Austria: spór o przyszłość hamulca cen paliw
Tankowanie w Austrii pozostaje drogie. Pod koniec sierpnia wygasa jednak obowiązujący hamulec cen paliw. W koalicji nie ma zgody co do jego przedłużenia. SPÖ chce ponownie ograniczyć marże koncernów naftowych. ÖVP odrzuca ten pomysł.
Ceny paliw nadal utrzymują się na wysokim poziomie. Litr oleju napędowego kosztuje obecnie w Austrii średnio ponad 2 euro. Z kolei litr benzyny Super kosztuje około 1,80 euro. O wyraźnym spadku cen nie można więc mówić.
W tej sytuacji ponownie nasila się dyskusja o przedłużeniu hamulca cen paliw, który zgodnie z obecnymi zasadami wygasa z końcem sierpnia.
Od sierpnia ulga wynosi 1,9 centa na litrze
Od 1 sierpnia państwo obniża obciążenie kierowców o 1,9 centa na litrze. Mechanizm działa poprzez obniżenie podatku od olejów mineralnych (MöSt).
Na początku obowiązywania hamulca, w kwietniu, ulga była znacznie większa. Wynosiła łącznie 10 centów na litrze. Połowę tej kwoty zapewniało obniżenie podatku MöSt, a drugą połowę ograniczenie marż koncernów paliwowych.
Od czerwca ograniczenie marż już nie obowiązuje. SPÖ chciała je utrzymać, jednak ÖVP i Neos sprzeciwiły się temu rozwiązaniu. W rezultacie obecny hamulec cen paliw opiera się wyłącznie na obniżeniu podatku MöSt.
SPÖ chce ponownie ograniczyć zyski koncernów
Przewodniczący klubu parlamentarnego SPÖ Philip Kucher opowiedział się za przedłużeniem hamulca cen paliw oraz ponownym wprowadzeniem ograniczenia marż. W wywiadzie dKucher powiedział: „Jestem za tym, aby ponownie ograniczyć marże koncernów naftowych”. Polityk opowiedział się przy tym za obniżką cen paliwa o 5 centów na litrze.
Kucher podkreślił również, że wysokie ceny nie powinny oznaczać dodatkowych korzyści dla koncernów naftowych. „Najtrudniejsze czasy dla kierowców nie mogą być najlepszymi czasami dla koncernów naftowych. Dlatego konieczne jest, aby to narzędzie walki z kryzysem w każdym przypadku nadal funkcjonowało” – stwierdził polityk SPÖ.
Minister finansów: sama obniżka podatku nie wystarczy
Minister finansów Markus Marterbauer (SPÖ) w poniedziałek sceptycznie odniósł się do przedłużenia hamulca cen paliw w obecnej formie.
Zdaniem Marterbauera sama obniżka podatku nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Większych efektów spodziewa się po działaniach wymierzonych w wysokie zyski koncernów naftowych.
Ministrowie finansów UE chcą podatku od nadzwyczajnych zysków
Marterbauer wraz z pięcioma europejskimi ministrami finansów domaga się stworzenia unijnych ram dla podatku od nadzwyczajnych zysków. Danina miałaby objąć szczególnie wysokie zyski przemysłu naftowego.
W liście skierowanym do irlandzkiej prezydencji w Radzie UE ministrowie apelują o szybkie rozpoczęcie rozmów na temat tzw. „Windfall Profits”, czyli nadzwyczajnych zysków. Założenie jest proste. Jeśli w czasie kryzysu koncerny naftowe osiągają wyjątkowo wysokie zyski, część tych pieniędzy powinna zostać przejęta przez państwo.
ÖAMTC popiera działania wobec koncernów
Poparcie dla takiego rozwiązania płynie również z Austriackiego Automobilklubu ÖAMTC. Ekspert ds. gospodarki transportowej Martin Grasslober uważa, że działania powinny koncentrować się na dużych koncernach naftowych, a nie na małych stacjach paliw.
Jego zdaniem to właśnie koncerny powinny ponosić większą część kosztów związanych z wysokimi cenami paliw. Takie rozwiązanie miałoby być bardziej sprawiedliwe niż dodatkowe obciążanie niewielkich, niezależnych stacji.
ÖVP ostrzega przed trwałą ingerencją państwa
Minister gospodarki Wolfgang Hattmannsdorfer (ÖVP) prezentuje zupełnie inne stanowisko. Jego zdaniem hamulec cen paliw był właściwym rozwiązaniem w czasie kryzysu. Państwowe interwencje nie powinny jednak „stać się trwałym stanem”.
„Właśnie małe i niezależne stacje paliw zapewniają konkurencję, a tym samym uczciwe ceny. Jeśli będą stale znajdować się pod presją, w dłuższej perspektywie zagrozi to także bezpieczeństwu dostaw” – przekazano z resortu Hattmannsdorfera. Z tego powodu ograniczenie marż zostało zakończone zgodnie z wcześniejszym planem.
Neos nie chcą państwowej kontroli cen
Trzeci koalicjant, Neos, od początku nie był zwolennikiem państwowej ingerencji w ceny paliw. Partia konsekwentnie sprzeciwia się rozwiązaniom, które pozwalają państwu bezpośrednio wpływać na ceny na rynku.
W koalicji nadal nie ma więc wspólnego stanowiska w sprawie przyszłości hamulca cen paliw.
FPÖ chce radykalnej obniżki podatków
Własny plan przedstawiła również FPÖ. Partia ponownie wezwała do zdecydowanego obniżenia cen paliw. Sekretarz generalny Michael Schnedlitz domaga się zmniejszenia o połowę podatku od olejów mineralnych. Jednocześnie chce całkowitego zniesienia tzw. „podatku karnego CO₂”.
Propozycja FPÖ idzie więc znacznie dalej niż obecny mechanizm. Partia chce przede wszystkim ograniczyć obciążenia podatkowe kierowców, zamiast regulować marże koncernów naftowych.
Źródło: heute
Zdjęcie: magnific



