Najtrudniejsza sytuacja dotyczy branż, które od miesięcy zmagają się z rosnącymi kosztami, silną konkurencją i malejącym popytem. Napięta sytuacja gospodarcza utrzymuje się, a obawy przed bankructwami stale rosną.
Największe problemy ma branża hotelarsko-gastronomiczna
Najbardziej zagrożony pozostaje sektor hotelarsko-gastronomiczny. Aż 20 proc. firm z tej branży obawia się o przetrwanie.
Hotele, restauracje i pensjonaty mierzą się z wysokimi kosztami energii i utrzymania działalności. Jednocześnie liczba klientów spada. W efekcie przedsiębiorcy odkładają inwestycje i wstrzymują rekrutację nowych pracowników. Niepewność zatrudnienia wyraźnie rośnie.
Handel detaliczny pod presją zagranicznej konkurencji
Sytuacja jest również bardzo trudna w handlu detalicznym. 17,4 proc. sprzedawców ocenia swoją egzystencję jako zagrożoną, co stanowi rekordowy poziom.
Duży wpływ mają platformy sprzedażowe, takie jak Temu i Shein, oraz tani dostawcy z zagranicy. Dodatkowo konsumenci ograniczają wydatki.
Ekspert Instytutu Ifo Klaus Wohlrabe zwraca uwagę, że wielu klientów przeznacza dziś więcej pieniędzy na paliwo, przez co rezygnuje z zakupów rzeczy, które nie są niezbędne.
Problemy usług i branży reklamowej
Większość firm usługowych odczuwa kryzys w ograniczonym stopniu. W tej grupie 7,6 proc. przedsiębiorstw deklaruje zagrożenie upadłością.
Znacznie trudniejsza sytuacja panuje jednak w reklamie i badaniach rynku. Tam wskaźnik wzrasta do 14,3 proc.
Szczególnie mocno kryzys dotyka agencje pracy tymczasowej i firmy rekrutacyjne. W ich przypadku odsetek zagrożonych podmiotów przekracza nawet 20 proc.
Klienci ograniczają budżety, zlecają mniej projektów i oszczędzają na działaniach marketingowych. Klaus Wohlrabe podkreśla również, że szczególnie zagrożone mogą być stanowiska, które łatwo zautomatyzować przy pomocy sztucznej inteligencji.
Przemysł i budownictwo też odczuwają skutki spowolnienia
W przemyśle 7,5 proc. firm obawia się o przyszłość, a w budownictwie wskaźnik wynosi 7,3 proc. Oba sektory obciążają wysokie ceny energii i surowców, silna konkurencja międzynarodowa oraz spadek liczby zamówień.
Dodatkowym problemem pozostają zakłócenia w łańcuchach dostaw. Wystarczy, że jeden klient wstrzyma zamówienia lub zbankrutuje, a trudności szybko przenoszą się na dostawców i podwykonawców. Niepewność zwiększają też długie procedury administracyjne oraz ostrożniejsza polityka kredytowa banków.
Dla pracowników oznacza to rosnącą niepewność zatrudnienia i odkładanie inwestycji przez firmy.
Rynek pracy czeka na odbicie gospodarcze
Rosnące koszty, niedobór zamówień i rozbudowana biurokracja obciążają dziś wszystkie sektory niemieckiej gospodarki.
Firmy coraz częściej rezygnują z nowych rekrutacji. Osoby tracące pracę mają trudności ze znalezieniem nowego zatrudnienia, zwłaszcza w zawodach podatnych na automatyzację.
Jak podkreśla Klaus Wohlrabe, poprawa sytuacji na rynku pracy zależy od ożywienia całej gospodarki. Jeśli niemiecka gospodarka ponownie nabierze tempa, skorzysta na tym również zatrudnienie.
Źródło: bild
Zdjęcie: magnific
