X

Bundesliga: 21 seria spotkań. Szalony pościg Hoffenheim

Przewodząca tabeli Borussia Dortmund straciła dwa ważne punkty w wyścigu o mistrzostwo Niemiec, remisując na własnym stadionie z TSG 1899 Hoffenheim 3-3. „Czarno-żółci” mają czego żałować, ponieważ przez większą część meczu dominowali na placu gry i jeszcze w 74 minucie wygrywali 3-0!

W pojedynku z TSG 1899 Hoffenheim, BVB musiało radzić sobie bez swojego najlepszego piłkarza – Reusa, który leczy kontuzję, Delaneya pauzującego za kartki oraz trenera Luciena Favre, który zmaga się z problemami zdrowotnymi. W tej sytuacji w roli szkoleniowca dortmundczyków wystąpił Manfred Stefes i długo wydawało się, że jego debiut w tej roli będzie bardzo okazały. Borussia od początku meczu zdecydowanie przeważała i od 32 minuty zasłużenie prowadziła 1-0 po golu Sancho, który wykorzystał zagranie Piszczka, a na dwie minuty przed przerwą akcję Sancho na gola zamienił Goetze i Borussia wygrywało już 2-0. W tym momencie wydawało się, że losy potyczki są rozstrzygnięte, a przekonanie to jeszcze wzrosło po przerwie. Gospodarze bowiem nadal dominowali, co przekuli w strzelenie (67 minuta) trzeciej bramki! Jej autorem był Guereirro, a asystentem Goetze, a chwilę później mogło być 4-0, ale Sancho w doskonałej sytuacji trafił w słupek bramki rywali. Od tego momentu dortmundczycy wyraźnie rozluźnili się, zaczęli oszczędzać siły na mecz Ligi Mistrzów z Tottenhamem Londyn. Takie zachowanie w meczach Bundesligi jest bardzo niebezpieczne i nierozważne. Boleśnie o tym przekonała się Borussia, bo TSG 1899 ruszyło do szaleńczego natarcia i w 75 minucie po akcji Kaderabka, Belfodil zdobył pierwszego gola dla teamu z Sinsheim, 8 minut później po dośrodkowaniu Geigera, Kaderabek głową zdobył drugiego gola i ekipa Juliana Nagelsmnanna przegrywała już tylko 2-3, a w 87 minucie Belfodil głową ustalił wynik spotkania na 3-3! BVB jest zatem od 5 spotkań ligowych niepokonane, ale w dwa ostatnie mecze tylko zremisowało, do tego z TSG 1899 nie wygrało w niemieckiej ekstraklasie od 3 konfrontacji. Hoffenheim z kolei do 3 przedłużyło serię bez porażki, ale też w dwóch minionych kolejkach dopisało do swojego konta dwa punkty.

Kompromitacja Borussii M'gladbach

Nie popisała się w minionej serii także druga Borussia, ta z Moenchengladbach. Ba skompromitowała się, ulegając przed własną publicznością ligowemu średniakowi - Hercie BSC Berlin aż 0-3! Goście wzorowo się bronili i cierpliwie czekali na okazje do przeprowadzania kontr, które 3-krotnie zamienili na bramki. Pierwszy raz po pół godzinie gry, kiedy po akcji Grujica, Kalou wyprowadził stołeczny zespół  na prowadzenie. Podobnie było w 56 minucie, ale tym razem dogrywał znakomicie dysponowany w tym meczu Selke, a do siatki „źrebaków” trafił  Duda, a wynik pojedynku ustanowił strzałem głową Selke, któremu asystował Duda i podopieczni Dietera Heckinga ponieśli pierwszą porażkę po serii 3 zwycięstw. Berlińczycy z kolei zrehabilitowali się w oczach swoich kibiców za porażkę w minionej kolejce u siebie z VfL Wolfsburg i odpadnięcie w środku tygodnia z Pucharu Niemiec po przegranej 2-3 (po dogrywce) na własnym stadionie z Bayernem Muenchen.

