X

Bundesliga: Piąta seria spotkań. Lider nie zwalnia

Nie ma, jak na razie mocnych na niepokonanego w tym sezonie przodownika Bundesligi - RB Leipzig. Podopieczni Juliana Nagelsmanna w piątej serii spotkań bez trudu rozbili w Bremen, Werder 3-0. Stało się tak, pomimo że kilka dni wcześniej Saksończycy rozgrywali trudny wyjazdowy mecz (zwycięstwo 2-1) w Lidze Mistrzów z Benficą Lizbona.

Dla teamu z Saksonii jest to 4 wygrana w 5 meczu bieżącego sezonu niemieckiej ekstraklasy, choć nie wystąpili tym razem w najsilniejszym składzie, bo zabrakło w nim między innymi takich gwiazd, jak Forsberg, Poulsen, Halstenberg, czy sprowadzony tego lata z AS Roma, reprezentant Czech - Schick. Na murawie Weserstadionu brak tych zawodników był jednak niewidoczny. „Czerwone byki” od pierwszych minut spotkania przejęły inicjatywę i tylko kwestią czasu było, kiedy padną bramki. A pierwszą kibice ujrzeli w 13 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Nkunku, Orban uderzeniem głową wyprowadził RBL na prowadzenie, a w 35 minucie bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego, Sabitzer podwyższył na 2-0 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania. Po zmianie stron goście większą uwagę przywiązywali do destrukcji i bronieniu korzystnego wyniku, co czasami czynili zbyt zaciekle. Efekt? W 64 minucie pomocnik gości – Laimer ujrzał czerwoną kartkę i przyjezdni musieli radzić sobie w dziesięciu. Jak pokazała praktyka i boiskowa rzeczywistość, radzili sobie dobrze, nawet bardzo dobrze, bo w 83 minucie Urugwajczyk, Saracchi skutecznie wykończył akcję Haidary i ustalił wynik pojedynku na 3-0. Werder zatem po dwóch wygranych musiał pogodzić się z porażką – trzecią w tym sezonie, a RB Leipzig licząc mecze w Bundeslidze, Lidze Mistrzów i w Pucharze Niemiec wygrał 6 z 7 spotkań, raz remisując (1-1 z Bayernem Muenchen). A zatem być może, nie Bayern Muenchen, nie Borussia Dortmund, lecz ten trzeci – RB Laipzig zostanie w tym sezonie mistrzem Niemiec, choć zapewne jest jeszcze zbyt wcześnie na takie prognozy.

Koeln bez szans w Muenchen

Nie było mowy o sprawieniu sensacji przez 1. FC Koeln w Muenchen. Miejscowy Bayern podszedł bowiem do meczu z „Kozłami” zmotywowany, skoncentrowany i w dobrej dyspozycji, dominując na placu gry przez całe spotkanie. Do tego już po 180 sekundach gry i zagraniu Kimmicha, Lewandowski wyprowadził Bawarczyków na prowadzenie. Głodny zdobywania bramek „Lewy” na tym trafieniu nie poprzestał i w 48 minucie zdobył swojego drugiego gola w tym meczu, tym razem uderzeniem głową po dośrodkowaniu Kimmicha, potwierdzając opinię ekspertów, że jest w życiowej formie. Mistrzowie Niemiec nie zamierzali jednak zwolnić, nadal parli do przodu, dzięki czemu zdobyli jeszcze dwie bramki. W 62 minucie Coutinho z rzutu karnego za faul na nim podwyższył na 3-0, zdobywając swoją pierwszą bramkę w barwach monachijskiego giganta. Natomiast w 73 minucie po podaniu Coutinho, Perisic też zdobył swojego pierwszego gola w barwach FCB, a 4-go dla ekipy Niko Kovaca w tym spotkaniu, która do 11 przedłużyła serię bez ligowej porażki z kolończykami (w tym 10 zwycięstw). Ostatni raz team z nad Renu pokonał (3-2) Bayern – 05 lutego 2011 roku.

