Do zdarzenia doszło w niedzielę (14 czerwca) około godziny 9.00 podczas rutynowych kontroli granicznych.
Kara za jazdę pod wpływem alkoholu
Jak poinformowały służby, młody Polak został wcześniej skazany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Sąd wymierzył mu karę grzywny w wysokości 5482 euro.
Ponieważ mężczyzna nie był w stanie uiścić wymaganej kwoty, groziło mu odbycie zastępczej kary pozbawienia wolności.
Jeden telefon zmienił sytuację
Przełom nastąpił po krótkiej rozmowie telefonicznej z pracodawcą zatrzymanego. Niemiecki szef 24-latka zdecydował się osobiście przyjechać na komisariat.
Około południa pojawił się w siedzibie policji i opłacił całą należność wynoszącą 5482 euro.
Zamiast do więzienia wrócił do pracy
Dzięki wpłacie nakaz aresztowania nie został wykonany, a Polak uniknął osadzenia w zakładzie karnym. Po uregulowaniu grzywny obaj mężczyźni opuścili komendę razem. Dla 24-latka kontrola zakończyła się znacznie lepiej, niż początkowo się zapowiadało. Zamiast trafić do więzienia, mógł wrócić do wykonywania swoich obowiązków zawodowych.
Przykład nietypowej lojalności pracodawcy
Sprawa zwróciła uwagę ze względu na rzadko spotykaną reakcję pracodawcy. W sytuacji, gdy pracownikowi groziło pozbawienie wolności za nieopłaconą grzywnę, szef zdecydował się pokryć całą kwotę z własnych środków.
Dzięki temu 24-letni obywatel Polski uniknął pobytu w więzieniu i jeszcze tego samego dnia mógł kontynuować pracę.
Źródło: tag24
Foto: Magnific



