Podczas gdy we wszystkich sektorach gospodarki narasta presja cenowa, szwajcarscy rolnicy produkują mleko, którego nikt nie chce kupić. Tysiące litrów może przez to zostać zniszczone. Zdaniem ekonomistów problem nie leży po stronie samych konsumentów, lecz wynika z błędnych bodźców w państwowo regulowanym systemie.
Nigdy wcześniej nie wyprodukowano tyle mleka
Przed zakładami przetwórczymi, takimi jak Emmi w Dagmersellen w kantonie Lucerna, tworzą się długie kolumny srebrnych cystern. Dzieje się tak, ponieważ przemysł nie nadąża z przetwarzaniem tak dużych ilości mleka. W rezultacie kierowcy zawracają i próbują szczęścia w innych mleczarniach.
Ilość dostarczanego mleka przekracza poziom z ubiegłego roku o około 10%. W przeliczeniu na cały rok oznaczałoby to rekordowe 3,6–3,7 mld kilogramów mleka. Byłby to najwyższy wynik w historii Szwajcarii. Jeśli mleko zbyt długo pozostaje w cysternach, traci przydatność i trzeba je zutylizować.
“Od lat w Szwajcarii produkuje się żywność bez realnego powiązania z rynkiem”, pisze „Blick”. Ponadto produkcja wieprzowiny od dawna prowadzi do nadwyżek i przepełnionych ferm. Również produkty roślinne regularnie trafiają do biogazowni, ponieważ nie znajdują nabywców.
Dlaczego dochodzi do nadprodukcji?
Jak wyjaśnia Stefan Kohler, dyrektor BO Milch, główną przyczyną obecnego rekordu jest wyjątkowo wysoka jakość siana oraz kiszonki z ubiegłego lata i jesieni. Według niego pasza okazała się tak bogata, jakiej nie widział przez 25 lat. W rezultacie znacząco zwiększyło to wydajność mleczną krów.
Ekonomista Mathias Binswanger tłumaczy w rozmowie z „Blick”, że system narzucony przez państwo tworzy strukturalne, błędne bodźce. To, co w ramach tego systemu wydaje się racjonalne dla pojedynczego rolnika, czyli zwiększanie produkcji, w skali całego sektora prowadzi do kryzysu. Dzieje się tak, ponieważ produkcja często całkowicie rozmija się z realnymi potrzebami konsumentów.
Jak przemysł zapobiega „marnowaniu żywności”?
Aby poradzić sobie z obecnymi „jeziorami mleka”, firmy takie jak Emmi wprowadziły dodatkowe zmiany i zatrudniły więcej pracowników. Nadwyżki coraz częściej trafiają do produkcji wyrobów o dłuższym terminie przydatności, takich jak mleko w proszku czy masło. W razie potrzeby można je sprzedać po niższych cenach na rynkach światowych, na przykład na Bliskim Wschodzie.
Branża mleczarska wezwała jednocześnie duże sieci handlowe do zastępowania produktów zagranicznych towarami ze Szwajcarii oraz do uruchamiania akcji promocyjnych. Podczas gdy Coop zachowuje ostrożność z powodu długoterminowych umów, Migros zadeklarował wsparcie oraz konkretne, ukierunkowane działania.
Źródło: 20min
Foto: Freepik
