To już 5 raz, kiedy zajął 1 miejsce w swojej całej karierze. Jednocześnie pisze historię muzyki, ponieważ nie udało się jeszcze żadnemu z artystów niemieckich w podobnym wieku zająć miejsca na szczycie listy przebojów. Po 60 latach od jego debiutu osiągnął coś wielkiego.
“Schatzhauser” to dla niego niezwykły album. Powód? Przez cztery dekady Reinhard Mey tradycyjnie wydawał swoje nowe płyty w maju. Tym razem dopiero we wrześniu.
Wydał 30 płyt. Tym razem Reinhard Mey zrobił wszystko inaczej
Dotychczas wszystkie albumy studyjne były nagrywane z innymi piosenkarzami, którzy dodali mu charakteru. Przy swoim 30. albumie “Schatzhauser” postanowił, zaśpiewać sam, grając tylko na gitarze.
Nie ma tu żadnego zespołu, skomplikowanych aranżacji, czy efektów, które mogą rozpraszać. Skupienie się na absolutnym minimum dodało piosenkom bliskości oraz intensywności, które imponują prostotą i trafiają do ludzi.
Znaczenie albumu
“Schatzhauser” ukazuje nam artystę, który spogląda na swoją nadzwyczajną karierę, ale nadal nie chce się zatrzymać i przestać. Mey opowiada historię, obserwuje świat i spogląda w przyszłość.
Publiczność jest tym absolutnie zachwycona. To z kolei potwierdza, że dobre piosenki potrafią docierać do ludzi nawet po prawie sześciu dekadach od debiutu artysty.
Źródło: oe 24



