W tym samym czasie płace nominalne wzrosły o 4,9 proc., a ceny konsumenckie jedynie o około 2,3 proc. Oznacza to, że pracownikom realnie pozostawało więcej pieniędzy po uwzględnieniu inflacji. Dla porównania, wiosną wzrost wynagrodzeń rzeczywistych wynosił 1,9 proc., a w pierwszym kwartale 2,5 proc.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że obecny wzrost nie niweluje wieloletnich strat. Według Malte Lübkera z instytutu WSI wynagrodzenia rzeczywiste dopiero wróciły do poziomu z trzeciego kwartału 2019 r. Oznacza to sześć lat stagnacji i długotrwałą utratę siły nabywczej.
Znaczne różnice między branżami
Tempo wzrostu płac znacznie zależało od sektora gospodarki. Najsilniejsze podwyżki odnotowano w edukacji i wychowaniu oraz w usługach finansowych i ubezpieczeniowych, gdzie płace rosły o ponad 7 proc. Wyraźne wzrosty pojawiły się także w gospodarce wodno-ściekowej, usługach środowiskowych oraz w sektorze informacji i komunikacji.
W budownictwie, handlu detalicznym i usługach motoryzacyjnych, a także w gastronomii i hotelarstwie dynamika była wyraźnie niższa i nie osiągnęła nawet 3,5 proc.
Konsumenci nadal ostrożni
Mimo rosnącej siły nabywczej mieszkańcy Niemiec ograniczają wydatki. W trzecim kwartale prywatna konsumpcja spadła o 0,3 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. To pierwszy spadek od końca 2023 r., który wskazuje na utrzymującą się ostrożność konsumentów.
Podobny obraz widać w handlu detalicznym. W październiku obroty spadły o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca, a po uwzględnieniu inflacji o 0,3 proc. Ekonomiści ankietowani przez Reuters spodziewali się wzrostu sprzedaży o 0,2 proc., zwłaszcza że we wrześniu zanotowano jeszcze dodatnią dynamikę. Według głównego ekonomisty banku Hauck Aufhäuser Lampe, Alexandra Krügera, brak jest oznak przedświątecznego ożywienia, mimo że zwykle październik i listopad przynoszą wyraźne odbicie.
Źródło: spiegel
Zdjęcie: freepik
