezentował się wybornie, ale „Jogi” go nie widział w reprezentacji. W tym sezonie Uth jest bez formy (nie strzelił ani jednego gola), ale w prezencie dostał powołanie do kadry Niemiec, a na co go stać pokazał mecz przeciwko Holandii. Poza złym doborem piłkarzy, choćby Hectora, który gra obecnie w niemieckiej drugiej lidze (1.FC Koeln), Joachjim Loew „zaprosił” do kadry zawodników nie będących w formie lub z urazami (patrz Boateng i Mueller), odmawiając jednocześnie reprezentowania barw swojego kraju wielu wartościowym i w dużej części przyszłościowym piłkarzom, ale,.. Są też tacy, którzy odmawiają dzisiaj gry w kadrze zasłaniając się urazami, aby tylko nie być członkiem ekipy, która się skompromituje. Tak było choćby przed meczem z Holandią, kiedy to rzekomo powody zdrowotne wykluczały kolejno – Reus, Guendogana, przyszłość kadry – Havertza i Goretzkę, czy też Petersena! Jakby tego było mało, to selekcjoner nie widzi wciąż w swoje drużynie tak uzdolnionych piłkarzy, jak choćby - Philippa, Weigla, Dahouda, Hofmanna, Taha, Maxa, Vogta, Demirbaya, czy Halstenberga. Wniosek zatem wydaje się oczywisty – Joachim Loewa dla dobra niemieckiej reprezentacji musi odejść!

 

Krzysztof Świerc

Foto: By Steindy (talk) 10:00, 27 June 2011 (UTC) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 3.0  (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], from Wikimedia Commons