Co dokładnie proponuje komisja?
Zmiany w prawie miałyby umożliwić budowę nowych elektrowni atomowych, ale pod pewnymi warunkami:
- brak państwowych dotacji dla nowych inwestycji,
- zgoda na budowę tylko wtedy, gdy finansowanie projektu i eksploatacji jest zapewnione,
- podejście oparte na tzw. neutralności technologicznej (wszystkie źródła energii są rozważane).
Dlaczego wraca temat atomu?
Zwolennicy zmian argumentują, że Szwajcaria potrzebuje:
- stabilnych dostaw energii,
- niskoemisyjnych źródeł prądu,
- zabezpieczenia na wypadek niedoborów energii w przyszłości.
Nowe elektrownie jądrowe mogłyby odegrać rolę dopiero około 2050 roku, jeśli rozwój odnawialnych źródeł okaże się niewystarczający.
Silny sprzeciw
Przeciwnicy zmian podnoszą kilka kluczowych argumentów:
- ryzyko osłabienia inwestycji w odnawialne źródła energii,
- bardzo wysokie koszty i ryzyka finansowe,
- brak pełnej jasności co do składowania odpadów radioaktywnych.
Nie przeszły m.in. propozycje dopuszczenia wyłącznie najnowszych reaktorów czy wymuszenia dodatkowych analiz kosztów dla państwa.
Co dalej?
Wcześniej podobne stanowisko przyjął już Ständerat. Teraz decyzję musi podjąć cały Nationalrat.
Nawet jeśli parlament zatwierdzi zmiany, ostateczne słowo najprawdopodobniej będą mieli obywatele. Zapowiedziano już referendum.
Szerszy kontekst
Debata wpisuje się w europejską dyskusję o przyszłości energetyki. Część krajów odchodzi od atomu, a inne wracają do niego jako stabilnego źródła energii w czasie transformacji klimatycznej.
Szwajcaria stoi więc przed strategicznym wyborem: postawić wyłącznie na OZE czy zostawić sobie opcję powrotu do energetyki jądrowej.
Źródło: srf
Foto: Freepik
