X

Największe hity Apres-Ski

 Ich bin so schön, ich bin so toll, ich bin der Anton aus Tirol.“ Nawet ci, którzy uważają, że ta piosenka jest okropna i tak prawdopodobnie umieją ją prawdopodobnie zaśpiewać.

DJ Ötzi to artysta, który króluje przy zakrapianych imprezach. Co ciekawe, gdyby nie jego babcia, która w 1999 roku powiedziała do niego: „Musisz to zaśpiewać. To będzie wielki hit.” to Gerhard Friedle z Seefeld nigdy nie zaśpiewałby „Anton aus Tirol” i możliwe, że zostałby kucharzem albo muzykiem-amatorem. Na pewno nie zostałby DJ'em Ötzi, gwiazdą ani nie znalazłby się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów (z piosenką „Hey Baby”, typowym coverem dla gatunku Apres-ski). Dużo mogłoby nam zostać oszczędzone, ale wiele nam by też umknęło. Na przykład magiczne momenty na stoku, gdy nadchodzi wieczór i śnieg przyjmuje niebieski kolor, gdy otwierają się drzwi chaty na chwilę i z środka dobiega refren, który towarzyszy nam na ostatnich metrach „einen Stern, der deinen Namen trägt, hoch am Himmelszelt, den schenk ich dir heut Nacht” (Jedną z gwiazd, co twoje imię ma, wysoko na niebie, podaruję ci dziś.). Jeśli to kogoś nie rusza, to po postu nie ma albo serca abo nie jest spragniony alkoholu.

 

Despassiertda”

Kelnerzy stawiają na dwór co pół minuty ogromne tablety z piwem i wódką, które ważą każdy po 30kg. Ekipa świętuje przy promieniach słońca na tarasie. Z głośników rozbrzmiewa „Despassiertda”, cover piosenki „Despacito” Luisa Fonsi. Kto przyjeżdża do przełęczy Arlberg w St. Anton, robi to albo dla jazdy na nartach, albo dla najsławniejszych chatek Apres-ski w Alpach: „Mooserwirt”, „Krazy Kanguruh”, „Heustadl”, Seenhütte“, w których impreza trwa dosłownie do upadłego. Kto nie zmęczy się na stoku, tego dobije impreza wieczorem. Co więcej, w chatce „Mooserwirt” robią wszystko, żeby tak się stało. Piwo leje się z kurka bez przerwy. Rzekomo po południu co najmniej dwóch mężczyzn w piwnicy jest zajętych tylko tym, żeby zastąpić puste beczki pełnymi. Ktoś, kto miał zaszczyt zwiedzić to pomieszczanie, zrelacjonował, że po swojej zmianie są oblani potem. „Mooserwirt” uchodzi też za jedyny lokal, który sprzedaje Erdinger-Weißbier w całej Austrii. Czasami dzielnica, w której znajduje się chatka zamienia się w swoisty trójkąt bermudzki. Imprezowicze znikają bez śladu a ratownictwo górskie musi ratować sytuację. Za „Mooserwirt” znajduje się bowiem stromy wąwóz. Ci, którym się bardzo śpieszyło do hotelu, musieli być ratowani.

 

Fürstenfeld

Gdy się mówi, że tekst pełni podrzędną rolę w gatunku Apres-ski to ma się na myśli, że może być taki głupi jak się tylko da. Tekst piosenki „Fürstenfeld“ zespołu S.T.S nie jest wcale głupi, ale smutny. Nikt się tym jednak specjalnie nie przejmuje, gdy przedtem napił się napoju o wdzięcznej nazwie „Geiler Opi” (Zajebisty dziadek). Tekst opowiada o młodym muzyku, który nic w Wiedniu nie osiągnął i chce tylko „haam nach Fürstenfeld“ (do domu do Fürtenfeldu). Niemieccy turyści myślą najczęściej o Fürstenfeldbucku niedaleko Monachium, chodzi tu jednak o miejscowość Fürstenfeld w Styrii (Austria). Tekst piosenki i wstęp a capella są zdecydowanie zbyt ambitne dla gatunku Apres-ski i inne dyskotekowe hiciory nie mogą jej dorównać. Jest jednak tak austriacka, że po prostu musi należeć do składanki. Zwykle wszyscy krzyczą: „I wüll wieda haam!“ (Chcę znowu do domu!) przy czym chcą raczej czegoś innego - nigdy więcej do domu, tylko kolejnych litrów piwa i możliwości imprezowania po wsze czasy.

