Bundesliga: Pięćdziesiątka „Aptekarzy”

niemiecka bundesliga
Foto: Pixabay
Bayer 04 Leverkusen to klub, który zachwyca cały piłkarski świat. Team Xabiego Alonso pozostaje niepokonany w bieżącym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki, w których występuje. Po drodze zapewnił sobie pierwsze w historii klubu mistrzostwo Niemiec, dotarł do finału Pucharu Niemiec, gdzie rywalem będzie drugoligowe 1. FC Kaiserslautern, oraz do finału Ligi Europy, gdzie zmierzy się z Atalantą Bergamo!

W minionej, przedostatniej kolejce spotkań Bayer 04 zmierzył się na wyjeździe z niepewnym jeszcze pozostania w 1. Bundeslidze VfL Bochum i zgodnie z planem zwyciężył – aż 5-0. Dzięki temu „Aptekarze” do 50 przedłużyli serię meczów bez porażki, licząc wszystkie rozgrywki, w których występuje. Mecz od początku nie układał się po myśli miejscowych, którzy już od 15. min musieli radzić sobie w dziesiątkę, bo czerwoną kartkę otrzymał prawy defensor VfL – Passlack. Od tego momentu Leverkusen mocniej przycisnęło i w 41. min, po akcji Arthura, Schick wysunął „Farmaceutów” na prowadzenie 1-0. Natomiast w 45+2. min Boniface z rzutu karnego za faul na Telli podwyższył na 2-0. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, goście nadal byli w natarciu i regularnie stwarzali okazje do zdobycia kolejnych goli. Efekt? W 76. min team Xabiego Alonso zdobył 3. gola, którego po dośrodkowaniu Hofmanna głową strzelił Adli, a w 86. min było już 4-0, bo podanie Adliego ma gola zamienił Stanisić. Nie był to jednak koniec upokorzenia gospodarzy, bo w 90+3. min Grimaldo (asysta Stanisić) ustalił wynik zawodów na 5-0. Oznacza to, że Bochum do końca sezonu musi drżeć o ligowy byt.

Bayern broni pozycji wicelidera

Do domowego pojedynku z VfL Wolfsburg Bayern München przystąpił nie tylko w nowym stroju, który będzie prezentował w przyszłym sezonie, ale też w dość eksperymentalnym składzie. Pomimo tego już od 4. min prowadził 1-0, a gola po zagraniu Daviesa zdobył debiutujący w monachijskim zespole 19-letni Zvonarek (zadebiutował w tym meczu także jego kolega klubowy, 18-letni Asp-Jensen). W 13. min było już 2-0, ale tym razem dzięki akcji starych znajomych – zagrywał Müller, a do siatki „Wilków” piłkę skierował Goretzka. Po tym trafieniu wróżono Wolfsburgowi klęskę, ale tak się nie stało. Bayern niemal stanął w miejscu, przestał atakować. Mecz się wyrównał, ale goście nie zaczęli specjalnie zagrażać bramce FCB. Można było odnieść wrażenie, że nie chcą drażnić rywala. W efekcie więcej bramek nie zobaczyliśmy i Bawarczycy na kolejkę przed końcem sezonu w niemieckiej ekstraklasie obronili pozycję wicelidera tabeli, ale mają tylko 2 oczka więcej od trzeciego VfB Stuttgart. Wolfsburg z kolei przegrał pierwszy ligowy mecz po serii trzech zwycięstw. Jednocześnie od 18 pojedynków czeka na pokonanie FCB. Ostatni raz ekipie z miasta Volkswagena sztuka ta udała się 30 stycznia 2015 r. (wygrana 4-1).

