Dziś Lui to prawdziwa lokalna gwiazda. Jego profil na Instagramie „lui_thecitycat” obserwuje ponad 4500 osób. W mieście stał się rozpoznawalny do tego stopnia, że przechodnie witają go jak starego znajomego.
Kot, który wybrał życie w mieście
Choć Lui pochodzi z gospodarstwa wiejskiego, szybko zaaklimatyzował się w miejskim środowisku. Jego właściciel, Jonas Reolon, podkreśla, że kot od początku był bardzo ciekawski i chętnie eksplorował otoczenie. Dziś jego „teren” obejmuje m.in. popularne ulice starówki, gdzie często zagląda do lokali i spaceruje między ludźmi.
Zdarzało się nawet, że Lui pojawiał się na wydarzeniach. Podczas festiwali muzycznych potrafił przejść się po scenie w trakcie koncertu.
Instagram jako „system lokalizacji”
Popularność kota ma też praktyczne zastosowanie. Właściciel stworzył konto na Instagramie, ponieważ codziennie dostawał liczne zgłoszenia od osób, które „znalazły” Lui. Teraz dzięki mediom społecznościowym łatwo może sprawdzić, gdzie aktualnie przebywa jego pupil.
Nie tylko zalety
Życie miejskiego kota ma też minusy. Jednym z problemów jest dokarmianie przez obcych. Lui dostawał już różne jedzenie, nawet kebab, co nie zawsze jest dla niego odpowiednie.
Są też miejsca, gdzie nie jest mile widziany, np. teren biblioteki, który „należy” do innego kota. Dochodziło tam do starć między zwierzętami.
Miejski fenomen
Mimo pewnych kontrowersji wokół wolno żyjących kotów, Lui stał się symbolem miasta. Jego naturalność i towarzyskość wywołują u ludzi tzw. „efekt wow”, trudno przejść obok niego obojętnie.
Jedno jest pewne: w Winterthur mało kto jest tak rozpoznawalny jak ten niewielki, ale niezwykle charyzmatyczny kot.
Źródło: blick
Foto: Instagram/lui_thecitycat
