O sprawie jako pierwszy poinformował szwajcarski dziennik „Bote der Urschweiz”. Firma Victorinox nie mogła tolerować takich działań. Według informacji gazety doszło już do zwolnień pracowników podejrzanych o kradzieże. Sprawą zajęła się także policja, a teraz działania mogą zostać przekazane wymiarowi sprawiedliwości.
Kradzione scyzoryki trafiały na targi
Pracownicy mieli kraść różnego rodzaju produkty: od noży z drobnymi wadami produkcyjnymi, przez częściowo wykonane egzemplarze, aż po nowe, gotowe do sprzedaży scyzoryki.
Niektóre z nich pojawiły się później między innymi na targu staroci przy Bürkliplatz w Zurychu oraz na parkingu centrum handlowego Wynecenter w Buchs (kanton Argowia). Dla kupujących mogła to wyglądać jak wyjątkowa okazja – oryginalny szwajcarski scyzoryk Victorinox za niewielkie pieniądze.
Nie pierwszy nietypowy łup na szwajcarskim targu
Choć kradzież scyzoryków Victorinox wzbudziła duże zainteresowanie, nie jest to najcenniejszy skradziony przedmiot, jaki trafił na szwajcarski pchli targ.
W 2023 roku na targu w kantonie Turgowia sprzedano prawdziwe obrazy Pabla Picassa. Złodziej, który ukradł dzieła warte około 50 tys. franków, nie zdawał sobie sprawy z ich wartości i sprzedał je za zaledwie 150 franków.
Kradzieże w miejscu pracy zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać
Kradzieże dokonywane przez pracowników nie są w Szwajcarii rzadkością. Według badania Moneyland z 2025 roku około 29 proc. mieszkańców Szwajcarii przyznało, że przynajmniej raz zabrało coś z miejsca pracy lub nie zapłaciło za firmowe rzeczy. W 2019 roku taki przypadek deklarował co piąty pracownik.
Niektóre kradzieże mogą trwać latami i przynosić sprawcom duże zyski. Przykładem są byli pracownicy lotniska w Palma de Mallorca, którzy przez dłuższy czas wynosili miedziane przewody warte prawie 70 tys. franków i sprzedawali je w punktach recyklingu. Ostatecznie zostali wykryci przez pracodawcę i zatrzymani przez policję.
Źródło: blick
Foto: Facebook/Victorinox