70-letnia mieszkanka Boitzenburga pojechała zatankować samochód do Polski. Za paliwo zapłaciła, jednak kilka tygodni później otrzymała oficjalne wezwanie na polską policję. Powód? Według właściciela stacji kobieta miała zatankować przy jednym dystrybutorze, a zapłacić za paliwo pobrane z innego.