Wielkie cycki, sałatka ziemniaczana”

Zdawało by się, że humor Fipsa Asmussena, który był wycelowany przeciwko kobietom i obcokrajowcom, został już dawno zapomniany. Okazuje się, że jednak nie. Pojawiła się bowiem piosenka „Dicke Titten, Kartoffelsalat” (Wielkie cycki, sałatka ziemniaczana), którą odegrano na Oktoberfeście. Ta piosenka nie tylko nadaje się na niemieckie letnie imprezy na Majorce, ale jest też często wplatana do Apres-ski, szczególnie kiedy mężczyźni próbują podczas stania na rękach wypić Jägermeistra. Matthias Distel, który stworzył piosenkę, na scenie występuje pod pseudonimem Ikke Hüftgold. Bezczelność tej piosenki objawia się nie tylko w jej tekście, który jest wymierzony przeciwko nowoczesnemu feminizmowi, ale także w melodii. Refren został zapożyczony od Scotta Joplina, a dokładniej od piosenki często używanej w filmach - „The Entertainer”. Nawet przedłużony refren jest identyczny, jak u Joplina, w taktach 17 do 19 oryginalnego zapisu nut z roku 1902. Joplin był synem niewolnika. Jego styl muzyczny to mieszanka romantycznej muzyki pianina i afroamerykańskiego bluesa. Prawdziwy mężczyzna wolności. Dobrze, że nie musi słuchać imprezowego hitu.

 

Schifoan”

Schifoan” to nie tylko najlepsze, ale też najdroższe hobby, jakie można sobie tylko wyobrazić. Zaraz po żeglowaniu i nurkowaniu. Można to zauważyć, gdy trzeba po raz pierwszy samemu zapłacić. „Schifoan” to w pewnym sensie zimowy hymn sportowy hymn Austii, ale nie jest wyjątkowo ładną piosenką. Piosenkarz Wolfgang Ambros sam niechętnie ją śpiewa, ale jego zachwyceni fani na występach na żywo wręcz wykrzykują ją. Autorowi piosenek chodziło pierwotnie jedynie o radość z narciarstwa. Piosenka „Schifoan” jest do wytrzymania jedynie przy spożyciu większej ilości alkoholu. I tak jazda na nartach kończy się jeszcze większą libacją i bezradnością, jak mecz piłki nożnej w wiosce, z której się uciekło.

Alle sind locker und grölen rum / Kaum ein Lied ist uns dazu zu dumm.“ (Wszyscy są wyluzowani i krzyczą naokoło/Nie ma piosenki, która byłaby nam do tego za głupia) Czy to już satyra? Nie, to jest linijka hitu Apres-ski „Sch**ß drauf, Apres-Ski ist einmal im Jahr”, następcy piosenki Petera Wackla „Sch**ß drauf, Malle ist nur einmal im Jahr“. Jest tylko jedna różnica. Każdy, kto jedzie dla imprez, powie, że jedzie na „Malle”. Cała reszta turystów jedzie na Majorkę. Kto jedzie do St. Anton przy Arlberg, chce też pojeździć na nartach w jednej z najlepszych okolic w Alpach. I jak się zjedzie ze stoku i wyląduje w „Mooserwirt”, to lepiej nie wsłuchiwać się zbytnio w teksty.

Eisbär`n”

Jak piosenka hokejowego klubu z Berlina niespodziewanie stała się jednym z największych hitów Apres-ski wszech czasów? Pewnie gdzieś w jednej z chatek, gdy atmosfera była jak zwykle fantastyczna, jeden z kibiców klubu „Eisbären“ przedarł się do DJa i krzyknął mu do ucha, że ma zagrać piosenkę „Hey, wir woll`n die Eisbär`n sehn” zespołu Phudys. I ten o dziwo to zrobił. Entuzjazmu pijanych ludzi  nie należy podważać, dlatego pewnie przez krótki moment dziwiono się nietypową piosenką. Lecz, gdy każdemu z obecnych wleciał w ucho refren i powtarzające się „Ohohohoho”, urodził się nowy hit. Radosna piosenka musiała zostać szybko przekazana z chaty do chaty, bo rozprzestrzeniła sie w sposób niekontrolowany. Powstały liczne covery oryginału z 1996 roku w prawie wszystkich językach świata, bez zgody wykonawców Pudhys. I gdy dzisiaj w jakiejkolwiek chatce na tej planecie słychać tą piosenkę, to tak naprawdę nie wiadomo kto w tym momencie śpiewa. Na szczęście od 2011 roku istnieje oficjalna wersja w wykonaniu Jürgena Drewsa i Pudhys.

Mama Laudaaa”

Historia gatunku Apres-ski to jedno wielkie nieporozumienie i to widać już w tytułach piosenek. 100 lat temu przy francuskim Apres-ski w Chamonix jadło się elegancko i piło dobre wino. Jak w drodze do Tyrolu z wina Châteauneuf urodził się drink Flügerl, jest tak samo zagadkowe jak z piosenki Gavina Sutherlandsa „Sailing” zrobiło się „Ich bin solo” od Mickiego Krause. Jednak to nieporozumienie ma pewnien cel: Przy 2 promilach fałszowanie jest pożądane a przeważnie oryginał jest już i tak okropnie zaśpiewany przez okoliczne zespoły.

I kto przy Apres-ski dalej czegoś nie rozumie to po prostu krzyczy tak głośno jak może: „Wie heißt die Mutter von Niki Lauda?“ Zachwycony tłum odpowie wtedy: „Mama Laudaaa”