Reklama

Happy Hartz - o co chodzi z tą reklamą?

Kampania reklamowa o tytule „Happy Hartz” wywołała w Niemczech niemałą sensację. W reklamie wypowiadają się bowiem osoby, którym „system opieki socjalnej daje bezpieczeństwo i szanse”. Jednak co i kto kryje się za całą sprawą? 

Niedawno pracownik gminnego Jobcenter w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia został zaatakowany przez nożownika. Mężczyzna trafił do szpitala, a atakujący został złapany przez policję, której wyznał także motyw swojego działania. Pracownik urzędu zmniejszył mu bowiem wysokość otrzymywanego zasiłku Hartz IV, przez co wylądował później szpitalu. Niestety taka sytuacja nie jest wyjątkiem, coraz częściej w Jobcenter dochodzi to ataków, niektóre kończą się nawet śmiercią.

Tego samego dnia powstała kampania o tytule „Happy Hartz”, która była skierowana przede wszystkim do młodej grupy docelowej, niezdającej sobie często sprawy z przywilejów, które zapewnia im niemieckie państwo opiekuńcze. Najważniejszym elementem kampanii miał być oficjalnie odzew osób, którym „system opieki socjalnej daje bezpieczeństwo i daje szanse”. Inicjatywa miała stawiać sobie także za cel utrzymanie pragmatycznego charakteru polityki socjalnej.

Na początku nie było wiadomo, kto stoi za kampanią reklamową. Jedyny odnośnik kieruje na stronę mein-jobcenter.com, gdzie można obejrzeć trzy krótkie filmiki. W każdym 28-letnia Anna, 74-letni Andreas oraz 17-letni Timo opowiadają o zaletach Hartz IV, mówiąc, że zasiłek zmienił ich życie na lepsze. Odpowiedzialna za kampanię pracownica agencji PR Parnass mówiła, że przedstawione osoby nie zostały podstawione i rzeczywiście pobierają zasiłek Hartz IV. 

 

Po tym, jak przypadkowo powieszono w Berlinie pierwszy plakat kampanii kilka tygodni przed jej rozpoczęciem, w Internecie zawrzało. Wiele osób uważało, że ta jest oderwana od życia i po prostu głupia, lecz odzew był ogromny. I o to chodziło!

Do zorganizowania fake'owej kampanii przyznało się stowarzyszenie Sanktionsfrei e.v. które chciało wywołać dyskusję na temat zasiłków w Niemczech. Zdaniem organizatorów nie są one gwarantem minimum egzystencjalnego a co za tym idzie godnego życia. Filmiki wstawione do sieci nie pokazywały osób mówiących jak żyje się im na zasiłku, a osoby mówiące jak chciałyby żyć na zasiłku.