W ostatnich latach Szwajcaria regularnie traciła w oczach firm zagranicznych na atrakcyjności. Winny temu był kryzys franka, liczba gospodarczych inicjatyw społecznych i niepewność związana z systemem podatkowym. Dzisiaj sprawa wygląda zgoła inaczej. Jak informuje Handelszeitung.ch – po raz pierwszy od 2011 roku do Szwajcarii przybyło więcej firm. „W ostatnich latach panowała niepewność, ze względu na różne potencjalnie szkodliwe dla gospodarki inicjatywy społeczne. Teraz nasz kraj, na liście najbardziej atrakcyjnych miejsc dla ulokowania się zagranicznych firm, ponownie skoczył o kilka miejsc w górę” mówi Eric Jakob, cytowany przez Blick.ch.
Podobną tendencję odnotowano w Zurychu. Po raz pierwszy od 2010 osiedliło się tam ponad sto firm. Na terenie Bazylei wzrost, w porównaniu do poprzednich lat, był aż o 50% większy. Co ciekawe, dane z zachodniej Szwajcarii już tak wesołe nie są. Odsetek osiedlających się w regionie firm lekko spadł. Mimo wszystko wynik jest lepszy niż jeszcze przed dwoma laty.
Ważnym argumentem przeciwko osiedlaniu się firm w Szwajcarii była ustawa ograniczająca napływ cudzoziemców do kraju. Realizacja tego projektu pozostawiała wiele do życzenia a koniec końców wątpliwości z nim związane szybko zniknęły. Błędem byłoby przypisywanie wszystkich zasług Szwajcarii. Ważnym aspektem w tym kontekście jest duża niepewność na rynkach światowych. Konfederacja w porównaniu do innych lokalizacji uchodzi więc za stosunkowo pewny i stabilny rynek, czym punktuje u przedsiębiorców.
Źródło:blick.ch