X

Bundesliga: 34 seria spotkań. Bayern z 29 tytułem mistrza Niemiec

Największymi niewiadomymi przed ostatnią serią spotkań sezonu 2018/19 było, kto z duetu – Bayern München, Borussia Dortmund sięgnie po mistrzowską paterę, a także jaka drużyna uplasuje się na czwartym miejscu w tabeli i wywalczy tym samym prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Zagadką pozostawało też, jakie zespoły zdobędą prawo startu w Lidze Europy w rozgrywkach 2019/20.

Monachijski Bayern przed rozegraniem 34 serii spotkań miał dwa punkty przewagi nad Borussią Dortmund i dużo lepszy od niej bilans bramek. Dlatego w ostatnim meczu sezonu tak naprawdę Bawarczykom wystarczał remis u siebie z Eintrachtem Frankfurt, aby sięgnąć po tytuł. Podopieczni Niko Kovaca nie są jednak minimalistami, stąd od pierwszego gwizdka arbitra atakowali bramkę gości z Hesji i finalnie zasłużenie zwyciężyli 5-1, po trafieniach - Comana (4. minuta), Alaby (53.), Renato Sanchesa (58.) oraz żegnających się tym meczem z Bayernem - Ribery i Robbena. Pierwszy z nich do siatki trafił w 72 minucie, a drugi 6 minut później. Dzięki temu monachijczycy z serią 14 ligowych spotkań bez porażki dobrnęli do końca sezonu i po raz 7 z rzędu zdobyli mistrzostwo Niemiec, a 29 w historii! Dodatkową radością dla Bayernu jest fakt, że Robert Lewandowski został królem strzelców Bundesligi, wygrał też klasyfikację kanadyjską (bramki/asysty), a do tego już 25 mają duma Bawarii stanie przed szansą zdobycia Pucharu Niemiec, bo w berlińskim finale zmierzy się z RB Leipzig.

Radość w Leverkusen, smutek w Mönchengladbach

Z kompletem punktów rozgrywki pożegnał też wicelider tabeli i ostatecznie wicemistrz Niemiec – Borussia Dortmund, która w głębi serca liczyła, że Eintracht Frankfurt sprawi sensację w Muenchen i pokona Bayern. Gdyby tak się stało, to Dortmund świętowałby mistrzostwo, ponieważ wygrał w Mönchengladbach z tamtejszą Borussia 2-0, po bramkach zdobytych przez Sancho w 45 minucie oraz Reusa w 54 minucie. Jak się okazało dla BVB zwycięstwo to miało już tylko charakter kosmetyczny, ale sprawiło, że Borussia Mönchengladbach w ostatnim meczu sezonu straciła 4-tą lokatę w tabeli, jaką zajmowała przed tą serią spotkań. Tym samym straciła też prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, a co za tym idzie szanse na wielkie pieniądze.

Okazję wykorzystał bowiem będący po 33 kolejkach na 5-tym miejscu w tabeli (gorszym bilansem bramek ustępował Borussii Mönchengladbach) – Bayer 04 Leverkusen, który w ostatniej serii spotkań bez trudu rozbił 5-1 w Berlinie grającą już piknikowo - Herthę BSC. Dzięki temu przysłowiowym rzutem na taśmę „aptekarze” wskoczyli na upragnioną 4-tą lokatę – co udało im się pierwszy raz w sezonie 2018/19! Należy dodać, że 3 z 5 goli dla Leverkusen strzelił w tym spotkaniu Argentyńczyk – Alario - w 38., 72. i 88. minucie. Z kolei porażka z Borussią Dortmund dla Borussii Mönchengladbach oznacza, że ostatecznie zajęła ona 5-te miejsce w tabeli i w przyszłym sezonie będzie reprezentować Bundesligę w Lidze Europy, a nie w upragnionej Lidze Mistrzów.

A w Lidze Europy Nadreńczykom towarzyszyć będzie 6-ty na koniec sezonu - VfL Wolfsburg, który w 34 serii rozgromił przed własną publicznością FC Augsburg aż 8-1! W tak efektowny sposób „Wilki” postawiły przysłowiową kropkę nad „i” w kwestii ich startu w europejskich pucharach. Należy również dodać, że 3 bramki w tym meczu zdobył Holender - Weghorst.

Rozpacz w Sinshiem, radość nad Menem

Do ostatnich sekund zakończonego sezonu trwała rywalizacja o 7 miejsce na mecie rozgrywek, które jest przepustką do reprezentowania niemieckiej ekstraklasy w kolejnej edycji Ligi Europy. Po porażce Eintrachtu Frankfurt w Muenchen z Bayernem, bardzo bliskie zajęcia tej lokaty było TSG 1899 Hoffenheim, dlaczego? Otóż ekipie z Sinshiem aby osiągnąć ten cel wystarczyło zremisować w Mainz z niżej notowanym 1.FSV, które w tym spotkaniu grało już o przysłowiową pietruszkę. Po pierwszej połowie wszystko wskazywało na to, że goście bez trudu zrealizują plan, gdyż prowadzili już 2-0 po bramkach- Belfodila (12. minuta) i Kramarica (34.), ale... Od 41. minuty „Hoffe” musiało radzić sobie w dziesięciu, bo czerwoną kartkę ujrzał rozgrywający TSG 1899 – Baumgartner. Jak pokazała praktyka był to punkt zwrotny w tym meczu. Gospodarze bowiem godnie chcieli pożegnać rozgrywki i byli przy tym fair wobec Eintrachtu Frankfurt, który pokonali (2-0) rundę wcześniej. Po zmianie stroną mając przewagę liczebną gospodarze zdecydowanie zaatakowali i w 66 minucie przegrywali już tylko 1-2, po celnym trafieniu z rzutu karnego Brosinskiego. Trafienie to zachęciło Moguncję do jeszcze ofensywniejszej i radośniejszej gry, co nieoczekiwanie i ku rozpaczy gości przekuli w zdobycie aż 3 bramek. Co ciekawe, wszystkie zdobył Holender, Boetius. Konkretnie w 83. minucie wyrównał na 2-2, w 90 minucie wyprowadził miejscowych na prowadzenie 3-2, a w 3 minucie doliczonego czasu gry ustalił wynik zawodów na 4-2, czym w szał radości wprowadził kibiców i piłkarzy Eintrachtu Frankfurt.