Punkty w tej serii spotkań straciły też dwa inne zespoły walczące o prawo gry w kolejnej edycji europejskich pucharów, przede wszystkim zaś w Lidze Mistrzów. Mowa o RB Leipzig i Eintrachcie Frankfurt, które bezbramkowo z sobą zremisowały. Wynik tego meczu nie dziwi, ale więcej szans na zwycięstwo przyznawano grającym u siebie „czerwonym bykom”, które jak pokazała rzeczywistość były zespołem lepszym, ofensywniej usposobionym, częściej będącym w posiadaniu piłki i oddającym więcej strzałów na bramkę. Cóż jednak z tego skoro tym razem skuteczność zawodziła Saksończyków w najlepsze, bądź mieli pecha, jak w 67 minucie przy uderzeniu Sabitzera z 20 metrów, kiedy wylądowało na słupku bramki Eintrachtu. Ostatecznie ekipa Ralfa Rangnicka po dwóch ligowych zwycięstwach musiała zadowolić się zdobyczą punktu, a frankfurtczycy do 4 przedłużyli pasmo bez porażki, ale 3 ostatnie mecze tylko zremisowali.

Bayern wykorzystał okazje

Punktowe straty przez zespoły z czołówki tabeli wykorzystał w tej kolejce obrońca tytułu mistrzowskiego Bayern Muenchen, który na własnym stadionie pokonał FC Schalke 04 3-1 i powrócił na fotel wicelidera stawki. Bawarczycy zgodnie z oczekiwaniem przez cały mecz posiadali miażdżącą przewagę, ale przy zdobyciu pierwszego gola (11 minuta) pomógł im obrońca gości Bruma, który skierował piłkę do własnej siatki po uderzeniu Lewandowskiego. Jednak w 25 minucie było już 1-1, kiedy to po zagraniu Mc Kennie, Kutucu znalazł sposób na pokonanie golkipera monachijczyków, Ulreicha. Remisem 1-1 goście z Gelsenkirchen cieszyli się tylko 120 sekund, kiedy to po podaniu Jamesa, Lewandowski wyprowadził team Nico Kovaca na prowadzenie. Bayern nie zamierzał jednak na tym poprzestać, nadal napierał, stwarzał okazje bramkowe, ale wykorzystał jeszcze tylko jedną - w 57 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Lewandowskiego, będący w ostatnich tygodniach w bardzo wysokiej formie, reprezentant Niemiec - Gnabry strzałem głową ustalił wynik pojedynku na 3-1. Schalke zatem w 3 ostatnich kolejkach wywalczyło tylko oczko, a z Bayernem w meczach o ligowe punkty przegrało po raz 4-ty z rzędu i na pokonanie monachijczyków czeka od 17 spotkań, a dokładnie od 4. grudnia 2010 roku, kiedy zwyciężyło 2-0. 

Nie mniejsze emocje, jak w Muenchen towarzyszyły pojedynkowi dwóch ostatnich zespołów w tabeli – Hannoveru 96 z 1. FC  Nuernberg. Spotkanie to określano mianem ostatniej szansy dla każdej z drużyn i sporo było w tym prawdy, choć bez wątpienia wygrana bądź porażka w tym meczu niczego jeszcze nie przesądziła. Jednak w nieco lepszej sytuacji po tym meczu jest Hannover 96, który pokonał Franków 2-0. Duży wpływ na wynik tego spotkania miała sytuacja z 11 minuty, kiedy za faul na Korbie czerwoną kartkę ujrzał rozgrywający 1.FC Nuernberg – Rhein i goście musieli radzić sobie w dziesięciu. Trzeba przyznać, że prezentowali się solidnie, walecznie i ambitnie, ale rady nie dali. Mimo wszystko nieco lepsi w tym meczu dolnosaksończycy 2-krotnie zdołali umieścić futbolówkę w siatce. Pierwszy raz w 5 minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy, kiedy po centrze Weydandta, N. Mueller głową wyprowadził „jedenastkę” Thomasa Dolla na prowadzenie. Natomiast w 77 minucie po podaniu Jonathasa, ponownie N. Mueller znalazł sposób na golkipera gości i Hannover 96  przerwał serię 4 porażek i 9 meczów bez zwycięstwa. Frankończycy natomiast do 16 przedłużyli serię bez zwycięstwa.

