Co się zmienia?
Najważniejsza zmiana polega na tym, że usługi „kup teraz, zapłać później” będą traktowane jak pełnoprawne kredyty konsumenckie. Oznacza to m.in.:
- obowiązkową ocenę zdolności kredytowej klienta przed przyznaniem finansowania,
- zakaz wykorzystywania danych z mediów społecznościowych czy informacji wrażliwych (np. zdrowotnych),
- możliwość udzielania kredytu tylko wtedy, gdy jego spłata jest realna.
Większa ochrona dla zadłużonych
Nowe przepisy nakładają na kredytodawców dodatkowe obowiązki wobec klientów mających problemy finansowe:
- przed egzekucją długu konieczne będzie wykazanie większej „wyrozumiałości”,
- konsumenci mają otrzymać propozycje rozwiązania problemu, np. wydłużenie okresu spłaty lub odroczenie rat,
- banki nie będą mogły nagle wypowiadać limitów w rachunku – wymagany będzie co najmniej dwumiesięczny okres wypowiedzenia.
Dlaczego to ważne?
Z danych BaFin wynika, że niemal co czwarta osoba poniżej 30. roku życia straciła kontrolę nad swoimi zobowiązaniami przy korzystaniu z takich form płatności. Proste odraczanie płatności sprzyja impulsywnym zakupom i kumulowaniu długów.
Spór polityczny
Rząd określa reformę jako istotny krok w stronę lepszej ochrony konsumentów. Część opozycji uważa jednak, że przepisy nie idą wystarczająco daleko i pozostawiają luki np. w kwestii wysokich odsetek czy niektórych form płatności.
Nowe regulacje mają sprawić, że z pozoru niewinne zakupy online nie będą już tak łatwo prowadzić do poważnych problemów finansowych.
Źródło: spiegel
Foto: Freepik
