X

Bundesliga: 25 seria spotkań. Mistrz jest już liderem

I stało się to, czego od kilku tygodni spodziewano się. Będąca w nie najwyższej formie w ostatnich meczach Borussia Dortmund w 15 serii spotkań straciła przodownictwo w tabeli na rzecz obrońcy tytułu mistrzowskiego, rozpędzonego na dobre Bayernu Muenchen. BVB w minionej serii, co prawda pokonało (3-1) u siebie broniący się przed spadkiem VfB Stuttgart, ale Bawarczycy rozgromili na własnym stadionie VfL Wolfsburg 6-0 i lepszym stosunkiem bramek wskoczyli na fotel lidera!

Team, Niko Kovaca podszedł do potyczki z „Wilkami” między innymi bez Comana, Alaby, Suele, Robbena, czy Tolisso, a w trakcie meczu plac gry opuścili znakomicie prezentujący się - Gnabry, James i Martinez. Mimo to goście z Wolfsburga ani przez moment nie byli równorzędnym rywalem dla monachijczyków, którzy mając do tego w głowie rewanżowy mecz w środku tygodnia w Lidze Mistrzów z FC Liverpool grali może na 50% swoich możliwości. Pomimo tego, gdyby Bayern był trochę głodniejszy zdobywania bramek, a Lewandowski skuteczniejszy, albo bardziej koleżeński i w niektórych sytuacjach podawał do lepiej ustawionych kolegów, to rozmiary klęski VfL byłby dużo wyższe.

Sygnał dał Gnabry

Konstruujący spokojnie swoje akcje gospodarze pierwszego gola zdobyli dopiero w 34 minucie, kiedy to po szarży Kimmicha i podaniu Muellera, Gnabry umieścił futbolówkę w siatce Wolfsburga dając sygnał do szybszej i odważniejszej gry. Efekt? Już 180 sekund później po zagraniu Gnabry, Lewandowski podwyższył na 2-0 i tak zakończyła się pierwsza odsłona. Po przerwie Bawarczycy z większą werwą ruszyli na bramkę gości, co szybko przekuli w pożądane efekty. W 52 minucie wyrafinowanym, technicznym uderzeniem sprzed pola karnego „volkswagenów” popisał się James i było już 3-0 dla FCB, ale gospodarze nie zwolnili, nadal parli do przodu i zdobywali kolejne bramki. W 74 minucie po zagraniu Ribery i strzale Muellera, Bayern prowadził 4-0, w 82 minucie dośrodkowanie Ribery na bramkę strzałem głową zamienił Kimmich i było już 5-0, a wynik egzekucji na Allianz-Arena w Muenchen ustalił dwie minuty później Lewandowski, też uderzeniem głową i również po centrze Ribery, który na murawę wbiegł dopiero w 55 minucie gry. Jest to 5 ligowe zwycięstwo z rzędu obrońców tytułu mistrza Niemiec. VfL z kolei od 20 ligowych spotkań czeka na pokonanie bawarskiego giganta, pokonując go po raz ostatni 14 kwietnia 2009 roku.

W przeciwieństwie do Bayernu poważnie męczył się w tej serii dotychczasowy przodownik stawki – Borussia Dortmund. Podopieczni Luciena Favre 3-1 ograli walczący o uniknięcie degradacji do 2.Bundesligi, VfB Stuttgart, ale wygraną zapewnili sobie dopiero w końcówce meczu. Pomimo olbrzymiej przewagi (75% posiadania piłki) pierwszego gola BVB zdobyło w 62 minucie z rzutu karnego (Reus) za faul na Sancho, ale już 9 minut później po dośrodkowaniu byłego piłkarza BVB - Castro, Kempf strzałem głową wyrównał na 1-1. Dortmund jednak nie mógł pozwolić sobie w tym meczu na stratę punktów, tym bardziej, że piłkarze Borussii doskonale wiedzieli, co w tym czasie dzieje się w Muenchen. Dlatego ruszyli do zdecydowanej ofensywy i w  84 minucie po akcji Pulisica, Alcacer wyprowadził miejscowych na prowadzenie 2-1, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry i zagraniu Goetze, Pulisić zdobył 3-go gola dla „czarno-zółtych” i VfB przegrało 7 mecz z ostatnich 10 i 6 w 7 ostatnich potyczkach z dortmundczykami.

Niespodzianka w Leipzig

W przeciwieństwie do Bayernu Muenchen i Borussii Dortmund punkty stracił trzeci w tabeli RB Leipzig, który nieoczekiwanie bezbramkowo zremisował przed własną publicznością z broniącym się przed spadkiem do drugiej ligi FC Augsburg. Sakosńczycy przez całe spotkanie przeważali, ale mieli fatalnie ustawione celowniki, z drugiej strony gra defensywna FCA była tym razem godna uznania. Mimo to „czerwone byki” do 7 przedłużyły pasmo bez ligowej porażki, a augsburczycy w dwóch ostatnich pojedynkach wywalczyli 4 oczka, ale od 3 konfrontacji nie potrafią pokonać, ani nawet zdobyć gola w potyczkach z Leipzig.

