Sprawcy opublikowali kolejne oświadczenie, nazwane „Richtigstellung”, czyli sprostowaniem. Autorzy podkreślają w nim, że atak nie był wymierzony w ludzi. Według nich celem była infrastruktura energetyczna, która – jak twierdzą – przyczynia się do codziennego niszczenia środowiska.
Jednocześnie grupa przyznaje, że skutki sabotażu dotknęły osoby starsze, chore oraz dzieci. Zaznaczono, że wynikające z tego cierpienia nie były przypadkowe.
W oświadczeniu stanowczo odrzucono spekulacje o możliwym udziale Rosji w ataku. Autorzy określili takie hipotezy jako próbę ukrycia bezradności państwa wobec faktu, że lokalne grupy są w stanie skutecznie zaatakować kluczową infrastrukturę. Według nich narracja o zagrożeniu zewnętrznym ma wzmacniać oficjalny przekaz władz i służb.
Policja: ślady prowadzą do środowisk lewicowo-ekstremistycznych
Do sprawy blackoutu odniósł się wiceprezydent policji Berlina Marco Langner. Poinformował, że nie istnieją żadne dowody wskazujące na rosyjski trop. Podkreślił, że śledztwo prowadzone wspólnie z Federalnym Urzędem Kryminalnym jednoznacznie wskazuje na „Vulkangruppe”.
Policja uznała opublikowane oświadczenie za autentyczne i pochodzące ze środowisk lewicowego ekstremizmu.
Intensywne działania śledcze
Jak przekazano, dokładnie zabezpieczono miejsce zdarzenia oraz zbadano użyty środek przyspieszający ogień. W działaniach uczestniczyły psy tropiące. Przeanalizowano również nagrania z kamer monitoringu, w tym z dworców kolejowych. Policja zapowiedziała wykorzystanie wszystkich dostępnych metod technicznych w celu identyfikacji sprawców.
Źródła policyjne wskazują, że zarówno język użyty w oświadczeniu, jak i wybór celu ataku odpowiadają schematom znanym z działalności skrajnie lewicowych grup.
Politycy nie wykluczają innych scenariuszy
Część polityków zachowuje jednak ostrożność w ocenie sprawy blackoutu. Ekspert do spraw polityki zagranicznej Roderich Kiesewetter zwrócił uwagę, że analiza językowa tekstu może budzić wątpliwości. Jego zdaniem tłumaczenie oświadczenia na język rosyjski wypada językowo lepiej niż oryginalna wersja niemiecka. Podkreślono, że na obecnym etapie nie można wykluczyć żadnego wariantu.
Były sekretarz generalny Ruprecht Polenz publicznie zastanawiał się, czy „Vulkangruppe” mogła utrzymywać kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi, które w przeszłości korzystały z pośrednictwa radykalnych grup przy działaniach sabotażowych.
Ekspertka ma wątpliwości
Dodatkowe wątpliwości zgłosiła Andrea Schlüter, ekspertka zajmująca się analizą języka i sztuczną inteligencją. W mediach społecznościowych napisała, że niektóre sformułowania zawarte w oświadczeniu dotyczącym blackoutu z dużym prawdopodobieństwem nie zostały pierwotnie napisane w języku niemieckim.
Źródło: bild
Zdjęcie: freepik
