X

Bundesliga: 20 seria spotkań. Mistrz utonął w Renie!

Bardzo trudne wyzwania stały w minionej serii spotkań przed przewodzącymi tabeli zespołami Borussii Dortmund i Bayernu Muenchen. Pierwsi we Frankfurcie nad Menem musieli zmierzyć się z bardzo dobrze dysponowanym w tym sezonie Eintrachtem, a Bawarczycy w Leverkusen z mającym duże ambicje i olbrzymi potencjał kadrowy - Bayerem 04. Wynik tych konfrontacji dla zespołów walczących w tym sezonie o mistrzostwo Niemiec jest mało zadowalający, bo łącznie wywalczyły tylko punkt.

Dopisała go do swojego konta Borussia Dortmund, która zremisowała we Frankfurcie nad Menem 1-1. Początek tego meczu należał do miejscowych, którzy chcieli zaskoczyć BVB ofensywnym nastawieniem, ale po kilku minutach goście opanowali, sytuację, odważnie zaatakowali i od 22 minuty po zagraniu Guerreiro i trafieniu Reusa objęli prowadzenie. Chwilę później powinno być 2-0, ale Reus zaprzepaścił 100 procentową okazję trafiajac w poprzeczkę. Brak skuteczności zemścił się na dortmundczykach w 36 minucie, kiedy to akcję da Costy celnym uderzeniem wykończył Jović doprowadzając do remisu. Jak się później okazało ustalił tym uderzeniem wynik zawodów, bo pomimo starań z obu stron w drugiej odsłonie żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć gola. „Czarno-żółci” pozostają zatem bez porażki w meczach Bundesligi od 4 kolejek, ale pierwszy raz od 3 spotkań stracili punkty. Duma Hesji z kolei pozostaje od 3 potyczek niepokonana, zdobywając w tym okresie 5 oczek, ale też od 5 pojedynków nie potrafi ograć Dortmundu.

Bayern bez idei

Pomimo, że BVB przywiozło znad Menu tylko punkt, to i tak do 7 oczek zwiększyło przewagę na obrońcą tytułu i dotychczasowym wiceliderem tabeli – Bayernem Muenchen, który z kolei znad Renu, a dokładnie z Leverkusen wrócił na tarczy, ulegając miejscowemu Bayerowi 1-3. Bawarczycy tradycyjnie już w tym sezonie solidnie prezentowali się w pierwszych 45 minutach, po których zasłużenie prowadzili 1-0, a gola po dośrodkowaniu Muellera zdobył (głową) w 41 minucie Goretzka. Chwilę później Lewandowski umieścił futbolówkę w siatce „Aptekarzy”, ale po analizie video okazało się, że „Lewy” był na spalonym i bramki nie uznano. Być może był to punkt zwrotny w tym spotkaniu, bo dysponujący olbrzymim potencjałem gospodarze, zwłaszcza w ofensywie po zmianie stron przystąpili do natarcia. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 53 minucie pięknym technicznym uderzeniem z rzutu wolnego, Bailey wyrównał na 1-1, a 10 minut później po zagraniu Bellarabi, Volland technicznym uderzeniem wyprowadził team Petera Bosza na prowadzenie. Goście natychmiast chcieli doprowadzić do remisu, ruszyli do natarcia, ale czynili to zbyt statycznie, schematycznie i czytelnie, a do tego sprawiali wrażenie, jakby nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy gospodarzy. Ci z kolei prowadząc jedną bramką czekali na dogodny moment do tego, aby zadać w tym meczu mistrzom Niemiec decydujący cios i doczekali się. Dokładnie w 89 minucie, kiedy to po podaniu Brandta, Alario ustalił wynik potyczki na 3-1! „Farmaceuci” wygrali zatem 4 z 5 ostatnich spotkań o ligowe punkty, a Bayern doznał w Bundeslidze pierwszej porażki od 8 kolejek i po serii 7 zwycięstw., Jest to też pierwsza przegrana FCB z Bayerem 04 od 7 ligowych spotkań. W pewnym sensie to także kara za zarozumiałość władz monachijskiego klubu i zbyt dużą oszczędność, bo podobnie jak latem, także w zimowym okienku transferowym nie wzmocnili się, uważając że mają dostatecznie silną kadrę, aby poradzić sobie z ligową konkurencją i nie tylko, a tak najwyraźniej nie jest.