44 minuty wystarczyły, aby TSG 1899 rozstrzygnęło w Darmstadt spotkanie na swoją korzyść, bo schodziło na przerwę, prowadząc 5-0! Goście od pierwszego gwizdka arbitra przystąpili do ataku, co po raz pierwszy podpisali zdobyciem gola już po 120 sek. gry, kiedy do miejscowej siatki piłkę skierował Bebou (asysta Grillitsch). 4 minuty później było 2-0 dla „Hoffe”, a gola na swoim koncie zapisał Beier, puentując zagranie Kadeřábka. Pomimo dwubramkowej przewagi goście nie zwolnili. Nadal parli do przodu. Dzięki temu w pierwszej połowie zdobyli jeszcze 3 gole. W 22. min, po podaniu Grillitscha i uderzeniu Kadeřábka, team z Sinsheim wygrywał 3-0. W 26. min było już 4-0, bo centrę Kramaricia na gola strzałem głową przekuł Kabak, a w 44. min za sprawą akcji Bebou do miejscowej bramki futbolówkę skierował Beier, ustalając wynik pierwszej odsłony na 5-0. Sześć minut po zmianie stron Hoffenheim zdobyło 6. bramkę, którą po zagraniu Kramaricia w swoim CV zapisał Bebou i, jak się okazało, ustalił wynik spotkania na 6-0 i do czterech przedłużył serię bez porażki z „Liliowymi” w meczach o punkty 1. Bundesligi. SVD z kolei poniósł 22. porażkę w tym sezonie i trzecią z rzędu – stracił w nich 10 bramek, nie zdobywając żadnej.

VfB chce wicemistrzostwa

Kolejny komplet punktów w walce o wicemistrzostwo Niemiec wywalczył VfB Stuttgart, który w minionej serii wygrał w Augsburgu 1-0. Goście przez całe spotkanie zdecydowanie przeważali, ale pomimo dużej przewagi do przerwy nie zdołali jej podpisać golem. Jednak już 180 sek. po zmianie stron stuttgartczycy umieścili piłkę w siatce FCA. Uczynił to Guirassy po podaniu Milloty. Po objęciu prowadzenia duma Szwabii z jeszcze większą pasją nacierała i raz po raz stawała przed szansą zdobycia kolejnych bramek, ale zawodziła skuteczność. Na szczęście dla VfB defensywa ekipy znad Neckaru grała bezbłędnie, dzięki czemu dopisała do swojego konta 22. zwycięstwo w bieżącym sezonie. Do tego do pięciu (w tym cztery zwycięstwa) przedłużyła serię bez ligowej porażki z augsburczykami, którzy przegrali już czwarte ligowe spotkanie z rzędu.

Dwa punkty stracił natomiast czwarty w tabeli RB Leipzig. Saksończycy nieoczekiwanie tylko zremisowali u siebie z niżej notowanym Werderem 1-1. Pierwsza odsłona upłynęła pod dyktando gospodarzy, którzy w ofensywie bardzo zawodzili, nie mając pomysłu na rozmontowanie szczelnej defensywy gości. Do tego w 35. min, po zagraniu Valjkovicia, pomocnik miejscowych Seiwald umieścił piłkę w siatce swojej drużyny i bremeńczycy wygrywali 1-0. Po przerwie „Byki” wszelkimi sposobami dążyły do wyrównania i w 61. min sztuka ta udała im się, bo zagranie Simakana ma gola przekuł Sesko. W tym momencie sądzono, że kolejne trafienia dla RBL to tylko kwestia czasu. Tak się jednak nie stało, mecz się wyrównał, a wynik już się nie zmienił. Leipzig zatem do dziesięciu spotkań przedłużyło serię bez ligowej porażki, a team znad Wesery od czterech kolejek nie znalazł pogromcy, ale od ośmiu pojedynków w 1. Bundeslidze nie potrafi pokonać Saksończyków, ulegając w tym czasie sześciokrotnie.

