Reklama

Jak naprawdę wygląda produkcja żelków Haribo?

Koncern Haribo zna chyba każdy miłośnik słodyczy a żelki Złote Misie czy gumy rozpuszczalne Maoam uwielbia każde dziecko. Co ciekawe, sama produkcja budzi wiele wątpliwości i zastrzeżeń. Dlaczego?

Dzieci uwielbiają kolorowe misie, a rodzice chętnie im je dają. Także dlatego, że uważają, że żelki czy gumy mają mniej cukru niż inne słodkości. Okazuje się jednak, że zawierają one aż 46 gram cukru na 100 gram złotych misi. To więcej niż w ciastkach firmy Leibniz (41g) czy wafelkach Hanuta (42,6). Jednak Haribo to nie tylko pokusa dla dzieci, lecz także dla dorosłych. Badanie wykazało, że pracownicy pewnej firmy mając przed sobą złote misie, jedli je praktycznie nieświadomie. 30 osób zjadło w sumie aż 3,7 kg.

Czym różni się jednak oryginalny miś Haribo od tego z dyskontu? Porównując żelki Happy Bears z Lidla, Bio Misie z Sobo oraz oryginalne misie okazało się, że 57% osób wybrało smak słodkości z Lidla. Pozostali konkurenci zajęli drugie miejsce. Powodem zwycięstwa Happy Bears była ich miękkość, większość konsumentów uważa bowiem, że misie Haribo są zbyt twarde. Producent tłumaczy jednak, że fani życzą sobie ową twardość od 95 lat, a ta jest ciągle sprawdzana w ramach różnych testów. Próba losowa wykazała także, że to praktycznie jeydna rzecz różniąca misie różnych producentów. Ich skład jest bowiem praktycznie ten sam, zawiera między innymi: aromat, sok owocowy, wodę,  żelatynę, dużo cukru i dodatkowe węglowodany. Pomimo praktycznie tego samego składu misie z Lidla są o wiele tańsze.

Między innymi z tego powodu postanowiono się przyjrzeć produkcji misiów Haribo. W ich skład wchodzi między innymi żelatyna, która powstaje z kości i chrząstek świń. Jednym z dystrybutorów mięsa koncernu jest Westfleisch, a filmy nagrane przez obrońców praw zwierząt są przerażające. Pokazują bowiem zaniedbane i chore świnie, które są poranione, mają zapalenia oczu, a ich zagrody są pełne ekskrementów. Między żywymi zwierzętami leżą na ziemi te już zdechłe, których nikt nie usunął. Obrońcy praw zwierząt widzieli także, że wyłączono świniom wodę, co jest prawnie zabronione. Po interwencji, dystrybutor mięsa Westfleisch poinformował, że żadne z praw nie zostało naruszone, a Haribo zapewniło, że koncern, jak i dostawcy produktów ciągle pracują nad likwidacją możliwych słabych punktów w procesie tworzenia Złotych Misiów.

Do produkcji żelków potrzebny jest także wosk karnauba zawarty w palmach rosnących tylko na północnym wschodzie Brazylii. Na miejscu okazało się jednak, że pracują tam nie tylko dorośli, lecz także dzieci. Do tego warunki, w których pracownicy wykonują swoje obowiązki, są tragiczne. Muszą spać pod gołym niebem i nie mają dostępu do czystej wody pitnej, co jest sprzeczne z brazylijskim prawem. Koncern Haribo, który został o tym poinformowany, wydał oświadczenie, w którym twierdzi, że nie miał o wszystkim pojęcia.

Eksperyment dotyczący popularnych misiów wraz z kulisami ich produkcji opisała niemiecka telewizja publiczna ARD przy okazji dokumentu ARD-Markencheck. 

Źródło: daserste.de