X

Bundesliga: Trzecia seria spotkań. Werner show w Moenchengladbach

 

Znakomicie bieżący sezon niemieckiej ekstraklasy rozpoczął RB Leipzig, który ma na koncie komplet trzech zwycięstw. W minionej serii spotkań podopieczni Julianna Nagelsmanna zwyciężyli na gorącym terenie Borussii Moenchengladbach 3-1 i zasiedli w fotelu lidera tabeli. Jednocześnie są jedynym zespołem w Bundeslidze, który w obecnych rozgrywkach nie stracił ani jednego punktu.

Bohaterem spotkania na Borussia-Park został reprezentant Niemiec – Timo Werner, który zdobył wszystkie bramki dla gości z Saksonii. Jednak od pierwszego gwizdka arbitra, to gospodarze optycznie przeważali, ale nie mieli zbyt wielu argumentów w polu karnym przyjezdnych. Ci z kolei na około 20 metrze od własnej bramki neutralizowali ofensywne zapędy Borussii i przeprowadzali groźne kontrataki. Po jednym z takich wypadów w 38 minucie zagranie Forsberga na gola zamienił błyskawiczny Werner i RB Leipzig na przerwę schodziło prowadząc 1-0. Po zmianie stron miejscowi z jeszcze większym animuszem ruszyli do ataku i... Już w 120 sekundzie gry w drugiej połowie przegrywali 0-2. Tym razem piłkę zagrywał Poulsen, a do siatki „Źrebaków” trafił znakomicie dysponowany w tym meczu Werner.

Sensacja w Berlinie!

Pomimo dwubramkowej przewagi gości, gospodarze nie poddali się. Nadal parli do przodu, dzięki czemu w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, dośrodkowanie Benesa na gola strzałem głową zamienił Emobolo i M'gladbach przegrywało już tylko 1-2 , a minutę później mogło być 2-2, ale Embolo z bliskiej odległości minimalnie spudłował. Fakt ten zemścił się na Nadreńczykach dwie minuty później, kiedy to w 4 minucie doliczonego czasu gry, Werner wykorzystał błąd Gintera, znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Borussii - Sommerem, którego bez trudu pokonał, koronując swój znakomity występ trzecim golem (5-tym w sezonie) i ustalając w ten sposób wynik spotkania na 3-1 dla RB Leipzig. Było to 6 spotkań tych zespołów w meczu o punkty niemieckiej ekstraklasy i 4 triumf ekipy z Leipzig (3 z rzędu), przy 2 remisach.

Do ogromnej sensacji doszło natomiast w Berlinie, gdzie tegoroczny beniaminek niemieckiej ekstraklasy – 1.FC Union pokonał wicemistrza Niemiec i dotychczasowego lidera tabeli Borussię Dortmund 3-1! Podopieczni Luciena Favre podeszli do tego meczu bez kontuzjowanych Belgów, Hazarda i Witsela, ale i tak potencjał tego zespołu wydawał się gwarantować Dortmundowi wygraną. W praktyce Borussia od pierwszych minut potyczki była w ataku, ale berlińczycy znakomicie się bronili i przeprowadzali błyskawiczne kontry. Po jednym z takich wypadów, Buelter wykorzystał zagranie Trimmela i wyprowadził 1. FC Union na prowadzenie, ale już 3 minuty później był remis 1-1 za sprawą Alcacera (asysta Sancho) i sądzono, że kolejne bramki dla BVB, to tylko kwestia czasu. Tymczasem 1. FC Union nadal bardzo uważnie grał w defensywie i szukał okazji w kontratakach. Szukał na tyle skutecznie, że zranił dortmundczyków jeszcze 2-krotnie. Konkretnie w 50 minucie, kiedy po akcji Anderssona do siatki gości trafił Buelter i na kwadrans przed końcem pojedynku, kiedy podanie Beckera na 3-go gola dla Berlina zdobył Andresson i pierwsza w historii 1.FC Union wygrana w niemieckiej ekstraklasie stała się faktem i to z kim?  Kandydatem do tytułu mistrza Niemiec! Konfrontacja tych zespołów, a przede wszystkim końcowy wynik jest najlepszym dowodem na to, że pieniądze w sporcie nie grają. Obok drogich transferów, bardzo wysokich pensji dla piłkarzy, trzeba jeszcze wykazać się chęciami, wolą walki i zwyciężania, koncentracją, zaangażowaniem, sercem do gry i nie lekceważeniem rywala. Niestety dla fanów BVB, powtarza się sytuacja z minionego sezonu, kiedy to właśnie w takich meczach dortmundczycy tracili cenne punkty i finalnie przegrali tytuł mistrzowski, który w pewnym momencie rozgrywek wydawał się być na wyciągnięcie ręki.