Derby na remis

Podziałem oczek zakończyły się derby Badenii i Wirtembergii, w których SC Freiburg przed własną publicznością zremisował z 1. FC Heidenheim 1-1. Gospodarze byli stroną atakującą, będącą większą ilość czasu w posiadaniu piłki (56% gry) i częściej uderzającą na bramkę (20-8). Freiburczycy pierwsi też zyskali gola, którego po dośrodkowaniu Güntera strzałem głową zdobył Doan. Goście jednak cały czas byli w grze, czekali na swoją szansę skutecznej kontry i doczekali się. W 38. min, po akcji Dinkçi, Sessa wyrównał na 1-1. Po stracie gola freiburczycy rzucili się do natarcia, raz po raz byli bliscy ponownego objęcia prowadzenia, ale mieli fatalnie nastawione celowniki. Do tego nie sprzyjało im szczęście, jak w 61. min, kiedy po uderzeniu Grifo z 25 metrów piłka zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką bramki 1. FCH. Finalnie derbowa konfrontacja zakończyła się remisem, a team z Freiburga do czterech meczów przedłużył pasmo bez zwycięstwa, remisując w tym czasie trzykrotnie. Goście natomiast są od trzech spotkań niepokonani i w pierwszoligowych potyczkach z Freiburgiem również, bo pierwsze spotkanie tego sezonu pomiędzy tymi ekipami zakończyło się wygraną Heidenheim 3-2.

Wynikiem 1-1 zakończył się też mecz w Mönchengladbach, gdzie miejscowa Borussia podejmowała Eintracht Frankfurt. Początek pojedynku był udany dla gospodarzy, którzy odważnie natarli i w 9. min objęli prowadzenie, kiedy akcję Scally’ego na gola zamienił Hack. Strata bramki podziałała na gości motywująco, zaczęli zdecydowanie nacierać i w 35. min, po podaniu Ekitike, Dina Ebimbe wyrównał na 1-1. Od tego momentu do końca spotkania rosła przewaga „Orłów” i wydawało się, że zdołają przechylić szalę na swoją stronę. Tak się jednak nie stało i frankfurtczycy do trzech przedłużyli serię meczów bez zwycięstwa, ale… Punkt w Mönchengladbach niemal gwarantuje Eintrachtowi 6. miejsce na mecie sezonu i co za tym idzie – udział w kolejnej edycji europejskich pucharów. Borussia też ma powody do zadowolenia, bo wywalczone oczko zapewnia jej pozostanie w 1. Bundeslidze na kolejny sezon, co stało się też dzięki pomocy 1. FC Köln, które pokonało 1. FC Union Berlin 3-2. Należy jednak dodać, że „Źrebaki” są bez ligowej wygranej od pięciu kolejek, a Frankfurtu nie potrafią ograć od sześciu pojedynków.

Köln jeszcze nie zdegradowane

W minionej kolejce nie poznaliśmy drugiego obok SV Darmstadt 98 spadkowicza z niemieckiej ekstraklasy, po pierwszej połowie meczu z 1. FC Union Berlin było nim 1. FC Köln, które do szatni schodziło, przegrywając 1-2. Goście odważnie weszli w mecz, zdecydowanie zaatakowali i w 15. min prowadzili 1-0 , bo dośrodkowanie Trimmela na gola uderzeniem głową zamienił Knoche. Zachęceni prowadzeniem berlińczycy nadal atakowali i 4 minuty później prowadzili już 2-0, bo celnym strzałem z rzutu karnego popisał się Volland. Po stracie tego gola obudzili się kolończycy, którzy zaczęli groźnie atakować i spychać przyjezdnych do defensywy. Dzięki temu tuż przed przerwą zdobyli kontaktowego gola, którego z rzutu karnego za faul na Hübersie strzelił Kainz. Po zmianie stron rósł napór kolończyków, którzy raz za razem marnowali okazje bramkowe, ale goście też mieli swoje okazje. Między innymi w 67. min, kiedy gospodarzy uratował słupek. Jednak w 87. min miejscowym udało się doprowadzić do remisu 2-2, bo centrę Utha na gola strzałem głową przekuł St. Tigges. Trafienie to oznaczało bardzo gorące ostatnie minuty dla obu teamów. Przede wszystkim dla 1. FC Union, dla którego remis w Köln był bardzo wartościowy, a miejscowym niewiele dawał. Dlatego „Kozły” nadal bombardowały bramkę stołecznej ekipy i w 3. min doliczonego czasu (90+3.) Downs głową (asysta Maina) wysunął 1. FC Köln na prowadzenie 3-2. Jak się okazało, zapewnił ekipie znad Renu komplet punktów i nadzieję, że w ostatniej serii spotkań rzutem na taśmę wywalczy szansę na pozostanie w niemieckiej ekstraklasie! Dla kolończyków jest to pierwsza wgrana od czterech kolejek, a berlińczycy do siedmiu meczów przedłużyli serię bez wygranej i są nad przepaścią. 1. FC Union Berlin spadł bowiem na 16. miejsce w tabeli, które na koniec sezonu oznacza baraże o utrzymanie się w 1. Bundeslidze z 3. zespołem na mecie rozgrywek 2.Bundesligi – czyli z Fortuną Düsseldorf, ale… 1. FC Union ma tylko 3 oczka więcej od 17. Köln, a zatem może jeszcze spaść na 17. lokatę, która oznacza bezpośrednią degradację. Należy jednak dodać, że w ostatniej serii berlińczycy mogą również wskoczyć o miejsce wyżej i zapewnić sobie pierwszoligowy byt, jednak w ostatniej kolejce muszą koniecznie wygrać i liczyć na potknięcia bezpośrednich konkurentów.