Porażkę mistrzów Niemiec wykorzystała trzecia w tabeli Borussia Moenchengladbach, która w 20 serii spotkań w Gelsenkirchen pokonała tamtejsze FC Schalke 04 2-0. Dzięki tej wygranej podopieczni Dietera Heckinga lepszym bilansem bramek przeskoczyli w tabeli Bayern Muenchen i zasiedli w fotelu wicelidera! „Źrebaki” przez niemal całe spotkanie byli stroną dyktującą warunki, ale dopiero w końcówce spotkania zapewnili sobie komplet punktów, tak ważny dla tego zespołu w kontekście walki o prawo gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Momentem, w którym goście z Moenchengladbach uwierzyli, że mogą w tym meczu zainkasować całą pulę była 59 minuta. Wtedy za faul na Hazardzie czerwoną kartkę ujrzał golkiper gospodarzy, Nuebel, a grające w dziesięciu FC Schalke 04 nie było w stanie przeciwstawić się ofensywnej szarży Borussii, która w 6 ostatnich minutach potyczki spuentowana została zdobyciem dwóch bramek. W 85 minucie po akcji Hazarda, Kramer dał prowadzenie Nadreńczykom, a w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, także po zagraniu Hazarda,  Neuhaus ustalił wynik konfrontacji i Borussia Moenchengladbach zapisała po swojej stronie 3 ligowe zwycięstwo z rzędu. Schalke natomiast w dwóch ostatnich kolejkach dopisało sobie tylko oczko i nadal tuła się w ogonie stawki, a na pokonanie teamu z Nadrenii czeka od 5 pojedynków.

Brawo Fortuna

Nieoczekiwanie dwa oczka na własnym stadionie w konfrontacji z tegorocznym beniaminkiem rozgrywek – Fortuną Duesseldorf stracił TSG 1899 Hoffenheim, remisując 1-1. Faworyzowani gospodarze od początku meczu odważnie nacierali i od 16 minuty zasłużenie prowadzili, a gola z rzutu karnego za faul na Geigerze zdobył Kramarić. Od tego momentu jednak pomimo wyraźnej dominacji miejscowych, już tak niebezpiecznie pod bramką Fortuny nie było. Do tego 2 minuty po przerwie wystarczyła chwila nieuwagi gospodarzy, aby po centrze Stoegera, Hennigs strzałem głową wyrównał. Od tego momentu team z Duesseldorf koncentrował się niemal wyłącznie na destrukcji, jak skarbu pilnując korzystnego dla siebie wyniku, a ekipa z Sinsheim nie potrafiła poradzić sobie ze szczelną i przede wszystkim inteligentnie grającą defensywą Duesseldorfu, który w 6 ostatnich meczach o punkty niemieckiej ekstraklasy przegrała tylko raz. Hoffenheim natomiast z 9 ostatnich spotkań w Bundeslidze wygrał tylko jeden mecz. Dodajmy, że była to też potyczka najstarszego trenera w Bundeslidze – Friedhelma Funkela (Fortuna) z najmłodszym – Julianem Nagelsmannem (TSG 1899).