Zmiana na stanowisku menedżera FC Schalke 04, roszady w kadrze i odsunięcie od pierwszego zespołu trzech piłkarzy, w tym utalentowanego snajpera Utha nie wpłynęły znacząco na postawę podopiecznych Domenico Tedesco. Team z Gelsenkirchen w 25 serii spotkań znów schodził z murawy w roli przegranego, tym razem uległ 2-4 w Bremen. Początek spotkania był jednak dla gości obiecujący, bo po dobrym okresie gry, od 26 minuty (trafieniu Embolo, asysta McKennie) FC Schalke prowadziło 1-0, a 4 minuty później mogło być już 2-0 dla przyjezdnych, ale Skrzybski nie wykorzystał  okazji, choć był 13 metrów od pustej bramki. A o tym, że zmarnowane okazje lubią się mścić, FC Schalke 04 przekonało się już 60 sekund później, kiedy to po podaniu Kruse, Rashica doprowadził do stanu 1-1. Trafienie to zachęciło Werder do ofensywniejszej i odważniejszej gry, co przyniosło efekty w drugiej odsłonie. W 51 minucie po faulu Brumy na Kruse, poszkodowany z rzutu karnego wyprowadził bremeńczyków na prowadzenie, a w 73 minucie „zielono-biali” wygrywali już 3-1. Tym razem do siatki trafił Rashica, a asystował mu M. Eggestein. FC Schalke 04 nie złożyło jednak broni, ambitnie walczyło o jak najbardziej korzystny dla siebie rezultat i w 85 minucie pojawiła się nadzieja na zdobycie nad Weserą choćby oczka, bo po podaniu Oczipki, Embolo zdobył drugiego gola dla teamu z Zagłębia Ruhry. Jednak ostatnie słowo w tym meczu i decydujący cios zadali miejscowi, a dokładnie Harnik w 4 minucie doliczonego czasu gry, kiedy na gola zamienił zagranie Moehwalda. W ten sposób Werder do 8 przedłużył serię bez ligowej porażki, a licząc mecz w Pucharze Niemiec do 9, a jednocześnie przerwał serię 3 remisów. FC Schalke natomiast w meczach o ligowe punkty nie zaznało smaku zwycięstwa od 7 spotkań, przegrywając przy tym 3 z rzędu i 4 z 5 ostatnich potyczek. Jest to też kolejna 3 ligowa porażka ekipy z Gelsenkirchen z bremeńczykami.

Hertha na tarczy

To, że we Freiburgu gra się ciężko wie każdy zespół w Bundeslidze i przekonała się o tym w minionej kolejce również walcząca o prawo gry w europejskich pucharach Hertha BSC Berlin. Stołeczna ekipa uległa bowiem u stóp Szwarcwaldu 1-2, choć była zespołem lepszym (65% posiadania piłki), częściej uderzającym na bramkę (16-9), ale grającym bardzo nieskutecznie i... mającym pecha. A głównym pechowcem okazał się snajper Herthy BSC – Ibisević, który w 81 minucie po zagraniu Grifo wepchnął piłkę do własnej bramki, „zapewniając” miejscowym wygraną. Wcześniej, bo w 76 minucie Ibisević (asysta Torunarigha) zdobył gola dla berlińczyków doprowadzając do stanu 1-1, ponieważ w 27 minucie po dośrodkowaniu Grifo, Petersen uderzeniem głową wyprowadził Badeńczyków na prowadzenie. SCF zatem w 6 ostatnich spotkaniach w Bundeslidze uległ tylko raz i w praktyce jest pewien pozostania w ekstraklasie. Z Kolei ekipa Pala Dardaia z 4 ostatnich meczów o ligowe punkty zwyciężyła tylko raz, a freiburczyków nie potrafi pokonać od 5 spotkań.

Przełamała się Borussia Moenchengladbach, która po 4 meczach bez wygranej (w tym 3 porażki), w minionej kolejce pokonała w Mainz miejscowe 1.FSV 1-0, dzięki bramce Elvediego (asysta Strobl) w 63 minucie. Zdecydowanie sprawiedliwszy byłby jednak remis, gdyż miejscowi nie ustępowali Borussii, nawet częściej od niej strzelali na bramkę (14-9), ale w ofensywie brakowało im jakości, a w kilku sytuacjach zimnej krwi. Moguncja zatem w 6 ostatnich meczach o punkty niemieckiej ekstraklasy przegrała po raz 5, przy zaledwie 1 wygranej. Do tego na pokonanie Borussii Moenchngladbach w meczu Bundesligi czeka już od 6 pojedynków, dokładnie od 29. stycznia 2016 roku, kiedy zwyciężyła u siebie 1-0.

