Reklama
Reklama

Niemcy: Co gdy pracownik firmy zachoruje na koronawirusa?

Powoli niemieckie zakłady pracy wracają do funkcjonowania, a pracownicy mogą ponownie pracować w normalnym czasie pracy. Co jednak, gdy jeden z zatrudnionych zachoruje nagle na koronawirusa? Kto ponosi odpowiedzialność?

Ponad 1400 pracowników rzeźni Tönnies w zakładzie Rheda-Wiedenbrück zaraziło się koronawirusem. Sytuacja ta sprawiła, że wiele osób zaczęło się zastanawiać nad ryzykiem uzasadniającym ponoszenie odpowiedzialności (Haftungsrisiko) na miejscu pracy. Zasadniczo to pracodawca jest zobowiązany do ochrony życia i zdrowia zatrudnionych. W sytuacji wypadku w miejscu pracy płaci zakład ubezpieczeń od następstw od nieszczęśliwych wypadków. Pracodawca nie jest odpowiedzialny za skaleczenia, do których doszło na skutek nieostrożnych działań pracownika, w przypadku szkód na osobie jedynie w przypadku działań niezamierzonych. Często trudno rozróżnić jednak co jest wypadkiem w pracy, a co po prostu pechową sytuacją. Wtedy decyzję podejmuje sąd.

W przypadku zachorowania na koronawirusa ubezpieczalnia DGUV odmawia przejęcia kosztów za szkody, które wywodzą się z zarażenia w miejscu pracy. DGUV nie uważa tego bowiem za wypadek przy pracy. Przy pandemii nie można bowiem mówić o ryzyku skupionym jedynie na działaniu w miejscu pracy.

Z tym nie zgadzają się jednak wszyscy. Szczególnie, gdy duża ilość pracowników zaraziła się wirusem w zakładzie. Wielu zastanawia, dlaczego nie jest to wtedy brane pod uwagę jako skonkretyzowane na miejsce pracy ryzyko. Póki sądy społeczne (Sozialgericht) nie uregulują sytuacji prawnej w przypadku zarażeń koronawirusem, pracodawcy narażają się na odpowiedzialność za zakażenia nawet przy nieostrożnym zachowaniu pracowników. Jeśli chore osoby nie zostaną wysłane do domu, pracownicy nie będą utrzymywali odstępów bezpieczeństwa, a nikt nie będzie tego kontrolował, w rachubę wchodzi odpowiedzialność ze względu na zamiar ewentualny (bedingter Vorsatz).

Każde miejsce pracy musi zostać zasadniczo poddane ocenie ryzyka zawodowego. W dużych zakładach powyżej 20 zatrudnionych, musi powstać Arbeitsschutzausschuss (komitet ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracy). To czego ten komitet i pracodawcy mają przestrzegać w czasie pandemii koronawirusa, ustalił Minister Pracy, Hubertus Heil w dokumencie "Arbeitsschutzstandard Covid-19". W nim zaleca się przykładowo unikania tłumów w pomieszczeniach czy wysyłanie zatrudnionych na home office. Mimo iż dokument ten nie jest ani prawem, ani rozporządzeniem, należy go przestrzegać. Poza tym nie istnieją bowiem inne standardy bezpieczeństwa. Im lepiej pracodawca umie udowodnić przestrzeganie nowych zasad, tym lepiej. Warto także śledzić zalecenia wydawane przez przykładowo Instytut Roberta Kocha.

Dla małych zakładów trudno wprowadzić wszystkie nowo ogłoszone regulacje. Jeśli jednak pracodawca nie będzie stosował się do obowiązku ochrony i opieki (Schutz- und Fürsorgepflicht), może spodziewać się problemów. W sytuacji zakażenia wirusem w miejscu pracy, musi liczyć się z odpowiedzialnością cywilną. Przy jednym zakażeniu trudno udowodnić, że miało ono miejsce w zakładzie pracy, lecz w przypadku wielu zachorowań, sytuacja staje się jasna. Jeśli pracodawca nie będzie przestrzegał praw ochrony zdrowia i życia pracowników, musi liczyć się ze skutkami prawnymi w przypadku nieumyślnego uszkodzenia ciała lub nieumyślnej śmierci pracownika.