Moguncja zdeklasowana

W Mainz natomiast miejscowy 1. FSV w derbach Renu doznał klęski w konfrontacji z Bayerem 04 Leverkusen. Bardzo ofensywnie usposobieni w tym meczu podopieczni Petera Bosza od początku potyczki przystąpili do ataku, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 5 minucie po zagraniu Bellarabi, Wendell wyprowadził „aptekarzy” na prowadzenie, ale już 4 minuty później po zagraniu Hacka, Quaison wyrównał na 1-1 i wydawało się, że może być to wyrównany mecz. Przyjezdnych jednak stracona bramka nie zniechęciła do ofensywnej gry. Nadal parli do przodu i od 19 minuty ponownie wygrywali, tym razem podanie Brandta na gola zamienił Havertz. Bayer 04 jednak nie zadowolił się jednobramkowym prowadzeniem, nadal pracował nad tym, aby zdobywać kolejne bramki i... zdobywał je. W 30 minucie po podaniu Vollanda, Brandt strzelił trzeciego gola dla „farmaceutów”, a na 120 sekund przed przerwą, Bellarabi wykorzystał asystę Brandta i było już 4-1. Po zmianie stron Leverkusen wyraźnie zwolniło, szanując piłkę, i zdrowie przed kolejnymi zmaganiami bieżącego sezonu, a mimo to zdołało po raz piąty w tym spotkaniu umieścić futbolówkę w siatce Moguncji. Stało się to w 64 minucie, kiedy to po koronkowej akcji, grając na jeden kontakt, najlepszy na murawie Brandt po zagraniu Vollanda ustalił wynik meczu na 5-1. Dzięki temu „aptekarze” zdeklasowali rywala, wygrywając w niemieckiej ekstraklasie 3 mecz z rzędu. Mainz natomiast poniosło drugą porażkę, a 3 z rzędu z Bayerem 04 w meczach o ligowe punkty.

Wygrana Bayeru 04 jest dla tego teamu tym cenniejsza, że punkty stracił bezpośredni konkurent „aptekatrzy” w wyścigu o Ligę Europy – VfL Wolfsburg, który tylko zremisował we Freiburgu 3-3, choć 3-krotnie obejmował prowadzenie. W 11 minucie po akcji Brekalo, Roussillon wyprowadził „Wilki” na prowadzenie, ale w 37 minucie Badeńczycy doprowadzili do remisu, bo zagranie Niederlechnera na gola zamienił Grifo. Jednak w 63 minucie goście ponownie wygrywali (2-1), tym razem po trafieniu z rzutu karnego Weghorsta za faul na nim, ale 7 minut później było już 2-2, bo dośrodkowanie Grifo strzałem głową na bramkę zamienił Petersen. „Volkswageny” nie zamierzały jednak zostawiać punktów we Freiburgu, jeszcze raz zerwały się do ataku i w 74 minucie znów prowadziły, tym razem 3-2, bo po podaniu Weghorsta, piłkę do miejscowej siatki skierował Steffen. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do gospodarzy, a konkretnie do Waldschmidta,  który w 87 minucie po szarży Petersena doprowadził do remisu 3-3. Freiburg jednak od 4 spotkań czeka na ligowe zwycięstwo. Dodajmy, że jest to pierwszy podział oczek pomiędzy tymi zespołami od 7 pojedynków.

