Najpierw zjeżdżał na nartach. Następnie kontynuował drogę pieszo, mając na nogach buty narciarskie. W trakcie zejścia doszło do wypadku. Mężczyzna spadł do koryta potoku. Ratownicy odnaleźli go rano martwego.
Polak do późna utrzymywał kontakt z bliskimi
21-latek przebywał w Karyntii na urlopie z bratem i znajomymi. Przez długi czas pozostawał z nimi w kontakcie telefonicznym. Informował o swojej sytuacji podczas schodzenia w dół.
Kontakt urwał się późnym wieczorem. Krótko przed północą rodzina zgłosiła jego zaginięcie.
Stromy i trudny teren
Do akcji natychmiast ruszyły górskie służby ratunkowe z Fragant, Winklern i Mallnitz. Teren, którym poruszał się Polak, uchodzi za wyjątkowo stromy i trudno dostępny.
Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna opuścił drogę, aby szybciej dotrzeć do doliny. W tym rejonie panują bardzo trudne warunki terenowe. Najprawdopodobniej doszło do poważnego upadku, po którym 21-latek wpadł do potoku i utonął.
Nocna akcja z użyciem drona i śmigłowca
Akcję poszukiwawczą prowadzono przez całą noc. Ratownicy wykorzystali drona oraz kamerę termowizyjną.
“Przeszukaliśmy cały teren z użyciem drona i kamery termowizyjnej. Niestety niczego nie udało się dostrzec. Było całkowicie ciemno, a kamera nie wykazała żadnych śladów, prawdopodobnie dlatego, że mężczyzna leżał tam już od dłuższego czasu”, poinformował kierownik akcji Alexander Bernhardt z górskiej służby ratunkowej we Fragant.
Około godziny 7.00 rano na miejsce dotarł policyjny śmigłowiec „Libelle”. Z jego pokładu dostrzeżono ciało mężczyzny w potoku. Wówczas było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
W akcji uczestniczyło około 25 ratowników górskich oraz funkcjonariusze policji alpejskiej. Poszukiwania zakończyły się tragicznym finałem.
Źródło: orf
Zdjęcie: freepik
