36-letnia tancerka, pochodząca z Polski, przez lata stała się jedną z najbardziej lubianych profesjonalnych tancerek w programie, o czym rozpisuje się portal ok-magazin.de.
Wielu uczestników pod jej okiem osiągało duże postępy, dlatego często nazywana jest przez fanów Maszyną. Sama jednak przyznaje, że sukces w świecie tańca okupiony był wieloma poświęceniami.
Ciemna strona sportu
W rozmowie z RTL Arndt opowiadała, że jednym z najtrudniejszych momentów było dla niej przeniesienie się na osiem miesięcy do Włoch. Zaczynała tam praktycznie od zera, a pieniędzy często brakowało. Mimo to nigdy nie żałowała swojej decyzji. Jak podkreśla, zawsze była przekonana, że zrobi wszystko dla tańca, nawet jeśli oznaczałoby to życie bez pieniędzy czy jedzenia.
Presja w profesjonalnym tańcu jest ogromna. Arndt wspomina, że jako 17-latka desperacko szukała partnera tanecznego. Aby zwiększyć swoje szanse, zdecydowała się na bardzo restrykcyjną dietę.
Przez dwa tygodnie jadła tylko jedną bułkę dziennie, ponieważ – jak mówi – w świecie tańca obowiązuje ideał bardzo szczupłej sylwetki u kobiet. W tamtym czasie ważyła około 60 kilogramów, ale chciała wyglądać jeszcze szczuplej podczas ważnego turnieju, nawet jeśli miała być tam jedynie widzem.
Sukcesy mimo ogromnej presji
Mimo trudnych doświadczeń jej wysiłek się opłacił. Marta Arndt zdobyła m.in. tytuły wicemistrzyni Europy i świata w tańcach latynoamerykańskich w kategorii profesjonalnej, a także mistrzostwo świata federacji WDSF Professional Division.
Walka o tytuł „Dancing Star” w 2026 roku
W edycji 2026 programu „Let’s Dance” tancerka ponownie pojawiła się na parkiecie. Jej partnerem jest raper Milano, którego stara się doprowadzić do finału programu.
Źródło: ok-magazin
Foto: Instagram/marta.arndt