Augsburg bez szans

Tak jak Bayer 04, różnicą czterech bramek zwyciężył też Werder Bremen, który aż 4-0 rozbił u siebie FC Augsburg. Gospodarze imponowali w tym meczu znakomitym pressingiem i kapitalnymi wprost kontratakami, które okazały się dla teamu z Bawarii zabójcze. Zwłaszcza w pierwszej połowie, po której bremeńczycy do szatni schodzili prowadząc 3-0. Już w 5 minucie po akcji Klassena, Rashica wyprowadził Werder na prowadzenie, w 27 minucie po podaniu Moisandera i trafieniu J. Eggesteina było już 2-0 dla gospodarzy, a minutę później po kolejnym udanym zagraniu Klassena, ponownie Rashica wpisał się na listę strzelców i „zielono-biali” wygrywali już 3-0. Po zmianie stron tempo meczu siadło, Werder pilnował korzystnego dla siebie wyniku, a augsburczycy nieudolnie atakowali. Pomimo tego na 7 minut przed końcem spotkania team znad Wesery zdołał strzelić 4-go gola, a jego autorem był Moehvald i Bremen do 4 przedłużyło ligową serię bez porażki. FCA natomiast z 12 ostatnich potyczek o punkty niemieckiej ekstraklasy zwyciężył tylko raz, a z Werderem uległ po raz 3 z rzędu.

Z bardzo dobrej strony zaprezentowała się w tej serii spotkań Fortuna Duesseldorf, która bez najmniejszych problemów rozbiła na własnym stadionie VfB Stuttgart 3-0. W 34 minucie po zagraniu Lukebakio, Karaman głową wyprowadził ekipę ze stolicy Nadrenii Płn. Westfalii na prowadzenie, a w 49 minucie po kapitalnym uderzeniu z 18 metrów Finka, team Friedhelma Funkela prowadził już 2-0 i z jeszcze większym rozmachem szturmował bramkę VfB. Dzięki temu na pięć minut przed końcem spotkania po podaniu Stoegera, Raman ustalił wynik konfrontacji na 3-0. W ten sposób po dwóch nie wygranych spotkaniach Fortuna znów zapisała po swojej stronie pełną zdobycz, a Stuttgart do 6 przedłużył pasmo bez wygranej, przegrywając w tym czasie 5-krotnie.

 

Dokumentacja kolejki:

Mainz 05 – Leverkusen 1-5 (1-4)

Dortmund – Hoffenheim 3-3 (2-0)

Leipzig – Frankfurt 0-0

M’gladbach – Hertha BSC 0-3 (0-1)

Hannover – Nuernberg 2-0 (1-0)

Freiburg – Wolfsburg3-3 (1-1)

Muenchen – Schalke 04 3-1 (2-1)

Bremen – Augsburg 4-0 (3-0)

Duesseldorf - Stuttgart 3-0 (1-0)

 

 

Tabela Bundesligi
Zespół Mecze Punkty Bramki
1. Borussia Dortmund 21 50 54-23
2. FC Bayern Muenchen 21 45 47-24
3. Borussia M'gladbach 21 42 41-21
4. RB Leipzig 21 38 38-18
5. Eintracht Frankfurt 21 33 40-27
6. Bayer 04 Leverkusen 21 33 37-32
7. VfL Wolfsburg 21 32 32-30
8. Hertha BSC 21 31 34-31
9. TSG Hoffenheim 21 30 41-32
10. Werder Bremen 21 30 36-32
11. 1. FSV Mainz 05 21 27 23-33
12. Fortuna Duesseldorf 21 25 25-39
13. SC Freiburg 21 23 29-37
14. Schalke 04 Gelsenkirchen 21 22 25-32
15. FC Augsburg 21 18 29-37
16. VfB Stuttgart 21 15 17-47
17. Hannover 96 21 14 20-44
18. 1. FC Nuernberg 21 12 17-46


 

Program następnej kolejki:

Augsburg – Muenchen

Schalke 04 – Freiburg

Hoffenheim – Hannover

Stuttgart – Leipzig

Wolfsburg – Mainz 05

Hertha BSC – Bremen

Franakfurt – M'gladbach

Leverkusen – Duesseldorf

Nuernberg – Dortmund

 


Krzysztof Świerc