Wyrok sądu w Zurychu
28 stycznia Sąd Okręgowy w Zurychu uznał Ameti winną zakłócenia wolności wyznania. Sprawa dotyczyła strzałów oddanych do obrazu Maryi trzymającej na rękach Dzieciątko Jezus.
Sędzia wymierzył jej karę 60 stawek dziennych po 50 franków każda w zawieszeniu. Dodatkowo nałożył grzywnę w wysokości 500 franków. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kara zastępcza za niezapłacenie grzywny wynosi pięć dni więzienia.
Sanija Ameti: „Być może pójdę do więzienia”
W rozmowie z niemieckim tygodnikiem Sanija Ameti potwierdziła, że rozważa odmowę zapłaty. “Jeśli nie zapłacę, trafię do więzienia na pięć dni. Moja rodzina ma długą tradycję politycznego oporu. Wielu jej członków było dysydentami. Być może zrobię to samo”, powiedziała.
Dodała, że czas spędzony za kratami mogłaby wykorzystać na pisanie książki lub pracę nad sztuką teatralną.
Sprawa nie jest jeszcze definitywnie zamknięta. Adwokat Ameti poinformował, że wciąż możliwe jest wniesienie apelacji od wyroku. “Wszystko jest jeszcze otwarte” – podkreślił prawnik.
Artystyczne pożegnanie i „śmierć publicznej postaci”
Po ogłoszeniu wyroku Ameti zorganizowała akcję artystyczną. W specjalnym oświadczeniu ogłosiła „śmierć swojej publicznej postaci”. Napisała, że „Sanija Ameti, szwajcarska polityczka, która sama siebie się wyparła, musiała umrzeć”. Jak wyjaśniła, uznała to za konieczną ofiarę, aby odzyskać zdolność do działania.
Zapytana o to, czy rzeczywiście zamierza odbyć zastępczą karę więzienia, Ameti nie udzieliła bezpośredniej odpowiedzi. W wiadomości przesłanej przez WhatsApp odesłała jedynie do artykułu zatytułowanego: „Jedynym wyjściem jest śmierć publicznej postaci”.
Źródło: 20min
Zdjęcie: freepik