Gorycz wyjazdowej porażki przełknąć musiał w minionej serii także drugi z tegorocznych beniaminków – 1.FC Union Berlin, który uległ w Leverkusen 0-2. Miejscowy Bayer 04 po serii 3 potyczek bez wygranej (porażka i remis w Bundeslidze oraz przegrana w Lidze Mistrzów) za wszelką cenę chciał przerwać „czarną passę” w czym, jak się okazało pomogła mu stołeczna ekipa, bo na BayArena zaprezentowała się słabiutko. Pozwoliła gospodarzom non stop atakować i w 20 minucie objąć prowadzenie, kiedy to podanie Amiri na gola zamienił Volland, a 5 minut później po akcji Wendela, Alario ustalił wynik meczu na 2-0. Ustalił, bo gospodarze nie dążyli za wszelką cenę do rozgromienia berlińczyków i od tego momentu wyraźnie zwolnili. Cały czas jednak kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie, a kiedy w 66 minucie napastnik 1.FC Union, Polter otrzymał czerwoną kartkę i jego zespół musiał radzić sobie w dziesięciu, jasne się stało, że „farmaceuci” bez trudu dopiszą do swojego konta komplet oczek. Berlińczycy z kolei ponieśli drugą porażkę z rzędu i nadal czekają na pierwsze w historii zwycięstwo z Bayerem 04, z którym przegrali dotąd wszystkie spotkania.

Po 2-1 w Gelsenkirchen i Berlinie

Drugie zwycięstwo z rzędu, a trzecie w bieżącym sezonie odniosło w minionej serii spotkań FC Schalke 04. Team z Gelsenkirchen pokonał przed własną publicznością 1. FSV Mainz 05 2-1. Pierwsza odsłona upłynęła pod dyktando gospodarzy, którzy przewyższali rywali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła, ale swoją dominację w tej części gry potwierdzili zdobyciem tylko jednej bramki, którą w 36 minucie po akcji Harita strzelił Serdar. Po zmianie stron inicjatywę przejęła ekipa z Moguncji, która na kwadrans przed końcem spotkania zdobyła gola ana 1-1, którego po akcji Boetiusa zapisał na swoim koncie Onisiwo. Od tego momentu przewaga Mainz jeszcze wzrosła i podejrzewano, że to goście przechylą szalę w swoją stronę, ale stało się odwrotnie. Podopieczni Davida Wagnera jeszcze raz zaatakowali i zdołali zdobyć zwycięskiego gola, a jego autorem był najlepszy piłkarz tego meczu – Harit, który w 89 minucie skutecznie wykończył podanie Kenny. Tym samym 6 wygrana FC Schalke 04 z 1. FSV Mainz 05 w 7 ostatnich spotkaniach o ligowe punkty stała się faktem. Faktem jest też to, że duma stolicy Nadrenii Palatynatu poniosła 4 porażkę (trzy wcześniejsze, to - 0-3 z SC Freiburg, 1-3 z Borussią Moenchengladbach i 1-6 z Bayernem Muenchen) w 5 meczach obecnych rozgrywek Bundesligi, przy jednej wygranej (2-1 z Hertha BSC Berlin).

2-1 u siebie w 5 serii spotkań zwyciężyła także Hertha BSC Berlin, która gościła beniaminka z Paderborn. Wynik tego meczu jest bardzo szczęśliwy dla gospodarzy, którzy byli gorszym zespołem. Świadczy o tym między innymi fakt, że przez 62% gry przy piłce byli goście, którzy oddali na bramkę Herthy BSC 18 strzałów, przy 6 uderzeniach miejscowych. Skuteczność była jednak atutem gospodarzy, którzy w 10 minucie objęli prowadzenie po golu zdobytym przez Dilrosuna (asysta Plattenhardta), a w 52 minucie po akcji Dilrosuna - Wolf, który w letnim okienku transferowym przybył z Borussii Dortmund podwyższył na 2-0 dla „starej damy”. Na trafienia te team z Westfalii odpowiedział jedynie golem Zolinskiego (zagranie Draegera), co oznacza, że podopieczni Steffena Baumgarta są jedynym zespołem w niemieckiej ekstraklasie, który w tym sezonie nie zaznał jeszcze smaku wygranej. Berlińczycy natomiast w rozgrywkach 2019/20 zwyciężyli po raz pierwszy, co zapewne fanów tego zespołu cieszy, ale forma poważnie martwi.

Zwycięskie Borussie

Takim samym rezultatem, jak potyczka w Gelsenkirchen i w Berlinie zakończył się mecz w Moenchengladbach, gdzie miejscowa Borussia w derbach Renu pokonała Fortunę Duesseldorf 2-1. Przyjezdni lepiej rozpoczęli to spotkanie, nieoczekiwanie spychając „źrebaki” do głębokiej obrony, w której gospodarze długo nie wytrwali bez straty gola. Już w 6 minucie gry po dośrodkowaniu Hoffmanna, Adams uderzeniem głową wyprowadził team Friedhelma Funkela na prowadzenie. Od tego momentu zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy długo jednak nie potrafili „przebić się” pod bramkę Fortuny, którą fortuna opuściła dopiero w 74 minucie. Wtedy to wprowadzony do gry 7 minut wcześniej francuski snajper, Thuram skutecznie wykończył zagranie Lainera. Oba zespoły nie zamierzały jednak zadowolić się jednym oczkiem, stąd od tego momentu rozpoczęła się przysłowiowa wymiana ciosów, którą wygrali miejscowi. Stało się tak dzięki Thuramowi, który w 87 minucie po podaniu Gintera zapewnił ekipie Marco Rose cenny komplet punktów. Cenny, bo po serii 3 porażek, licząc Bundesligę i Ligę Europy. Duesseldorf z kolei pozostaje bez zwycięstwa od 4 ligowych spotkań, przegrywając w tym czasie 3-krotnie.

