Reklama
Reklama

Czy pracodawca może śledzić pracownika na chorobowym?

Kto udaje się na zwolnienie lekarskie nie będąc chorym, popełnia przestępstwo. Co ciekawe, prawo dopuszcza przypadku, kiedy przedsiębiorstwa mogą zatrudnić detektywów, by dowieść, że pracownik symuluje chorobę.

Przez symulowanie przez pracowników chorób, firmy tracą rocznie aż kwotę przekraczającą nawet miliard euro. Wielu zatrudnionych nie zdaje sobie sprawy, że wolne uzyskane dzięki zwolnieniom lekarskim, mogą zostać uznane za przestępstwo. Uściślając - chodzi tu o dalsze pobieranie wynagrodzenia w przypadku fałszywej choroby oraz o wykorzystanie nieprawdziwego świadectwa zdrowia. Winny jest więc ten, kto świadomie korzysta z zaświadczeń lekarskich o niezdolności do pracy w przypadku gdy jest zdrowy. Jednocześnie takie osoby obciążają swoich współpracowników, którzy muszą nadrobić zaległą pracę i zagrażają płynnej działalności przedsiębiorstwa. Co mogą zrobić więc firmy, które podejrzewają nieuczciwego pracownika? Z pewnością właściciele nie powinni dowiadywać się o rzeczywistym stanie „chorego” na własną rękę. Przede wszystkim samowolna i nieprofesjonalna obserwacja może doprowadzić do "przyłapania" bawiącego się w detektywa szefa, przez co oszukujący stanie się bardziej ostrożny.

Zarysowana sytuacja jest niezwykle skomplikowana również dla właściciela firmy, który znajduje się w tzw. prawnej szarej strefie, lecz może przez swoje działanie nawet nieumyślnie popełnić przestępstwo. Wykroczenia przeciwko federalnej ustawie o ochronie danych osobowych są praktycznie nieuniknione. Przedsiębiorcy może grozić także pozew o odszkodowanie z powodu pogwałcenia praw osobistych pracownika. A podczas ewentualnej rozprawy sądowej dowody firmy udowadniające oszustwo są bardzo często niewystarczające. By móc obserwować podejrzanych pracowników, właścicielowi firmy nie wystarczą zwykłe podejrzenia. W 2015 roku Federalny Sąd Pracy ustalił dokładne zasady obserwacji pracowników przez detektywów. Przedsiębiorcy mogą go więc zatrudniać jedynie w przypadku konkretnych podejrzeń bazujących na faktach. Przykładowo, jeśli pracodawca spotka swojego pracobiorcę na spacerze, ten nie ma się co martwić, ponieważ świeże powietrze jest zasadniczo dobre dla zdrowia. Jeśli właściciel firmy zauważy jednak, że jego pracownik zajmuje się ciężkimi pracami fizycznymi, ma już konkretne powody do podejrzeń.

Wiele osób jest zdania, że detektywi mogą cieszyć się większymi prawami, niż zwykły mieszkaniec kraju, lecz także oni nie mogą podsłuchiwać rozmów telefonicznych, używać przeróżnych urządzeń tropiących czy włamywać się do mieszkań. Jeśli istnieje jednak konkretne podejrzenie ze ze strony pracodawcy, detektywi mogą zacząć obserwować podejrzanego. W takiej sytuacji bardzo sensowne jest zaangażowanie kilkuosobowych drużyn, które gwarantują dobrze rozwinięte czasowo i przestrzennie dochodzenie. Wymiana osób gwarantuje także wzbudzenie mniejszych podejrzeń mieszkańców spokojnych dzielnic. Jednak początkowo niezadowoleni pracodawcy muszą skontaktować się z biurem detektywistycznym i wytłumaczyć czego potrzebują. Jeśli w trakcie rozmowy detektyw dojdzie do wniosku, że istnieje uzasadnione podejrzenie o oszustwie, klient otrzyma odpowiednią dokumentację. Początkowo detektywi przeprowadzają dochodzenie wstępne, by przykładowo znaleźć odpowiednie miejsce do obserwacji domu podejrzanego lub by ustalić jak długa byłaby trasa podejrzanego do lekarza. Rzeczywiste dochodzenie przeprowadza później przez około trzy, cztery dni z rzędu mobilna grupa obserwacyjna składająca się z trzech, czterech osób. Celem obserwacji może być przykładowo chęć udowodnienia podejrzenia o pobieraniu wynagrodzenia w przypadku fałszywej choroby poprzez niesprzyjające wyzdrowieniu zachowanie podejrzanego. Detektywi są zasadniczo otwarci na zakończenie sprawy, oznacza to, że zbierają dowody obciążające, jak i odciążające podejrzanego. Końcowo klient otrzymuje gotowe sprawozdanie, jak i zdjęcia. Może więc sprawdzić informacje i wysłać je do swojego adwokata.

Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na usługi detektywistyczne, powinien początkowo nikomu o tym pomyśle nie mówić, ani w środowisku zawodowym, ani prywatnie. By dochodzenie było bowiem skuteczne, muszą zostać spełnione dwa warunki: należy wykonać profesjonalną i zgodną z prawem pracę i zachować całkowitą dyskrecję. Przykładowo przy obserwacji pewnego „chorego” pod koniec 2017 roku okazało się, że ten rzeczywiście odpoczywał w łóżku, lecz nie w swoim. Zaraz pierwszego dnia zwolnienia chorobowego udał się bowiem do mieszkania swojego szefa, w którym czekała na niego żona jego pracodawcy. Jeśli dany pracodawca poinformowałby w domu swoją małżonkę o swoich zamiarach, oszustwo pobierania wynagrodzenia w przypadku fałszywej choroby, jak i zdrada nie wyszłyby na jaw. Właśnie w takich sytuacjach okazuje się, jak ważne jest przestrzeganie prawnych granic. Oczywiście detektywi nie wiedzieli, co dokładnie działo się w mieszkaniu, lecz udokumentowali na zdjęciach namiętne powitanie i pożegnanie kochanków, które zdradzały rodzaj ich relacji. Do tego powstały także protokoły informujące o częstotliwości i długości ich spotkań. Dzięki temu powstały dowody pozwalające na rozpoczęcie postępowania karnego przeciwko pracobiorcy.

Odpowiedni z prawnego punktu widzenia materiał dowodowy składający się z dokładnych sprawozdań i wizualnych zabezpieczeń dowodowych, usprawiedliwia nie tylko bezzwłoczne zwolnienie pracownika, lecz także oszczędza przedsiębiorstwu wysokich kosztów, które ponosiło w przypadku pójścia na chorobowe. Do tego sądy pracy mogą skazać nieuczciwego pracobiorcę do oddania wynagrodzenia wypłaconego w czasie chorobowego pracownika, jak i zapłacenia kosztów dochodzenia naliczonych przez biuro detektywistyczne. Po ujawnieniu nieuczciwego pracownika właściciel przedsiębiorstwa powinien jednak poinformować pozostałych zatrudnionych o całej sytuacji. Z doświadczenia wiadomo bowiem, że zdecydowana interwencja odstraszy potencjalnych „chorych” od nieuczciwego działania. Konsekwentne działania pokaże także innym pracownikom, że firma nie toleruje nieuczciwości. Ważne też, by właściciel firmy zaznaczył, że docenia uczciwe zaangażowanie pozostałych pracobiorców. W takim przypadku zatrudnienie detektywa może nawet pozytywnie odbić się na atmosferze w firmie.