Wściekłość mistrza

Na dobre przebudził się mistrz Niemiec, Bayern Muenchen, który po nieoczekiwanym remisie 2-2 u siebie w premierze sezonu z Herthą BSC Berlin, w drugiej serii pokonał na wyjeździe FC Schalke 04 3-0, a w minionej rozgromił przed własną publicznością 1.FSV Mainz 05 6-1! Pojedynek z Moguncją rozpoczął się dla Bawarczyków fatalnie, bo już w 6 minucie po centrze Pierre-Gabriela, Boetius strzałem głową wyprowadził  1.FSV na prowadzenie. Od tego momentu rozpoczęło się bombardowanie bramki przyjezdnych, ale dopiero w 36 minucie po akcji Perisica, Pavard wyrównał na 1-1, a tuż przed przerwą po uderzeniu z rzutu wolnego (20 m.) Alaby, FCB wygrywał 2-1. Po przerwie monachijczycy atakowali z jeszcze większą wściekłością i w 54 minucie po dośrodkowaniu Pavarda, Perisić strzałem głową podwyższył wynik na 3-1. Pomimo dwubramkowej przewagi podopieczni Niko Kovaca nie zwolnili, nadal parli do przodu, co przekuli w zdobycie kolejnych goli. W 64 minucie po zagraniu Kimmicha i uderzeniu Comana, Bayern wygrywał już 4-1, w 78 minucie po podaniu Muellera, Lewandowski zdobył 5-go gola dla gospodarzy, zaś 180 sekund później, Davies (asysta Muellera) ustalił wynik spotkania na 6-1. Jest to 19 w historii wzajemnych spotkań wygrana dumy Bawarii z Mainz 05, przy 4 porażkach i 3 remisach. Dodajmy, że ulubieńcy Moguncji w bieżącym sezonie Bundesligi nie zdobyli jeszcze ani jednego oczka.

A pierwsze punkty w obecnych rozgrywkach stracił Bayer 04 Leverkusen, który w 3 kolejce bezbramkowo zremisował u siebie z TSG 1899 Hoffenheim. Jest to rezultat, który satysfakcjonować powinien gości, którzy przez całe spotkanie rozpaczliwie bronili się przed  atakami „aptekarzy”. Dla zobrazowania przewagi Bayeru 04 wystarczy kilka danych statystycznych. Otóż Leverkusen egzekwował aż 19 rzutów rożnych, zaś goście ani jednego! Do tego miejscowi byli przez 75% gry przy piłce i oddali na bramkę TSG 1899, 20 strzałów, przy 6 gości! W futbolu jednak przede wszystkim liczą się bramki, a tych kibice na BayArena nie ujrzeli, co oznacza, że oba teamy podzieliły się oczkami, ale '”farmaceuci” zdołali przerwać z ekipą z Sinsheim mini-serię 2 porażek (po 1-4).