Bliżej spadku

19-tego meczu z rzędu nie wygrał beniaminek rozgrywek – 1.FC Nuernberg i co za tym idzie jest coraz bliżej powrotu do niemieckiej drugiej ligi. Duma Frankonii w 25 kolejce pomimo ambitnej postawy przegrała w Sinsheim, TSG 1899 Hoffenheim 1-2. Dysponujący zdecydowanie większą jakością gospodarze od pierwszych sekund spotkania przejęli inicjatywę i od 25 minuty zasłużenie prowadzili 1-0, po trafieniu z rzutu karnego Kramaricia. Od tego momentu jednak goście zaczęli grać odważniej i coraz mocniej zagrażali miejscowej bramce. Ich dobra postawa w 61 minucie nagrodzona została golem, którego po akcji Ishaka, zdobył Behrens. Decydujące uderzenie w tym meczu zadali jednak lepsi z przekroju całego meczu podopieczni Juliana Nagelsmanna, konkretnie Kramarić po podaniu Szalaia. Oznacza to, że Franki uległy ekipie z Badenii po raz drugi w bieżącym sezonie, bo jesienią na własnym terenie przegrały 1-3.

W podobnie trudnej sytuacji znajduje się Hannover 96, który tym razem przed własną publicznością mierzył się z Bayerem 04 Leverkusen i musiał  uznać wyższość (2-4) rywala. Mecz toczył się przy dużych opadach śniegu i do przerwy na pokrytej białym puchem murawie lepiej czuli się faworyzowani goście, którzy prowadzili 2-0 po golach Vollanda w 13 i 28 minucie gry (asysty Brandta). Gdyby jednak Volland były odrobinę skuteczniejszy, prowadzenie „aptekarzy” po pierwszych 45 minutach byłoby bardziej okazałe. Po zmianie stron miejscowi zaczęli grać agresywniej i ofensywniej, co zaskoczyło team znad Renu. Zaskoczyło na tyle, że stracił dwie bramki! W 51 minucie po dośrodkowaniu Haraguchi, Jonathas strzałem głową zdobył kontaktowego gola dla hanowerczyków, a w 73 minucie po akcji Weydandta, defensor Leverkusen, Weiser wepchnął  futbolówkę do własnej siatki i był remis 2-2. „Farmaceuci” nie zamierzali jednak opuszczać stolicy Dolnej Saksonii z jednym oczkiem, natychmiast zerwali się do ataku i w 83 minucie po centrze Brandta, Havertz wyprowadził zespół Petera Bosza na prowadzenie 3-2 i jak się okazało ustalił wynik spotkania, choć w 4 minucie doliczonego czasu gry Bellarabi zdobył 4-go gola dla gości. Jednak po analizie video bramkę anulowano ze względu na pozycję spaloną rozgrywającego „farmaceutów”. Hannover 96 czeka zatem od 11 spotkań na pokonanie w Bundeslidze Bayeru 04, którego po raz ostatni ograł (3-2) – 09. grudnia 2012 roku, a do tego uległ w 4 ligowym meczu z rzędu i już tylko cud może sprawić, aby ekipa Thomasa Dolla uniknęła degradacji do 2.Bundesligi. Leverkusen z kolei wygrał 5 z 6 ostatnich spotkań o punkty niemieckiej ekstraklasy i jest coraz pewniejszy gry w kolejnej edycji Ligi Europy, a przy odrobinie szczęścia, może nawet włączyć się do walki o prawo występów w Lidze Mistrzów.

 

Dokumentacja kolejki:

Bremen – Schalke 04 4-2 (1-1)

Muenchen – Wolfsburg 6-0 (2-0)

Dortmund – Stuttgart 3-1 (0-0)

Leipzig – Augsburg 0-0

Freiburg – Hertha BSC 2-1 (1-0)

Mainz 05 – M’gladbach 0-1 (0-0)

Hoffenheim – Nuernberg 2-1 (1-0)

Hannover – Leverkusen 2-3 (0-2)

Duesseldorf – Frankfurt

Tabela Bundesligi
Zespół Mecze Punkty Bramki
1. Bayern Muenchen 25 57 62-27
2. Borussia Dortmund 25 57 61-28
3. RB Leipzig 25 46 43-20
4. Borussia M'gladbach 25 46 44-30
5. Bayer 04 Leverkusen 25 42 46-37
6. Eintracht Frankfurt 24 40 47-30
7. VfL Wolfsburg 25 39 39-37
8. TSG 1899 Hoffenheim  25 37 49-37
9. SV Werder Bremen 25 36 43-37
10. Hertha BSC 25 35 38-36
11. Fortuna Duesseldorf  24 31 31-42
12. SC Freiburg 25 30 36-41
13. 1. FSV Mainz 05 25 30 27-39
14. FC Schalke 05 25 23 27-43
15. FC Augsburg 25 22 34-46
16. VfB Stuttgart 25 19 25-55
17. Hannover 96 25 14 23-58
18. 1.FC Nuernberg  25 13 19-51

 

Program następnej kolejki:

M’gladbach – Freiburg

Schalke 04 – Leipzig

Stuttgart – Hoffenheim

Augsburg – Hannover

Wolfsburg – Duesseldorf

Hertha BSC – Dortmund

Leverkusen – Bremen

Frankfurt – Nuernberg

Muenchen – Mainz 05

 

 

Krzysztof Świerc