Plan zakładał, że firmy mogłyby dobrowolnie wypłacać pracownikom premię zwolnioną z podatku. Dla przedsiębiorstw taki wydatek byłby kosztem uzyskania przychodu. Wypłaty miały być możliwe do 30 czerwca 2027 roku.
Kraje związkowe krytykują podział kosztów
Największe zastrzeżenia zgłosiły niemieckie landy i samorządy. Według ich przedstawicieli rząd federalny przygotował rozwiązanie, którego koszty w dużej części spadłyby właśnie na nich. Chodzi głównie o utratę wpływów podatkowych.
Hamburski senator finansów Andreas Dressel poinformował, że planowana premia odciążeniowa oznaczałaby spadek dochodów podatkowych o około 2,8 miliarda euro. Dwie trzecie tej kwoty miałyby pokryć kraje związkowe i gminy. Dressel podkreślił również, że rząd federalny zabezpieczył finansowanie jedynie dla własnego budżetu poprzez wcześniejszą podwyżkę podatku tytoniowego. Zdaniem polityka Berlin powinien przynajmniej zrekompensować straty najbardziej zadłużonym samorządom. W grę miało wchodzić około 700 milionów euro.
Rząd Niemiec zapowiada dalsze rozmowy
Federalny rząd wyraził rozczarowanie decyzją Bundesratu. Zastępca rzecznika rządu Steffen Meyer zapewnił w Berlinie, że gabinet nadal chce realizować plan dodatkowego wsparcia obywateli w związku ze wzrostem cen energii i paliw.
Rząd zapowiedział szybkie decyzje dotyczące dalszej procedury. Nie przesądzono jednak, czy sprawa trafi do komisji mediacyjnej, która mogłaby umożliwić renegocjację ustawy. Meyer poinformował jedynie, że odbędą się kolejne rozmowy z przedstawicielami krajów związkowych.
Poważny cios dla kanclerza Friedricha Merza
Decyzja Bundesratu została odebrana w Niemczech jako poważna porażka polityczna rządu kanclerza Friedricha Merza. Korespondentka Christiane Hübscher oceniła, że był to „prawdziwy polityczny wstrząs”. Zwróciła uwagę, że ustawę poparły jedynie cztery kraje związkowe rządzone przez SPD.
Według Hübscher rząd chciał pokazać skuteczność reform i jednocześnie zmniejszyć skutki wysokich cen paliw związanych z wojną Iranu. Ostatecznie projekt upadł, ponieważ landy nie zgodziły się na finansowanie kosztów polityki federalnej.
Dziennikarka podkreśliła także, że w ostatnich tygodniach narastała krytyka ze strony przedsiębiorców zarówno z zachodnich, jak i wschodnich Niemiec. Zarzucano rządowi przerzucanie odpowiedzialności za wsparcie obywateli na pracodawców. Krytyka dotyczyła również samego kanclerza, który nie zdołał przekonać premierów krajów związkowych do poparcia projektu.
Firmy sceptyczne wobec nowej premii
Przedstawiciele biznesu od początku sceptycznie oceniali planowaną ulgę. Organizacje gospodarcze argumentowały, że państwo próbuje finansować pomoc społeczną kosztem przedsiębiorców. Wiele firm sygnalizowało też, że w trudnej sytuacji gospodarczej nie będzie w stanie wypłacać dodatkowych świadczeń.
Podobne rozwiązanie funkcjonowało już wcześniej po rosyjskiej agresji na Ukrainę i kryzysie energetycznym z 2022 roku. Wówczas pracownicy mogli otrzymać premię w wysokości do 3000 euro.
Źródło: zdf
Zdjęcie: magnific