Niesamowity charakter i wolę walki zaprezentował Eintracht Frankfurt, który gościł u siebie faworyzowaną Borussię Dortmund, remisując z nią 2-2. Zgodnie z przewidywaniem, przyjezdni pierwsi ruszyli do ataku i jak się okazało pierwsi też zdobyli bramkę, którą po akcji Hazarda w 11 minucie strzelił Witsel, a zatem belgijski duet. Frankfurtczykom nie podcięło to jednak skrzydeł, cały czas naciskali rywala i na 120 sekund przed przerwą podanie Sowa na gola zamienił Silva. Po zmianie stron nadal optycznie przeważała Borussia, która w 66 minucie ponownie objęła prowadzenie, a gola strzelił Sancho po podaniu Witsela. Od tego momentu Eintracht rozpoczął szaloną ofensywę, a im było bliżej końca spotkania tym ataki miejscowych były szybsze, bardziej zdecydowane i groźne. Grający w pewnym momencie na granicy szaleństwa miejscowi w końcu „złamali” defensywną zaporę BVB, kiedy to po uderzeniu Kamady, pomocnik dortmundczyków, Delaney wepchnął piłkę do własnej siatki i ustalił wynik rywalizacji na 2-2. Mimo zdobytego punktu team Adi Huettera od 6 potyczek czeka na pokonanie Dortmundu w Bundeslidze, a licząc mecze w Lidze Europy i niemieckiej ekstraklasie nie wygrał od 3 spotkań. Borussia przeciwnie, biorąc pod uwagę krajowe rozgrywki i Ligę Mistrzów jest niepokonana od 3 potyczek.

Tylko jednym punktem zadowolić musiał się bardzo dobrze spisujący się, jak na razie w  bieżącym sezonie SC Freiburg. Badeńczycy na własnym stadionie zremisowali z FC Augsburg 1-1, choć wyraźnie przeważali (62% posiadania piłki) i pierwsi trafili do siatki, po uderzeniu Hoeler w 24 minucie. Wystarczył jednak moment rozkojarzenia linii defensywnej gospodarzy, aby FC Augsburg doprowadził do remisu. Gola dla FCA w 39 minucie zdobył Niederlechner (asysta Moravka), który jeszcze w minionym sezonie bronił barw SC Freiburg i jak się okazało ustalił wynik rywalizacji.  Rezultat ten sprawił, że freiburgczycy pozostali w czołówce tabeli, a team z Bawarii ma na koncie tylko jedną wygraną.

Remisem 1-1 zakończył się też poniedziałkowy mecz w Wolfsburgu, gdzie miejscowe VfL podejmowało TSG 1899 Hoffenheim. Pojedynek tych zespołów był wyrównany, ale stał na bardzo niskim poziomie. Pierwsi do siatki trafili goście, dokładnie Rudy w 6 minucie wykorzystując zagranie Kaderabka, a wyrównał pół godziny później Mehmedi po akcji Weghorsta. Dzięki temu popularne „wilki” pozostają niepokonane w tym sezonie, zarówno w Bundeslidze, jak i w Pucharze Niemiec oraz Lidze Europy (łącznie 7 spotkań). Hoffenheim z kolei w 3 minionych kolejkach wywalczyło tylko dwa oczka.

 

Dokumentacja kolejki

Schalke 04 – Mainz 05 2-1 (1-0)

München – Köln 4-0 (1-0)

Leverkusen – Berlin 2-0 (2-0)

Hertha – Paderborn 2-1 (1-0)

Freiburg – Augsburg 1-1 (1-1)

Bremen – Leipzig 0-3 (0-2)

M’gladbach – Düsseldorf 2-1 (0-1)

Frankfurt – Dortmund 2-2 (1-1)

Wolfsburg – Hoffenheim 1-1 (1-1)


Pro
gram następnej kolejki:

Berlin – Frankfurt

Leipzig – Schalke 04

Hoffenheim – M’gladbach

Mainz 05 – Wolfsburg

Augsburg – Leverkusen

Paderborn – Muenchen

Dortmund – Bremen

Duesseldorf – Freiburg

Koeln – Hertha BSC

 

Krzysztof Świerc