Remisem 1-1 zakończyło się również spotkanie drugiego tegorocznego beniaminka Bundesligi – 1. FC Nuernberg, który gościł Werder Bremen. W tym wyrównanym spotkaniu bramki padały dopiero po przerwie, W 64 minucie po akcji Augustinssona, J. Eggestein wyprowadził faworyzowanych bremeńczyków na prowadzenie, którym cieszyli się do 87 minuty, kiedy to podanie Matheusa Pereiry na wyrównującego gola zamienił Ishak. Dzięki temu Nuernberg przerwało serię 6 porażek, ale na ligowe zwycięstwo czeka już od 14 kolejek, dokładnie od 29. września 2018 roku, kiedy to Franki wygrały z Fortuną Duesseldorf 3-0. Werder z kolei jest od 3 spotkań niepokonany, ale dwa ostatnie mecze zremisował.

Niedola Dolla

Nie pomogła, jak na razie Hannoveru 96 zmiana trenera z Andre Breitenreitera na Thoma Dolla. Pod wodzą nowego szkoleniowca team ze stolicy Dolnej Saksonii pozostał w niedoli, bo uległ w minionej kolejce u siebie RB Leipzig 0-3 i spadł na ostatnie miejsce w tabeli. Porażka hanowerczyków mogła być dużo wyższa, gdyby nie fantastyczna postawa w bramce gospodarzy bramkarza - Essera, który zwłaszcza w pierwszej połowie bronił doskonale i w sytuacjach, w których wydawał się być bez szans. Dlatego w pierwszych 45 minutach dał się tylko raz pokonać, tuż przed przerwą i to z rzutu karnego egzekwowanego przez Halstenberga. Należy jednak dodać, że dosłownie milimetry dzieliły go od tego, aby wyjść obronną ręką z tej konfrontacji i wybronić „karniaka”. Po zmianie stron „czerwone byki” jeszcze bardziej podkręciły tempo, a miejscowi wyraźnie opadli z sił, co przekuło się w zdobycie przez gości dwóch goli. Oba głową zdobył Orban – pierwszą w 64 minucie po dośrodkowaniu Halstenberga (obaj to defensorzy!), a drugą w 85 minucie po centrze Forsberga. Hannover przegrał zatem 4 mecz z rzędu i jest bez zwycięstwa od 9 kolejek, w których zdołał wywalczyć jedynie dwa punkty. Leipzig z kolei wygrał 4 z 6 ostatnich meczów, w tym oba w rundzie wiosennej i na dobre włączył się do walki o prawo gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Ciekawostką jest też to, że w meczach o punkty niemieckiej ekstraklasy zespoły te spotkały się po raz 4-ty i wszystkie z tych spotkań zakończyły się wygraną ekipy Ralpha Rangnicka.

Komplet oczek z obcego terenu przywiózł też VfL Wolfsburg, zwycieżąjąc w Berlinie, Herthę BSC 1-0. Było to wyrównanie spotkanie z lekkim wskazaniem na berlińczyków, którym jednak brakowało wykończenia, skuteczności i zwykłego szczęścia, jak w przypadku uderzenia Rekkika, kiedy to piłka wylądowała na poprzeczce bramki VfL. ”Wilki” też nie grzeszyły skutecznością, także w kilku sytuacjach dopisał im pech, ale za to miały w swoich szeregach Weghorsta, który w takich meczach pokazuje często, jak wartościowy jest dla swojego teamu. Nie inaczej było tym razem, konkretnie w 65 minucie, kiedy to celnym uderzeniem wykończył akcję Roussillona, zapewniając swojej drużynie wygraną w stolicy Niemiec. To pierwsze zwycięstwo Wolfsburga po 2 porażkach (wcześniej 6 meczów bez przegranej w tym 4 zwycięstwa) i kolejny 4 mecz w Bundeslidze z Herthą BSC bez porażki.

Koncert Finnbogasona

Po serii 10 meczów bez wygranej i serii 3 porażek przebudził się FC Augsburg, który na własnym terenie rozbił 1. FSV Mainz 05 3-0. Triumf podopiecznych Manuela Bauma jest, jak najbardziej sprawiedliwy, ale ojcem wygranej jest przede wszystkim Islandczyk - Finnbogason, który skompletował hat tricka! Dwie pierwsze bramki w 8 i 34 minucie zdobył uderzeniami z rzutów karnych, a trzecią strzelił w 54 minucie wykorzystując zagranie Moravka. Mainz przegrało zatem pierwsze ligowe spotkanie od 4 kolejek i 3 z FC Augsburg w 4 minionych konfrontacjach w Bundeslidze.