Pierwsze punkty Koeln i SCP

Po dwóch porażkach przebudził się tegoroczny beniaminek rozgrywek – 1.FC Koeln, który pokonał na wyjeździe SC Freiburg 2-1. Gospodarze wygrali dwa wcześniejsze spotkania obecnych rozgrywek i uznawani byli za faworyta tej potyczki, a kiedy w 40 minucie środkowy obrońca kolończyków, Czichos wepchnął piłkę do własnej siatki, wydawało, się że Freiburg zdoła odnieść 3 zwycięstwo z rzędu. Tak się jednak nie stało. Przyjezdni nie poddali się, zaczęli odważniej nacierać i w 52 minucie po centrze Skhiri, Modeste uderzeniem głową doprowadził do remisu, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry, Skhiri przechylił szalę w stronę „kozłów”, które przerwały Freiburgiem serię 3 porażek w Bundeslidze.

Pierwszy punkt w tym sezonie wywalczył też drugi z tegorocznych beniaminków - SC Paderborn, który zremisował na terenie wielkiego faworyta – VfL Wolfsburg 1-1. Miejscowo od pierwszych sekund spotkania byli w ataku, ale w 12 minucie dali się boleśnie skontrować, kiedy to po podaniu Mamby, Oliveira Souza wyprowadził Westfaldczyków na prowadzenie. Sprawiło to, że „wilki” z jeszcze większą zaciekłością bombardowali bramkę przyjezdnych, ale pomimo wielu okazji zdołały jedynie doprowadzić do remisu, dzięki celnemu uderzeniu w 56 minucie Brekalo (asysta Weghorsta). Tym samym team z miasta volkswagena stracił pierwsze punkty w bieżących rozgrywkach, a SCP nadal czeka na pierwsze zwycięstwo z VfL w potyczkach o ligowe punkty.

Samobójcza Hertha BSC

Po remisie 2-2 w premierze sezonu z Bayernem Muenchen wierzono, że Hertha BSC Berlin jest solidnie przygotowana od rozgrywek. Jednak już w drugiej serii spotkań berlińczycy ulegli u siebie VfL Wolfsburg 0-3, a w minionej kolejce w takim samym stosunku w Gelsenkirchen, tamtejszemu FC Schalke 04. Wynik tego meczu jest, jak najbardziej sprawiedliwy, ponieważ miejscowi byli zespołem zdecydowanie lepszym, ale nie ulega też wątpliwości, że stołeczny team wydatnie pomógł gospodarzom w wywalczeniu kompletu punktów, strzelając sobie dwie samobójcze bramki! Pierwszą do własnej siatki „wpakował” Stark (reprezentant Niemiec) w 38 minucie, a drugą 10 minut później Rekik i FC Schalke prowadziło już 2-0. Dzięki temu mogło koncentrować się na „murowaniu” dostępu do własnej bramki i czekać na dogodny moment do kontry. To jak się okazało nastąpiło w 85 minucie, kiedy to Kenny strzelił 3-go gola dla ekipy z Zagłębia Ruhry i pierwsza wygrana podopiecznych Davida Wagnera w tym sezonie stała się faktem.

Pierwsze oczka do swojego konta dopisał w 3 kolejce także Werder Bremen, który podejmował FC Augsburg. „Zielono-biali” zwyciężyli 3-2.  będąc zespołem dyktującym warunki przez całe spotkanie, ale przez brak koncentracji w defensywie o triumf bremeńczykom było bardzo trudno. Już w 6 minucie gry po podaniu Fuellkruga, Osako wyprowadził ekipę z nad Wesery na prowadzenie, ale w 12 minucie było już 1-1. Dośrodkowywał sprowadzony z Arsenalu Londyn były piłkarz Juventusu Turyn i Lazio Rzym, Liechsteiner, a strzałem głową do siatki Bremen futbolówkę skierował Vargas. Jednak od 21 minuty Werder zasłużenie ponownie prowadził, tym razem zagrywał Sahin, a do siatki FCA trafił  Sargent. Goście z Bawarii nie poddali się jednak, konsekwentnie szukali sposobu do wyrównania i znaleźli go, kiedy to w 46 minucie ponownie Vargas (asysta Niederlechnera) pokonał golkipera bremeńczyków. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do Werderu, dokładnie zaś do Japończyk Osako, który w 67 minucie po zagraniu Friedla strzelił, jak się okazało zwycięska bramkę dla podopiecznych Floriana Kohfeldta. Tym samym FC Augsburg nadal czeka na pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach 2019/20, przegrywając do tego z Bremen 4 ligowy mecz z rzędu.

