Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiadał niedawno, że Niemcy chcą stać się znaczącą potęgą kosmiczną. Jak podkreślał, przestrzeń kosmiczna ma coraz większe znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa, ale również dla gospodarki.
Aby osiągnąć ten cel, niemieckie Ministerstwo Obrony chce przetestować własne zdolności wojskowe w kosmosie. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze, wynika, że chodzi o projekt nazwany „Responsive Launch Demonstration”.
Cztery satelity: obserwacyjne i zakłócające
W ramach programu mają zostać przygotowane:
- dwa satelity inspekcyjne – przeznaczone do obserwowania i analizowania innych satelitów,
- dwa satelity efektorowe – wyposażone w technologie pozwalające na zakłócanie działania urządzeń kosmicznych.
Zakłócenia miałyby odbywać się m.in. poprzez technologie takie jak jamming (zakłócanie sygnału) oraz spoofing (podszywanie się pod prawdziwy sygnał). W praktyce mogłoby to utrudnić przeciwnikowi korzystanie z satelitów do rozpoznania lub komunikacji.
Według planów pierwsze testy zakłóceń mają być przeprowadzone na własnych niemieckich satelitach.
Niemcy chcą uniezależnić się od innych państw
Ministerstwo Obrony chce, aby w projekcie wykorzystano nie tylko satelity budowane w Niemczech, ale także rakiety produkowane przez niemieckie firmy. Celem jest sprawdzenie, czy krajowy przemysł jest w stanie samodzielnie realizować takie projekty kosmiczne.
Za realizację testów ma odpowiadać Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR). Projekt ma pokazać, czy możliwe jest szybkie przygotowanie, wystrzelenie i uruchomienie wojskowych satelitów.
Ministerstwo Obrony potwierdziło istnienie programu i zaznaczyło, że nie chodzi o wieloletnie badania, lecz o szybkie połączenie już istniejących technologii w działający system. Według resortu testowe satelity będą oddziaływać jedynie między sobą, a „wpływ na obiekty osób trzecich jest wykluczony”.
Cel: gotowość wojskowa w kosmosie do 2029 roku
W dokumentach dotyczących projektu pojawia się określenie „zdolność do prowadzenia działań wojennych w wymiarze kosmicznym”. Program ma być jednym z kroków do osiągnięcia przez Bundeswehrę pełnej gotowości w tej dziedzinie do 2029 roku.
Niemieckie wojsko argumentuje, że współczesne konflikty coraz bardziej zależą od technologii kosmicznych, przede wszystkim satelitów rozpoznawczych, komunikacyjnych i nawigacyjnych. Obecnie Europa w wielu obszarach pozostaje zależna od amerykańskich systemów.
Krytyka: Niemcy robią to, przed czym ostrzegają Rosję i Chiny?
Projekt spotkał się jednak z krytyką części opozycji. Posłanka Lewicy Desiree Becker stwierdziła, że ministerstwo po cichu przygotowuje „ofensywne systemy oddziaływania w kosmosie”, które mogą zakłócać działanie innych satelitów, czyli zdolności, które Niemcy wcześniej krytykowały u Rosji i Chin.
Politycy koalicji SPD i CDU/CSU bronią projektu. Ich zdaniem Europa musi rozwijać własne możliwości, ponieważ obecnie jest zbyt zależna od Stanów Zjednoczonych.
Całkowity koszt programu ma wynieść około 100 milionów euro.
Start może się nie udać
Projekt wiąże się również z ryzykiem technologicznym. Niemcy do tej pory nie przeprowadziły jeszcze udanego startu rakiety nośnej własnej produkcji. Dlatego w umowach przewidziano możliwość niepowodzenia misji. Wykonawca ma odpowiadać za podjęcie wszelkich działań, ale nie gwarantuje sukcesu startu ani osiągnięcia orbity.
Źródło: tagesschau
Foto: Magnific