Atut w postaci własnego stadionu nie wykorzystał broniący się przed degradacją VfB Stuttgart, który w derbach Badenii i Wirtembergii zremisował z SC Freiburg 2-2. Goście już od 4 minuty po zagraniu Petersena i trafieniu Haberera prowadzili 1-0 i od tego momentu skupiali się wyłącznie na grze obronnej. Taktyka ta zdawała egzamin do 75 minuty, kiedy to atakujący non stop gospodarze wyrównali, konkretnie Insua po akcji Gonzaleza. Przyjezdni natychmiast chcieli odpowiedzieć drugim golem, ruszyli do ataku i w 83 minucie zostali za to skarceni, kiedy to po kolejnym udanym zagraniu Gonzaleza, tym razem Didavi zdobył bramkę dla Stuttgartu, który objął prowadzenie 2-1. Freiburg nie zrezygnował jednak ze zdobycia choćby oczka, nadal parł do ataku, a kiedy w 89 minucie napastnik miejscowych – Gomez ujrzał czerwoną kartkę (za dwie żółte) szturm gości jeszcze zyskał na sile. Efekt? W 4 minucie doliczonego czasu gry po zagraniu Gondorfa, Niederlechner wyrównał na 2-2 i VfB czeka na ligowa wygraną od 4 spotkań, przerywając jednocześnie serię 4 porażek. SCF z kolei w 3 ostatnich meczach dopisało sobie tylko oczko i od 9 spotkań nie potrafi ograć Stuttgartu w meczu o ligowe punkty.

 

Dokumentacja kolejki:

Hannover – Leipzig 0-3 (0-1)

Hoffenheim – Duesseldorf 1-1 (1-0)

Leverkusen – Muenchen 3-1 (0-1)

Frankfurt – Dortmund 1-1 (1-1)

Hertha BSC – Wolfsburg 0-1 (0-0)

Nurnberg – Bremen 1-1 (0-0)

Schalke 04 – M'gladbach 0-2 (0-0)

Augsburg – Mainz 05 3-0 (2-0)

Stuttgart – Freiburg 2-1 (0-1)

Tabela Bundesligi
Zespół Mecze Punkty Bramki
1. Borussia Dortmund 20 49 51 - 20
2. Borussia M'Gladbach 20 42 41 - 18
3. Bayern Monachium 20 42 44 - 23
4. RB Leipzig 20 37 38 - 18
5. Eintracht Frankfurt 20 32 40 - 27
6. VfL Wolfsburg 20 31 29 - 27
7. Bayer 04 Leverkusen 20 30 32 - 31
8. TSG 1899 Hoffenheim 20 29 38 - 29
9. Hertha BSC 20 28
31 - 31
10. Werder Bremen 20 27 32-32
11. 1.FSV Mainz 05 20 27 22 - 28
12. Schalke 04 Gelsenkirchen 20 22 24 - 29
13. SC Freiburg 20 22 26 - 34
14. Fortuna Duesseldorf 20 22 22 - 39
15. FC Augsburg 20 18 29 - 33
16. VfB Stuttgart 20 15 17 - 44
17. 1.FC Nuernberg  20 12 17 - 44
18. Hannover 96 20 11 18 - 44

 

 

 

Program następnej kolejki:

Mainz 05 – Leverkusen

Dortmund – Hoffenheim

Leipzig – Frankfurt

M'gladbach – Hertha BSC

Hannover – Nurnberg

Freiburg – Wolfsburg

Muenchen – Schalke 04

Bremen – Augsburg

Duesseldorf – Stuttgart

 

 

Krzysztof Świerc