Komplet oczek na własnym stadionie wywalczył też Eintracht Frankfurt, który przed własną publicznością pokonał Fortunę Duesseldorf 2-1. Goście z nad Renu dobrze weszli w spotkanie i w pierwszej odsłonie byli nawet lepsi od gospodarzy. Swoją większą dojrzałość w tej części gry „podpisali” golem zdobytym w 36 minucie (głową) przez Hennigsa, który wykorzystał dośrodkowanie Moralesa. Zwrot nastąpił w 46 minucie, kiedy to trener Eintrachtu Adolf Huetter w miejsce Joveljica, wprowadził kupionego kilka dni wcześniej ze Sportingu Lizbona, Dosta. Holenderski snajper doskonale wprowadził się do zespołu i już 11 minut od chwili pojawienia się na murawie strzelił gola dla frankfurtczyków. Bramka ta była sygnałem dla gospodarzy do jeszcze ofensywniejszej gry, aby zainkasować komplet oczek. Tak też się stało, a wynikiem tego był gol na wagę wygranej, którego dla ulubieńców Hesji strzelił w 86 minucie Paciencia wykorzystując zagranie da Costy. Eintracht zatem trzy dni po wygraniu w Lidze Europy z francuskim Racingiem Strasbourg 3-0 i zakwalifikowaniu się do fazy grupowej tych rozgrywek, dopisał do swojego konta drugi komplet punktów w tym sezonie. Jednocześnie była to 4 z rzędu ligowa wygrana frankfurtczyków (w kolejności – 3-1, 7-1, 3-0 i 2-1) z Fortuną, której w Bundeslidze po raz ostatni ulegli (0-4) – 30 listopada 2012 roku.

Dokumentacja kolejki:

M’gladbach – Leipzig 1-3 (0-1)

Muenchen – Mainz 05 6-1 (2-1)

Leverkusen – Hoffenheim 0-0

Wolfsburg – Paderborn 1-1 (0-1)

Freiburg – Koeln 1-2 (1-0)

Schalke 04 – Hertha BSC 3-0 (1-0)

Berlin – Dortmund 3-1 (1-1)

Bremen – Augsburg 3-2 (2-1)

Frankfurt – Duesseldorf 2-1 (0-1)

Tabela Bundesligi
Zespół  Mecze Punkty Bramki
1. RB Leipzig 3 9 9-2
2. Bayern Muenchen 3 7 11-3
3. VfL Wolfsburg 3 7 6-2
4. Bayer 04 Leverkusen 3 7 6-3
5. Borussia Dortmund 3 6 9-5
6. SC Freiburg 3 6 7-3
7. Eintracht Frankfurt 3 6 4-3
8. Borussia M'Gladbach 3 4 4-4
9. Schalke 04 Gelsenkirchen 3 4 3-3
10. TSG Hoffenheim 3 4 3-3
11. 1. FC Union Berlin 3 4 4-6
12. Fortuna Düsseldorf 3 3 5-6
13. Werder Bremen 3 3 6-8
14. 1. FC Koeln 3 3 4-6
15. SC Paderborn 07 3 1 4-7
16. FC Augsburg 3 1 4-9
17. Hertha Berlin 3 1 2-8
18. 1. FSV Mainz 05 3 0 2-12

 

Program następnej kolejki:

Duesselorf -  Wolfsburg

Koeln – M'gladbach

Dortmund – Leverkusen

Mainz 05 – Hertha BSC

Berlin – Bremen

Augsburg – Frankfurt

Leipzig – Muenchen

Hoffenheim – Freiburg

Paderborn – Schalke 04

 

Krzysztof Świerc