W minionej serii spotkań pozycję barażową (16. lokata) opuściło 1. FSV Mainz 05, które wygrało u siebie z finalistą Ligi Mistrzów – Borussią Dortmund 3-0. Goście podeszli do tego meczu w rezerwowym składzie, bez 10 zawodników, którzy kilka dni wcześniej wyeliminowali w Paryżu z Ligi Mistrzów tamtejsze PSG. Mimo to BVB było faworytem, ale gospodarze nie przestraszyli się ekipy Edina Terzicia, na którą rzucili się od pierwszych sekund gry i już w 7. min gości uratowała poprzeczka po strzale Amiriego. Minutę później po raz drugi Borussii dopisało szczęście, tym razem po uderzeniu Widmera. Jak się okazało, do trzech razy sztuka, bo w 12. min, po akcji Widmera, Barreiro zmieścił piłkę w siatce Dortmundu i miejscowi objęli prowadzenie 1-0. W 19. min było już 2-0 po uderzeniu Lee, który 4 minuty później podwyższył na 3-0 (asysta Barreiro). Od tego momentu Moguncja zaczęła się koncentrować na defensywie, a goście atakowali, ale bez pasji i wiary w odwrócenie losów pojedynku. Przede wszystkim zaś bez chęci, bo w 1. Bundeslidze mają zapewnione 5. miejsce na mecie sezonu i start w kolejnej edycji Ligi Mistrzów, a do tego są i byli przed tym meczem bez szans na wywalczenie medalu bieżącego sezonu. Mainz z kolei pierwszy raz od siedmiu spotkań w 1. Bundeslidze pokonało BVB i do ośmiu meczów przedłużyło serię bez ligowej porażki. Dzięki temu wskoczyło na bezpieczną pozycję w tabeli, ale nie jest jeszcze pewne pozostania w ekstraklasie – to wyjaśni ostatnia seria spotkań sezonu 2023/2024.

Udostępnij:
Zmodyfikowano: 20 maja, 2024
0 0 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
najstarsze
Najnowsze Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Czy wobec trwającej epidemii niemiecki Finanzamt zmienił terminy dotyczące rozliczenia podatku z Niemiec? Na to i inne pytania związane z podatkami w Niemczech odpowiada Piotr Wietrzykowski z firmy Intertax24.

Czy do złożenia wniosku o Kindergeld jest potrzebny niemiecki numer PESEL? Dlaczego niektóre dokumenty dołączane

Przy okazji pytania nadesłanego przez Pana Adriana wyjaśniamy różnicę między niemieckim Steuernummer oraz Identifikationsnummer, radzimy

Zobacz również

Porady

Zobacz jeszcze to!