Akt sprawiedliwości

Rozstrzygnięcie w Mainz było swego rodzaju aktem sprawiedliwości wobec Frankfurtu. Eintracht bowiem przez sporą część sezonu plasował się na czwartym miejscu w tabeli i przez moment wydawało się, że w rozgrywkach 2019/20 wystąpi nawet w Lidze Mistrzów. Jednak mnóstwo sił dumę Hesji kosztowały występy (bardzo udane) w bieżącej edycji Ligi Europy, gdzie dotarli aż do półfinału i dopiero w serii rzutów karny po 2 remisach 1-1 odpadli z FC Chelsea Londyn. Dodajmy, że Eintracht po drodze do półfinału wyeliminował między innymi takie firmy, jak Inter Mediolan, Lazio Rzym, Benfice Lizbona, Szachtar Donieck, czy Olympique Marsylia! Ostatecznie jednak za to, że najdłużej reprezentowali Bundesligę na arenie międzynarodowej dostarczając kibicom niemieckiego futbolu mnóstwo radości i dumy, mogli zapłacić zajęciem w Bundeslidze miejsca poza pierwszą siódemką i stracić możliwość występów nawet w kolejnej edycji Ligi Europy. Po tym, co pokazali podopieczni Adi Hüettera w trwającym jeszcze sezonie Ligi Europy (przed nami finał tych rozgrywek) byłoby to z pewnością dużą stratą dla niemieckiej ekstraklasy. Tym bardziej, że występy TSG 1899 Hoffenheim w europejskich pucharach nie warto komentować. Nie mówiąc już o tym, jakim zainteresowaniem cieszyły się mecze Eintrachtu Frankfurt u siebie czy na wyjeździe, a jak miernym na tym tle TSG 1899. Hoffenheim ostatecznie zakończyło sezon na 9-tym miejscu, bo Werder Bremen wygrał  na pożegnanie sezonu z brązowym medalistą rozgrywek – RB Leipzig 2-1 i uplasował się na ósmej lokacie.

Stuttgart w barażach

Już kolejkę wcześniej poznaliśmy spadkowiczów z niemieckiej ekstraklasy, którymi zostały zespoły 1. FC Nuernberg i Hannoveru 96, które na pożegnanie rozgrywek przegrały swoje mecze. Pierwsi ulegli we Freiburgu 1-5, a duma Dolnej Saksonii przegrała w Düsseldorfie z rewelacją sezonu - Fortuną 1-2. Natomiast trzeci zespół od końca (16 lokata) – VfB Stuttgart w 34 kolejce bezbramkowo zremisował w Gelsenkirchen z FC Schalke 04. Jednak w grze stuttgartczyków widać było już, że myślami są przy meczach barażowych o pozostanie w Bundeslidze z trzecim na mecie sezonu zespołem 2.Bundesligi.

 

Dokumentacja kolejki:

München – Frankfurt 5-1 (1-0)

M'gladbach – Dortmund 0-2 (0-1)

Hertha BSC – Leverkusen 1-5 (1-2)

Wolfsburg – Augsburg 8-1 (3-0)

Mainz 05 – Hoffenheim 4-2 (0-2)

Bremen – Leipzig 2-1 (1-0)

Schalke 04 – Stuttgart 0-0

Fraiburg – Nurnberg 5-1 (2-0)

Düsseldorf – Hannover 2-1 (0-0)

 

Końcowa tabela sezonu 2018/19
Zespół Mecze Punkty Bramki
1. Bayern Muenchen 34 78 88-32
2. Borussia Dortmund 34 76 81-44
3. RB Leipzig 34 66 63-29
4. Bayer 04 Leverkusen 34 58 69-52
5. Borussia M'Gladbach 34 55 55-42
6. VfL Wolfsburg 34 55 62-50
7. Eintracht Frankfurt  34 54 60-48
8. Werder Bremen 34 53 58-49
9. TSG 1899 Hoffenheim 34 51 70-52
10. Fortuna Duesseldorf 34 44 49-65
11. Hertha BSC 34 43 49-57
12. 1.FSV Mainz 05 34 43 46-57
13. SC Freiburg 34 36 46-61
14. Schalke 04  34 33 37-55
15. FC Augsburg 34 32 51-71
16. VfB Stuttgart 34 28 32-70
17. Hannover 96 34 21 31-71
18. 1.FC Nuernberg  34 19 26-68

 

 

 

Krzysztof Świerc