SBB szuka pracowników na...dworcu!

Kto chciałby pracować dla szwajcarskich kolei, powinien odwiedzić nowy pop-up store w Zurychu. To właśnie tutaj SBB przedstawia oferty pracy i przyjmuje życiorysy chętnych.

SBB szuka potencjalnych pracowników na coraz bardziej oryginalne sposoby. Niedawno otwarto na dworcu w Zurychu pop-up store, w którym podróżni będą mogli nie tylko wypić filiżankę kawy, lecz także zapoznać się z 150 stanowiskami w SBB, oddać życiorys czy zapytać o wskazówki związane z procesem rekrutacji. Możliwy będzie też udział w symulacjach lub przekonanie się jak wygląda praca maszynisty przy pomocy okularów VR. To oryginalne miejsce będzie otwarte od 5 do 30 września. SBB chce wykorzystać własny teren na rozmowy z potencjalnymi pracownikami. „Nawet w czasach cyfryzacji nie da się zastąpić kontaktu międzyludzkiego” stwierdził rzecznik przedsiębiorstwa, Reto Schärli. Wprawdzie na miejscu nie odbędą się rozmowy kwalifikacyjne, lecz po złożeniu życiorysu pracujące tam osoby mogą skierować potencjalnego pracownika na taką rozmowę.

Cała akcja jest spowodowana coraz większym niedoborem pracowników. Problem ma w kolejnych latach się jeszcze bardziej nasilać. Do tego wielu pracowników SBB chce odejść na emeryturę, co dodatkowo zwiększy liczbę wakatów. Z powodu ogromnej konkurencji na rynku pracy szwajcarskie koleje próbują więc zachęcić do siebie szukających zatrudnienia w oryginalny sposób. Jeśli akcja przyniesie oczekiwany efekt, możliwe, że podobne miejsca pojawią się też na innych dworcach w kraju. To, że tak duże przedsiębiorstwo szuka w kraju pracowników za pomocą pop-up store jest nowością. „Wiele przedsiębiorstw ma problemy ze znalezieniem kandydatów na stanowiska w poszczególnych grupach zawodowych. Dlatego ważne jest, by samemu zaczepić potencjalnych pracowników” twierdzi specjalista ds. HR, Jörg Buckmann. Kontakt osobisty jest tutaj bardzo ważny. Czasy, w których pracodawcy publikują ogłoszenia o pracę i czekają na zgłoszenia, już się skończyły. Przedsiębiorstwa muszą w tej sprawie zmienić swoje podejście.

Źródło: 20min.ch