Partie koalicyjne zbliżają stanowiska. W rezultacie wprowadzenie granicy wieku dla korzystania z mediów społecznościowych jeszcze w tym roku jest prawdopodobne. Z sondaży wynika, że 78 procent Austriaków popiera zakaz dla dzieci i młodzieży.
Jednocześnie Komisja Europejska grozi platformie TikTok karami finansowymi za naruszenie przepisów unijnego aktu o usługach cyfrowych, czyli Digital Services Act (DSA).
Wątpliwości wobec harmonogramu unijnego
Parlament Europejski zapowiedział przedstawienie projektu wspólnego, europejskiego rozwiązania do końca 2026 roku. Austriacki rząd nie wierzy jednak w dotrzymanie tego terminu.
Sekretarz stanu ds. cyfryzacji Alexander Pröll z Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) od miesięcy opowiada się za zakazem. Podkreśla, że rozwiązanie europejskie byłoby najlepsze, ale dotychczasowy harmonogram już uległ opóźnieniom. Według niego dalsze czekanie grozi utratą kolejnego roku.
Rząd pozostaje w kontakcie z Komisją Europejską. Jednocześnie przygotowuje się na krajowy wariant zakazu mediów społecznościowych. Celem jest szybkie wdrożenie przepisów i późniejsze dostosowanie ich do regulacji unijnych. Zdaniem Prölla Austria nie powinna zostać jedynym krajem bez odpowiednich regulacji.
Zmiana stanowiska partii NEOS
Dotychczas liberalna partia NEOS sprzeciwiała się krajowym regulacjom. Opowiadała się za jednolitym podejściem na poziomie Unii Europejskiej. Argumentowała to ryzykiem nieprzemyślanej „wyspowej” regulacji oraz kwestiami ochrony danych.
Minister edukacji Christoph Wiederkehr po raz pierwszy dopuścił jednak możliwość tymczasowego rozwiązania krajowego. Zastrzegł, że warunkiem jest techniczna i prawna wykonalność przepisów oraz możliwość ich skutecznego egzekwowania wobec globalnych platform, takich jak Meta czy TikTok.
Według Wiederkehra szczególnym wyzwaniem pozostaje zapewnienie przestrzegania prawa przez firmy spoza Europy, w tym przez TikTok z siedzibą w Chinach. Mimo to sygnał ze strony NEOS został pozytywnie odebrany przez pozostałych koalicjantów.
Wiele szczegółów wciąż do ustalenia
Zakres planowanego zakazu mediów społecznościowych nie został jeszcze jednoznacznie określony. Nie wiadomo, które platformy objęłaby granica wieku ani czy ograniczenia dotyczyłyby także chatbotów opartych na sztucznej inteligencji.
Kwestie te mają zostać omówione przez grono ekspertów. Według Prölla cel polityczny pozostaje jasny. Chodzi o platformy oparte na szybkiej, bodźcowej konsumpcji treści. Badania naukowe wskazują, że wywołują one silne reakcje neurologiczne, w tym zwiększone wydzielanie dopaminy, oraz sprzyjają uzależnieniom.
Zakaz ma również wymiar społeczny. Stanowi jasny sygnał, że tego typu treści są szkodliwe dla dzieci i młodzieży. Wprowadza też równe zasady dla wszystkich rodziców, eliminując podział na bardziej i mniej restrykcyjnych.
Obejścia przepisów i argument ochrony dzieci
Rząd przyznaje, że zawsze będą istniały sposoby omijania zakazów. Podobna sytuacja dotyczy alkoholu i nikotyny. Nie może to jednak stanowić argumentu za brakiem jakichkolwiek działań.
Pröll podkreśla, że odpowiedzialność rodziców jest często ograniczona. Dlatego państwo musi ingerować w obszarze ochrony dzieci i młodzieży. Jego głównym celem pozostaje „oddanie dzieciom i młodzieży ich dzieciństwa”.
Ostra krytyka ze strony FPÖ
Zdecydowany sprzeciw wobec zakazu zgłasza Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ). Jej przedstawiciele mówią o cenzurze i przenoszą odpowiedzialność na rodziców.
Posłanka FPÖ Susanne Fürst twierdzi, że przez lata dzieci miały kontakt z przemocą, ekstremizmem i pornografią w internecie bez realnej reakcji państwa. Jej zdaniem obecne działania wynikają z obaw przed rosnącą popularnością krytycznych i prawicowych treści w mediach społecznościowych.
Rząd odrzuca te zarzuty. Pröll zaznacza, że nie chodzi o ograniczanie wolności, lecz o ochronę. Podkreśla także, że media społecznościowe nie są najlepszym źródłem informacji dla dzieci i młodzieży.
Źródło: krone
Zdjęcie: freepik
